beauty & lifestyle blog

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Satysfakcja gwarantowana :)))

Zapraszam na kolejną odsłonę marki Virtual. Dziś recenzja głęboko czarnego tuszu do rzęs Deep Carbon Black :)))



(Zdjęcie: www.virtual-virtual.com)


Maskara dostępna jest w trzech różnych wariantach. Spójrzcie.



(Zdjęcie: www.virtual-virtual.com)


W moje ręce trafiła wodoodporna wersja wydłużająco - pogrubiająca.







Jak maskarę opisuje producent?


Kruczoczarny tusz oznacza po prostu piękne rzęsy!

Innowacyjna formuła tuszu zawierająca czysty ekstrakt węglowy (barwnik Carbon Black) sprawi, że twoje rzęsy będą czarne jak nigdy wcześniej.

Lekka konsystencja umożliwia wyjątkowo łatwą aplikację wielu warstw bez efektu "obciążania rzęs". Elastyczna silikonowa szczoteczka ze specjalnym grzebykiem idealnie pokrywa tuszem każdą rzęsę, jednocześnie separując ją od siebie.

Wodoodporna wersja Deep Carbon Black doskonale wytrzymuje wilgotne warunki i nie wymaga specjalnych płynów do demakijażu. Nie musisz niepotrzebnie podrażniać oczu.


Muszę przyznać, że własnie po ten tusz sięgam ostatnio najczęściej. Zdetronizował wcześniejszych ulubieńców, odkąd tylko nauczyłam się w końcu poprawnie z niego korzystać. Bo początki nie były zachęcające ... Rutynowo malowałam nim rzęsy jak każdym innym tuszem, a tymczasem szczoteczka Deep Carbon Black wymaga zastosowania pewnego triku :)))

Popatrzcie. Z jednej strony ma wydłużający rzęsy grzebyczek ...







... a z drugiej nadającą rzęsom objętości tradycyjną szczecinkę.






Nie ma co nakładać tego tuszu byle jak, jak zdarzało mi się to na początku. Aby uzyskać obiecywany przez producenta efekt długich, pogrubionych, a przy tym rozdzielonych rzęs, należy najpierw rozczesać je grzebyczkiem, a potem dopiero nadać im objętości gęstymi, krótkimi włoskami. Brzmi może skomplikowanie, ale szybko można nabrać wprawy i kilkoma ruchami wyczarować spojrzenie spod firanki pięknych rzęs. Spod głęboko czarnej firanki! ;))) Niewątpliwą zaletą tego tuszu jest jego prawdziwie smolista czerń, w tym punkcie obietnica producenta została spełniona co do joty.






Deep Carbon Black bardzo przypadł mi do gustu. W gruncie rzeczy jest łatwy w obsłudze i niezawodny. Nie pamiętam, żebym musiała posiłkować się przez niego akcesoriami do rozczesywania posklejanych tuszem rzęs. Sam w sobie świetnie je rozdziela. No i ta czerń! Głębia spojrzenia gwarantowana :)))

35 komentarzy :

  1. Oj nie kuś, narazie zachwycam się tuszem który polecałaś poprzednio :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Violl, co zrobię, że co jeden, to lepszy? :DDD

    Simply, dziękuję :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo naturalny efekt daje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. powinni na opakowaniu takie triki podawać, bo np sama bym nigdy na to nie wpadła, że trzeba uważać, którą stroną szczoteczki maluje się rzęsy ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ślicznie podkreśla rzęsy :-) Podobną funkcję rozdzielającą ma maskara Eveline Volumix Fiberlast :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gusia, na co dzień nie potrzebuję mocniejszego efektu, to jest jedna warstwa. Ale oczywiście warstw można nałożyć więcej :)

    A., ja wpadłam na to dopiero po jakimś czasie :)))

    Idalia, nie znam tego tuszu, ale dobrze wiedzieć :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny efekt! Twoje rzęsy wyglądają jakby wyszły z reklamy :) Gratuluję udanego produktu :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj. Ojoj... Kusisz, a ja nie kupię, bo już ostatnio przez Ciebie tusz kupiłam. I nie żałuję.
    Zanotuję, może przy kolejnym uzupełnianiu zapasów...

    OdpowiedzUsuń
  9. Katalino, dzięki!

    Sabbath, przemyśl ten zakup, tak na zaś ;))) Zwłaszcza że wydatek stosunkowo niewielki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. wygląda naprawdę zachęcająco! bardzo mi się podoba pomysł połączenie grzebyka i szczoteczki. znacznie by mi to ułatwiło życie, bo muszę najpierw rozczesać grzebyczkiem rzęsy, potem pomalować, a zwykle potem jeszcze raz je rozczesać :P dobrze by było mieć dwa narzędzia w jednej ręce :)
    bardzo przydatna recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kamcia, fajnie, że ci się spodobało :)

    Baby Blue, cieszę się :) Też właśnie mam wrażenie, że ten tusz to takie dwa w jednym. Jak już nauczyłam się poprawnie z niego korzystać, maluję rzęsy znacznie krócej niż dotychczas :)

    OdpowiedzUsuń
  12. bardzo fajny efekt daje ten tusz:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo fajnie, że są aż 3 wersje, dla każdego coś :) Widac ładny efekt.

    OdpowiedzUsuń
  14. Atino, cieszę się, że się ze mną zgadzasz :)

    Delena, rzeczywiście, można dobrać coś pod indywidualne potrzeby :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ej, no nieźle, wreszcie niedroga mascara z porządnym dotrzymywaniem obietnic:). Przydałaby mi się tak wydłużająco-podkręcająca:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zupełnie nie znałam tej maskary - fajna recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Hawa, cóż, niestety to prawda, że często reklama nawet w najmniejszym stopniu nie idzie w parze z rzeczywistością ...

    Kotwilka, dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Daje swietny efekt, ale pewnie trudno dostepna jak inne produkty Virtual :(

    OdpowiedzUsuń
  19. Aśka, :)

    Moodlishko, prawdopodobnie ...

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja testwoałam niedawno Full Screen Size od Virtuala i też byłam zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jaka szkoda, że u mnie marka Virtual jest tak ciężko dostępna :( Ale z pewnością gdy gdzieś spotkam to się zakręcę koło ich kosmetyków ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Lady_flower, ciekawe, ciekawe :)))

    Kamcia, dziękuję, i wzajemnie :)

    Dobra Duszo, też życzyłabym sobie lepszej dystrybucji :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ale firanki! Niech no mi się tylko Wibo skończy :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Ma bardzo podobną szczoteczkę do tuszu Wonderlash od Oriflame. Jak już się nim nauczy malować to efekt jest świetny. Może teraz skuszę się wypróbować tusz od Virtuala.

    OdpowiedzUsuń
  25. może ktoś zna jakiś trik na wonder lash? bo jak na razie to go nie cierpię a ponoć jest taki dobry...

    a te tusze Virtuala mają jakieś korzystne ceny jeszcze dodatkowo? ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. FF, rozumiem, że deep carbon black trafia na twoją tajną listę? ;)))

    Luna, z oriflame od lat nie mam do czynienia, także nie mam porównania :)

    Princetonxgirl, cena? Kilkanaście złotych :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Kami, moja lista rośnie i rośnie... chyba tak na wiosnę :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Axolen, podoba się? Cudownie :)))

    FF, moja to też "neverending story" ;)))

    OdpowiedzUsuń