beauty & lifestyle blog

wtorek, 30 sierpnia 2011

Blink blink ;)))

Zwlekam z tą recenzją już nieprzyzwoicie długo, ale wszystko przez to, że do końca nie wiem, co napisać. Z jednej strony czuję ogromne rozczarowanie, z drugiej mam świadomość, że oba produkty, które dziś pokażę, choć nie służą mojemu typowi cery, prawdopodobnie spodobałyby się osobom o innych potrzebach.

Co wzbudza we mnie tak mieszane uczucia? Pudry mineralne od JOKO.

Talk, który jest bazą tradycyjnych pudrów, ogranicza dostęp powietrza do skóry. Z tego powodu traci blask i wygląda na zmęczoną. Na szczęście nie wszystkie pudry muszą zawierać talk. Wprowadzamy nową serię pudrów JOKO Mineral, która bazuje na naturalnej mice wydobywanej z wnętrza ziemi.

W serii JOKO Minerals dostępne są pudry prasowane oraz pudry spiekane. Prezentują się bardzo podobnie, spójrzcie.






Utrzymane w tej samej stylistyce opakowania (przed którymi gwoli uczciwości muszę Was przestrzec, bo bardzo trudno je otworzyć) kryją pudry różniące się już na pierwszy rzut oka. Różnice są jednak pozorne, bo choć formuły nie są identyczne, to obecna w obu pudrach mika bardzo je do siebie upodabnia.

Pudry prasowane Prasowane pudry JOKO Mineral zawierają kompleks składników pochodzenia naturalnego o właściwościach wygładzających skórę oraz wyrównujących jej koloryt. Formuła pudrów została wzbogacona o biały olej mineralny, który sam w sobie ma właściwości zmiękczające i wpływa na ochronę przed szkodliwymi czynnikami środowiskowymi. Puder prasowany JOKO Mineral jest lekki i ma delikatną strukturę, która stapia się ze skóra i daje efekt aksamitnego wykończenia makijażu.

Pudry spiekane Pudry JOKO Mineral powstały na bazie oleju z orzechów macadamia i wyciągu z lilii białej. Dzięki temu nawilżają i wygładzają powierzchnię skóry. Szczególny wpływ na działanie pudru spiekanego ma wyciąg z lilii białej, która w naturze jest znana ze znakomitych właściwości oczyszczania wód. Wyciąg z lilii sprawia, że skóra staje się gładka i oczyszczona. Co więcej, lilia wykazuje działanie przeciwrodnikowe i zapewnia ochronę skóry. Kryształki minerałów zawarte w pudrach JOKO Mineral odbijają i rozpraszają światło, dzięki czemu cera jest promienna i i nabiera młodzieńczego wyglądu.






Obie formuły są niezwykle jedwabiste i miękkie. Spodobała mi się ta przyjemna kremowość. dzięki której aplikacja pudrów jest łatwa, a ich warstwa na skórze równomierna. Nie mogę jednak zaakceptować cechy wyróżniającej JOKO Mineral spośród masy innych pudrów - zupełnie nie po drodze mi z błyskiem, jaki nadaje im mika. Składnik ten, choć naturalny i przyjazny skórze, ma wyjątkowe właściwości nabłyszczające, które w kombinacji z moją przetłuszczającą się cerą dają efekt wręcz karykaturalny. Przeszkadza mi też szczerze mówiąc kolorystyka tych pudrów - ciepła i dość ciemna, mimo że testowałam odcienie najjaśniejsze z palety. Na mojej jasnej skórze wyglądały raczej jak bronzer ...






Mimo że dla mnie JOKO Mineral okazały się niewypałami, potrafię sobie jednak wyobrazić ich zastosowanie u innych. Myślę, że będą świetnym rozwiązaniem dla dziewczyn młodych, z gładką i zdrową cerą, którą mika będzie pięknie zdobić. Osobom o cerze problematycznej grozi niestety dramatyczne podkreślenie mankamentów (niedoskonałości, zmarszczek czy rozszerzonych porów). Pudry będą ślicznie wyglądać na śniadej skórze, także poleciłabym je każdej dziewczynie, która miałaby ochotę podkreślić swoją letnią opaleniznę lub która po prostu z natury ma ciemniejszą karnację. Mogłyby też sprawdzić się u tych, które po prostu lubią błysk i chciałyby podkreślić w ten sposób wybrane partie twarzy. Z pewnością warto też spróbować używać ich w roli subtelnych nabłyszczaczy do ciała (zwłaszcza mocniej błyszczącej wersji spiekanej).

Także pomimo moich zastrzeżeń, przy odrobinie dobrej woli pudry JOKO Mineral można uznać za produkty o dość uniwersalnym zastosowaniu. Choć oczywiście nie dla każdego. Pamiętajcie, wyłącznie dla wielbicielek efektu blink blink ;)))

25 komentarzy :

  1. Z opisu sądząc pudry również nie dla mnie. Świecić czasem mi się zdarza, a efektu tego bardzo nie lubię, więc niestety. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozważałam zakup spiekańca z Joko, by używać go jako rozświetlacza na kości policzkowe, bo bardzo lubię taki efekt blink na w/w miejscu. Chyba się na niego skuszę, jak skończę mgłę pudrową z Paese.

    Bardzo dobra recenzja Cammie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Redhead, ja raczej też z tych, które starają się trzymać błyszczenie w ryzach :) Choć bardzo lubię rozświetlacze. No ale to inna kategoria błysku ;)))

    Natalia, dziękuję :) Zawsze się przykładam ;)))
    Czy ta mgła pudrowa też daje taki nabłyszczający efekt? Bo pamiętam, że kiedyś się nią interesowałam i z jakiegoś względu w końcu nie kupiłam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie mam problemu z przetłuszczającą się cerą, ale mam za to dość jasną karnację :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Oglądałam je kiedyś w sklepie i nie mogłam uwierzyć, że najjaśniejsze odcienie są tak ciemne. To zdecydowanie pudry brązujące! Mam nadzieję, że polskie firmy w końcu się zorientują, że Polki to bardzo często bladziochy, które kochają swój odcień cery.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cammie, tak, ta Mgła Pudrowa jest świetnym rozświetlaczem :). Daje bardzo subtelny efekt, który oczywiście można stopniować. Ja używam nr 12 Upalny Dzień i jest on dla mnie idealnym odcieniem. To jest jakby drugi z kolei, bo jaśniejszy jest nr 11 - Mglisty Poranek, on daje efekt tafli, mój odcień nieco brązuje i rozświetla. Ostatnie dwa numerki (13 i 14) są dla dziewczyn raczej opalonych, takie typowe rozświetlające bronzery. To już nie dla mnie, bo ja raczej jestem jasnolica :)).

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślalam nad tym prasowanym ,ale nawet nie mam jak go namacac bo nigdzie u mnie nie ma ...wrrrrr ...
    Ale podtrzymujesz , ze rożyki sa ok ? :D
    Bo tez jak cos idę w ciemno hahahha ...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja właśnie myslalam, żeby uzywac ich jako rozświetlacz na kości policzkowe:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie jestem zbytnią fanką efektu blink blink :P

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie również Joko wyglądał jak puder bronzująco - rozświetlający. O ile połysk był do zniesienia na szczytach kości policzkowych i na łuku brwiowym, o tyle ciemnienie do pomarańczy już nie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Super że o nich napisalaś bo ostatnio zastanawiałam się nad zamówieniem spiekanego .
    Dobrze że się nie skusiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam ten spiekany puder i stosuje go jako brązer . W dodatku dość nieprzyjemnie pachnie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Atqa, wszystkie byśmy sobie tego życzyły. Też nie rozumiem tego zjawiska, dla kogo to wszystko jest produkowane? W moim otoczeniu większość kobiet ma jasną skórę.

    Natalia, w takim razie muszę rozejrzeć się gdzieś za tą 11 :)

    Mamibecia, różyki rulez :)))

    Kleopatre, w tej roli na pewno się sprawdzą :)

    Lady, ja właśnie też nie :)

    Idalia, niestety ciężko zaakceptować coś takiego osobie o jasnej cerze. Na opaleniźnie pewnie tego nie widać.

    Marta, :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zoila, kwestię zapachu pomijam, mnie nie przeszkadzał. Ale wiadomo, to akurat sprawa bardzo indywidualna :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Myślałam, że tylko ja tak mam, że najjaśniejsze pudry z linii są na mnie pomarańczowe... A zastrzegam, że ja wcale nie mam takiej jasnej karnacji oO Moja przyjaciółka ma o jakieś 2 tony jaśniejszą.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nigdy go nie używałam i nie wiem, czy kiedyś z niego skorzystam, produkty Joko są u mnie dość marnie dostępne :(

    zmakeupizowani.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja spiekańca od Joko używam jako bronzera :) też zbieram się za recenzję i zevbrac się nie mpogę :P

    OdpowiedzUsuń
  18. Uu jak ciemne to niedobrze :( Szkoda, bo lubie bling bling :D A bronzerów używać nie umiem, więc sobie daruję ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zdecydowanie nie dla mnie ;) Wnioskuję że będzie za ciemny, będzie podkreślać moje niedoskonałości oraz będę się po nim świecić. Szkoda... ale może firma JOKO wymyśli coś też dla nas ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. unikam błyskotek na twarzy jak tylko mogę, zupełnie tak, jak Ty ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nyx, niestety to bardzo powszechny problem ...

    Peach, dla chcącego nic trudnego ;)

    Chanel, może moja trochę cię zmobilizuje :)

    Jyyli, nałożony z umiarem może dałby radę? Nie wiem, jaką masz karnację.

    Julia, są warte uwagi, ale pod warunkiem, że mamy bardzo sprecyzowane oczekiwania :)

    Iwetka, oby! Poza tym jesteś dla siebie zbyt krytyczna ;)))

    Kotwilka, ja w sumie rozświetlenie lubię, ale subtelne i pod kontrolą ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. No tak, tego typu kosmetyki rzeczywiście nadają się raczej dla opalonych świeżynek... Ja podobnie jak Ty nie przepadam za nabłyszczającymi pudrami, a że jestem blada, też nie będę miała z nich zbyt wiele pożytku. Ale przeczytałam jak zawsze z dużą przyjemnością :) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  23. Katalina, opalone świeżynki :DDD Ładne określenie :)))

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja używam go jako rozświetlacza i rewelacyjnie się sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń