beauty & lifestyle blog

piątek, 16 września 2011

Święty spokój

Krótki pobyt w Lublanie dobiegł końca. Muszę przyznać, że jestem totalnie zauroczona tym miastem i Słowenią w ogóle.

Już na przysłowiowe "dzień dobry" przyjemnie zaskoczył mnie język, dla Polaka w dużej mierze zrozumiały. Miła odmiana po niemieckojęzycznej Austrii. Szyldy, reklamy, drogowskazy w końcu zaczęły do mnie mówić. Dzięki temu od pierwszej chwili czułam się w Słowenii swobodnie. A przy okazji świetnie się bawiłam, bo niektóre sformułowania wydawały mi się wielce zabawne :D Ale jak nie uśmiechnąć się na widok napisów typu "żenskie torbice", "gasilska brigada", "kitajski dvor", czy "cokoladna kupa" :DDD

Kolejnym miłym zaskoczeniem był proekologiczny styl życia Słoweńców, czego wyrazem jest nie tylko niezwykła popularność rowerów, ale także powszechność segregowania śmieci. Nawet miejskie kosze występują w charakterystycznych skupiskach, składających się z kilku pojemników przeznaczonych na różnego rodzaju odpadki.

Niezmiernie spodobał mi się także widoczny w Lublanie zwyczaj spacerowania z psami. I nie mam tu na myśli pospiesznego wyprowadzania ich za potrzebą. Lublańczycy zabierają swoich pupili wszędzie tam, gdzie akurat mają coś do załatwienia. Widać więc pieski leżące przy właścicielach w knajpach, wędrujące przy nodze w drodze nie wiadomo dokąd, a nawet biegnące przy rowerach!

Wydaje mi się, że Lublana z taką łatwością podbija serca z tego względu, że jest tak mała. To niewielka stolica (około 250 tysięcy mieszkańców) niewielkiego państwa (około 2 milionów obywateli), którą z pewnością łatwiej zarządzać niż wielką metropolią. Wszędzie jest blisko. Wszyscy czują się tu po prostu u siebie i dbają o wspólne dobro.











Fakt, widać, że wiele miejsc wymaga renowacji, ale widać też, jak wiele już zrobiono. Szczególnie wyraźny jest kontrast pomiędzy zabytkową starówką a resztą miasta z wielkiej płyty. Nie uświadczycie tu wielkiego biznesu, szklanych drapaczy chmur i nowoczesnych osiedli, ale w zamian za to macie zwartą zabudowę i klimatyczną atmosferę. Oraz święty spokój.



12 komentarzy :

  1. Chciałabym odwiedzić to miejsce:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Splątane Słuchawki, Klaudia, nawet nie wiecie, jak się cieszę, że tu trafiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie byłam w Słowenii, ale marzy mi się na starość kupić tam nad morzem domek, najlepiej niedaleko granicy z Włochami. I spędzać tam każde lato...

    OdpowiedzUsuń
  4. Strasznie mnie ciekawią te wszystkie miejsca w Europie, które nie są supermodne. Każdy kto z nich przyjeżdża opowiada, że są na prawdę piękne. Mam nadzieje, że kiedyś tam trafię.

    OdpowiedzUsuń
  5. Atqa, dlaczego chcesz czekać aż do starości? :DDD

    Redhead, wszędzie może być pięknie, grunt to umieć to piękno dostrzec :) Życzę ci jakiejś ciekawej podróży :*

    OdpowiedzUsuń
  6. może kiedyś trafię i do Lublany :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudownie!!! wpisuję na moją listę podróżniczą Słowenię :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Simply, nie żałowałabyś :)

    Renia, koniecznie, czuję, że spodobałoby ci się tutaj :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Podoba mi się ta ekologia i rowery :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Cammie, bo trzeba najpierw na to zarobić :-D

    OdpowiedzUsuń
  11. Czarodzielnica, na mnie też zrobiło to wrażenie, widać, że dbają o swoje :)

    Atqa, polecam zarabianie na bieżąco, na miejscu :DDD

    OdpowiedzUsuń