beauty & lifestyle blog

środa, 15 lutego 2012

Aż tyle i tylko tyle

Fala przenikliwego mrozu już za nami, a zanim zaatakuje nas kolejna, zapraszam na recenzję dwóch specyfików FLOS-LEK z serii Winter Care, zimowego kremu ochronnego oraz zimowego kremu ochronnego z bio-olejem ze słodkich migdałów.









Zimowy krem ochronny


Krem o delikatnej konsystencji przeznaczony do pielęgnacji każdego typu skóry, chroni twarz, dekolt i ręce przed niekorzystnym wpływem warunków atmosferycznych. Reguluje natłuszczenie i poprawia nawilżenie skóry zabezpieczając ją przed wiatrem, wilgocią i mrozem - nawet do -20°C. Bardzo dobrze wchłania się w skórę pozostawiając na niej film ochronny. Zawiera wysokiej jakości aktywne składniki. "Wosk łabędzi", olej migdałowy, prowitamina B5 - nadają skórze gładkość, miękkość i elastyczność. Witamina E chroni przed negatywnym działaniem wolnych rodników a filtr UV przed szkodliwym wpływem promieni słonecznych, opóźniając proces starzenia skóry. Krem testowany w ostrym klimacie górskim, polecany do pielęgnacji i ochrony każdego typu skóry, szczególnie w okresie zimy.

Zimowy krem ochronny z bio-olejem ze słodkich migdałów

Zastosowanie: krem dedykowany do ochrony i pielęgnacji wrażliwej skóry twarzy, dekoltu oraz dłoni zimą w temperaturach poniżej zera stopni.
Działanie: krem chroni przed wiatrem, wilgocią i mrozem, organiczny olej ze słodkich migdałów, bogaty w kwasy tłuszczowe i witaminę E zmiękcza, odżywia i odmładza. Łagodzi i przyspiesza regenerację podrażnionej skóry. Jest niezwykle delikatny.
Efekt: idealne zabezpieczona wrażliwa skóra zimą przed niekorzystnym wpływem czynników atmosferycznych.
Składniki aktywne: bio-olej ze słodkich migdałów: pochodzi z certyfikowanej uprawy organicznej. Jest bogaty w kwas oleinowy i linolowy oraz witaminy i składniki mineralne. Odpowiedni do każdego rodzaju skóry, a szczególności skóry wrażliwej, suchej i niemowlęcej.


Zwlekałam z napisaniem tej recenzji, najpierw czekając na siarczyste mrozy, potem nie mogąc się zdecydować co do ostatecznej oceny tych kremów. Oczekiwania miałam spore, zwłaszcza wobec tego z olejem migdałowym, który w czystej postaci wyjątkowo mi służy. A tymczasem targają mną mieszane uczucia ...

Cała seria Winter Care przeznaczona jest do pielęgnacji skóry w trudnych zimowych warunkach. Ma chronić przed mrozem i jego skutkami. Spodziewałam się więc kremów odżywczych, o bogatych formułach. I poniekąd opisywane dziś przeze mnie kremy ochronne takie właśnie są, treściwe i dość tłuste. Pozostawiają na skórze wyczuwalny film, dający poczucie zabezpieczenia przed niską temperaturą. I w zasadzie nie da się zaprzeczyć, że działają, spisywały się nawet przy największych mrozach, zabezpieczały skórę przed pierzchnięciem, pieczeniem czy pękaniem. Nie były może idealną bazą pod makijaż, ale też niespecjalnie go utrudniały.

Skąd zatem moje zastrzeżenia?

Przede wszystkim kłopotliwa jest sama aplikacja. Coś w składzie tych kremów sprawia, że są dość tępe, ciężko się rozprowadzają. Skóra musi być też idealnie sucha, w innym przypadku wiążą wodę i sprawa staje się jeszcze trudniejsza. Dotyczy to przede wszystkim kremu z bio-olejem, zwykły krem ochronny pod tym kątem daje się we znaki zdecydowanie mniej. Nie czynię jednak z tej uciążliwej aplikacji jakiegoś dużego zarzutu, odrobina wprawy i można sobie poradzić.

Dużo bardziej przeszkadza mi to, że kremy są tak wąsko wyspecjalizowane i choć spełniają swoje ochronne funkcje, nie dają skórze nic więcej. Po prostu nie mogę ich stosować na dłuższą metę, co kilkakrotnie sprawdziłam. Każdorazowo kończyło się to odwodnieniem i nawrotem nękającego mnie zwykle o tej porze roku ŁZS. Moja cera jest po prostu zbyt wymagająca, ochrona przed mrozem to za mało. Super, że krem z bio-olejem można stosować też na inne partie ciała, myślę, że w moim przypadku znacznie skuteczniejszy jest jako krem do rąk. Na alternatywne zastosowanie kremu ochronnego nie mam pomysłu ...

Byłabym niesprawiedliwa krytykując te kremy doszczętnie, dlatego jeszcze raz podkreślam, że przed mrozem naprawdę chronią. Polecam je każdemu, kto od zimowej pielęgnacji nie oczekuje zbyt wiele, chcąc po prostu zabezpieczyć się przed zimowymi warunkami, czy to regularnie, czy od czasu do czasu, w zależności od pogody. Odradzam, jeśli cera boryka się z problemami wymagającymi pielęgnacji bardziej zaawansowanej. Winter Care po prostu chroni przed mrozem ... Aż tyle i tylko tyle.

20 komentarzy :

  1. Słyszałam o tych produktach już wiele dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lyna, bo nie są złe. Zależy po prostu, kto czego oczekuje :)

      Usuń
  2. Mam ten krem w wersji Bio stosuję już dłuższy czas i jestem zachwycona :-) Wszystkie suche placki/skórki poznikały, skóra jest taka elastyczna i nawilżona. U mnie sprawdza się świetnie, nawet jako baza pod makijaż ;-)
    Pozdrawiam snow

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Snow, u mnie niestety nie sprawdził się tak dobrze ... Żałuję, bo pokładałam w nim spore nadzieje.

      Usuń
  3. w sumie ja tam neispecjalnie stosuje kremy typowo na izme po prostu mam skore trudną....

    OdpowiedzUsuń
  4. Co prawda nie miałam okazji testować tych kremów, ale Twoja recenzja mnie tylko zniechęciła. Mimo wszystko od "zimowego kremu" oczekuję czegoś więcej niż ochrony przed mrozem. Właściwości pielęgnacyjne nadal są ważne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Angel, będziesz miała okazję sama się przekonać!

      Usuń
  5. Chcialam je kupic jak bylam w Pl,ale nie moglam niestety ich znalezc...Musze sie jednak zaoptrzyc na nastepna zime:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ilovemakeup, szkoda ... Może powinnaś szukać w aptekach? Sama nie wiem, gdzie najłatwiej znaleźć tę serię.

      Usuń
  6. Mysle ze takie kremy swietnie moglyby sie nadac dla maluchow, ktore potrzebuja ochrony przed mroznym powietrzem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agga, pewnie masz rację, choć dzieci mają na zimę od FLOS-LEK fantastycznego Sopelka :)))

      Usuń
  7. ja mam ten z olejem z migdała i baedzo mi służy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myś Pyś, tylko pozazdrościć :)

      Usuń
  8. Miałam w tamtym roku ten zwykły krem i również nie przypadł mi do gustu. Co prawda zużyłam go, ale nakładałam dosyć grubą warstwę na noc i wtedy spisywał się całkiem, całkiem, bo miałam nawilżoną skórę. Ale wyjść z nim na mrozy bo prosto nie dało rady, bo był za słaby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joracuppi, na noc? Ale on ma chyba w składzie jakieś filtry, o ile się nie mylę? Nie wiem, czy to nie byłoby niepotrzebne obciążenie cery.

      Usuń
  9. Jakby miał jakieś właściwości nawilżające to by był całkiem fajny. Mimo tego, że mam cerę tłustą to w zimie mam atak suchych skórek :<

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam dwa zimowe kremy, które wygrałam w Twoim rozdaniu, ale chyba zostawię je na przyszły rok, bo mają długą datę ważności ;) Z moją tłustą cerą i tak prawdopodobnie będę musiała je zużyć do rąk i stóp :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam krem z bio-olejem, po nim moja tłusta skóra błyszczała się, więc nakładam najpierw krem matujący, a później ten zimowy. Działa dobrze;)

    OdpowiedzUsuń
  12. a ja sie dziwię jak do tej pory przetrwałam bo stosowałam krem Lirene lekki krem bioaktywnie nawilżający do twarzy i nic mi się na szczęście nie stało :)

    OdpowiedzUsuń