beauty & lifestyle blog

wtorek, 21 lutego 2012

Cudze chwalicie ...

Wytrzymacie jeszcze? Obiecuję, że to na jakiś czas ostatnia już recenzja mydła, nie będę Was zamęczać :))) Chciałabym po prostu zamknąć temat jakimś miłym akcentem. Pomyślałam, że to świetna okazja, żeby napisać w końcu o naszej rodzimej perełce - mydle powszechnym Biały Wielbłąd, którego producentem jest zapewne dobrze Wam znana Barwa.









Naturalne i tradycyjne, doskonałej jakości mydło szare jest produktem przeznaczonym do mycia i prania. Nie zawiera środków zapachowych i barwników.

Zalecane przez lekarzy do mycia skóry skłonnej do podrażnień i przetłuszczania się, a także do moczenia skóry w miejscach zaleczonych urazów oraz zrostów pooperacyjnych. Zawiera glicerynę, przez co delikatnie nawilża skórę. Polecane jest do prania bielizny, szczególnie dla osób o skórze wrażliwej i alergików. Jest delikatne zarówno dla tkanin naturalnych jak i syntetycznych. Nie niszczy bielizny i jednocześnie bardzo skutecznie usuwa nawet najtrwalsze zabrudzenia.

Nie zawiera dodatków alergizujących.
Produkt przebadany dermatologicznie.




Mydło powszechne to po prostu mydło szare. Pod tą tradycyjną nazwą kryją się mydła o bazie potasowej, a nie sodowej, na której opiera się większość współczesnych, pachnących kostek. Mydło szare, uboższe w stosunku do swoich sodowych odpowiedników o barwniki i substancje zapachowe, jest niezwykle łagodne, dzięki czemu nadaje się nawet dla najwrażliwszej skóry. W pełni naturalny, produkowany z olejów roślinnych Biały Wielbłąd (w przeciwieństwie do Białego Jelenia, w którego składzie znajdziecie odzwierzęce sodium tallowate!) naprawdę jest godny uwagi. W dodatku kosztuje grosze! Za ogromną, 200-gramową kostkę zapłacić trzeba zaledwie 2,5 zł.

Białego Wielbłąda znajdziecie w każdym większym markecie, zwykle na najniższej półce. Dość siermiężne opakowanie może nie rzuca się w oczy, ale warto się rozejrzeć. Mydło sprawdzi się w kąpieli, będzie też przydatne w czasie prac domowych. Ja zawsze mam pod ręką choć jedną sztukę, używam jej zwykle do mycia rąk. Nie podrażnia, pieni się delikatną, kremową pianą, jest przy tym naprawdę wydajne.

Wiem, że Biały Wielbłąd zalecany jest nie tylko do pielęgnacji skóry wrażliwej, podobno świetnie służy też cerze trądzikowej, ale nie umiem się do tego odnieść. Sama nigdy twarzy tym mydłem nie myłam.

Pomyśleć tylko, że eksplorujemy obce rynki w poszukiwaniu nie wiadomo czego, a tymczasem pod nosem mamy świetne, tanie mydło o prostym, przyjaznym skórze składzie. Nasze własne, polskie. Jak to mówią, cudze chwalicie, swego nie znacie ...

48 komentarzy :

  1. Najprostsze rzeczy są najfajniejsze :-)))) Muszą poszukać u siebie Wiebłąda ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cammie, widzę że masz mydlany tydzień :D (albo i dwa..;)). Białego wielbłąda i jelenia używałam kiedyś na obozie sportowym do prania skarpetek :D, piękne czasy !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aliss, z mydłami na razie koniec :))) Jutro będzie o pudrach :DDD

      Usuń
  3. Ważne, by pisać o takich polskich perełkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zusska, staram się o nich pisać, stąd zresztą etykieta "Dobre, bo polskie" :)))

      Usuń
  4. A ja kurcze nie wiem dlaczego ale jakoś nie mogę takich mydeł, bo mam wrażenie że moja skóra jest jak po krochmaleniu taka sztywna:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agniex, ale konkretnie po Wielbłądzie tak masz? Ja nic takiego nie zauważyłam. To naprawdę kremowe mydło.

      Usuń
  5. Zainteresowałaś mnie tym mydełkiem:)
    A czy możesz podać jego skład?:)

    Pozdrawiam,Joanna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakręcona, łatwo wygooglać ;)

      Sodium Palmate, Sodium Palm Kermelate, Aqua, Glycerin, Palm Acid, Palm Kernel Acid, Sodium Chloride, Titanum Dioxide, Tetrasodium EDTA, Etidronic Acid

      Usuń
  6. O to nie wiedziałam że biały jeleń nie jest aż taki naturalny na jaki się reklamuje. Dobrze wiedzieć. Lubię takie mydła chociaż denerwuje mnie trochę kształt bo jest nieporęczne w ręku ale jak się trochę zużyje to ujdzie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monia, ja czasami po prostu kroję kostkę na pół :)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Helen, krótko i zwięźle, ale zgadzam się :)))

      Usuń
  8. Ty to masz z tymi mydłami ;)) Ale faktycznie miły akcent z tym mydełkiem od Barwy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bella, no świra mam ;))) Ale jutro zmiana tematu, obiecuję!

      Usuń
  9. Kochana ja bardzo lubie czytac jak piszesz o mydelka,bo bardzo mnie tym wszystkim zaciekawilas i ja dopiero zaczynam sie zaglebiac w siat mydelek:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ilovemakeup, cieszę się, obawiałam się, że staję się już strasznie nudna z tymi wszystkimi mydłami :))) Cóż zrobić, mam do nich dużą słabość.

      Usuń
  10. To mydło wyleczyło moją mamę z trądziku trwającego ponad 20 lat i choć ja też mam trądzik, mi wcale nie pomogło.

    + Jesteś jedną z moich ulubionych bloggerek, więc z przyjemnością Cię otagowałam :) http://planet-quera.blogspot.com/2012/02/tag-top-5-bubli-kosmetycznych.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Quera, dziękuję, i za komplement, i za TAG :*

      Usuń
  11. Zawsze zastanawiałam się jaka jest różnica między Jeleniem i Wielbłądem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zoila, co do zasady różnicy nie ma, jedno i drugie to mydła potasowe, różnią się szczegółami składu :)

      Usuń
  12. hmm...nigdy nie widziałam tego mydełka...o.O
    ale ja używam niemieckiej firmy Balea i są bardzo fajne ;) jednakże najbardziej lubię takie kupowane w mydlarniach- mój faworyt to winogronowe z pestkami ^^ pachnie obłędnie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Axi, tylko że w żadnej mydlarni mydła za dwa złote nie kupisz. A Biały Wielbłąd jest na każdą kieszeń :)))

      Usuń
  13. TAGuję :)
    http://siulka.blogspot.com/2012/02/tag-5-kosmetycznych-rzeczy-ktorych.html

    OdpowiedzUsuń
  14. nie słyszałam o takim mydle :) Biały jeleń- tak :)
    Może wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  15. O, widziałam już wiele razy tego wielbłąda, ale jakoś nigdy nie zabrałam go do domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słomka, zabierz go domu, łatwo daje się oswoić ;)))

      Usuń
  16. Mama mnie zawsze przekonywała do tego mydła :) Mnie czasami lekko wysusza, ale awaryjnie jako produkt do twarzy czy higieny intymnej jeszcze nigdy mnie nie zawiodło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ev, o, nie wpadłabym na to, żeby użyć do higieny intymnej, dobrze wiedzieć :)

      Usuń
  17. ja to raczej nie używam mydeł - moim najlepszym odkryciem do twarzy jest póki co micel z biedronki. To mydło skoro jest dobre na trądzik to nie wysusza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Apteka, czy wysusza? Każde mydło w jakimś tam stopniu wysusza. Ja wielbłądem twarzy nie myłam, więc nie wiem, ciało natomiast reaguje w porządku.

      Usuń
  18. Najczęściej to co najfajniejsze jest na najniższej półce w markecie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krzykla, nie wiem, czy najczęściej, ale w tym przypadku na pewno :)))

      Usuń
  19. Cammie, pomyślałam, ze skoro dużo u Ciebie takich dobrych i zdrowych kosmetyków to może weźmiesz udział w zabawie? koniecznie tutaj, bo masz małe zaproszenie do zabawy.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ale numer, Jelenia to znałam ;)
    Szare mydło jest też idealne dla zwierząt, zwłaszcza dla skłonnych do podrażnień skórnych małych psiaczków - na pewno lepsze niż większość szamponów no i... nie spowoduje łupieżu (przynajmniej nie powinien)
    To takie małe uzupełnienie na temat plusów brzydkiego i niefajnie pachnącego mydła :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, Wielbłąd pachnie całkiem ładnie :)

      Usuń
  21. żadne mydło w kostce nie jest mydłem potasowym, bo mydło potasowe ma to do siebie, że nie zastyga... sama podałaś skład wypisując mi.in sodium palmate.

    biały wielbłąd tym się różni od białego jelenia, że ten drugi jest zrobiony z tłuszczu zwierzęcego - sodium tallowate :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gubis, dziękuję za wypowiedź :)
      Potas odnosił się do mydeł szarych jako takich :) A to, że Wielbłąd jest w pełni roślinny, akurat podkreśliłam.

      Usuń
  22. "co do zasady różnicy nie ma, jedno i drugie to mydła potasowe, różnią się szczegółami składu"
    Radzę sprawdzić dokładnie podstawowe informacje zanim zabierze się Pani do ich rozpowszechniania... Oba mydła są mydłami SODOWYMI.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za cenną uwagę, oczywiście masz rację.

      Usuń
  23. hmmma co z tym składnikiem EDTA ? niby w niewielkiej ilości nie szkodliwe, ale trzeba uważać żeby nie stosować tego w trakcie zażywania antybiotyków i leków z żelazem, cynkiem .... sama nie wiem w białym jeleniu tego nie ma :( nie znam się na tych składnikach a artykuł, który przeczytałam nie rozwiał wszystkich moich wątpliwości wręcz ich dorzucił, a Ty kochana jak uważasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, trudno mi się do tego odnieść, bo nie jestem ekspertem, nie będę udawała, że jest inaczej. Wiem, że EDTA jest składnikiem uznawanym za szkodliwy, ale z drugiej strony niebezpieczne są podobno tylko wysokie stężenia. Chcę wierzyć, że producenci kosmetyków bezpiecznych norm jednak muszą się trzymać.

      Usuń
    2. dzięki za odpowiedź, ja też w to właśnie wierzę, ale różne opinie czytałam i sama już nie wiem :(
      a wiem, że w Jeleniu nie ma EDTA z drugiej strony widzę, że pisałaś żę znowu jeleń ma tłuszcze zwierzęce, chyba nie istnieje ideał :D

      Usuń
    3. A może mydełka Alterry? Patrzyłaś kiedyś na składy? Na pewno są wegańskie, więc składników pochodzenia zwierzęcego nie będą miały. To marka kosmetyków naturalnych, więc inci powinno ci odpowiadać.

      Usuń