beauty & lifestyle blog

sobota, 7 lipca 2012

Dobrodziejstwa orientu :)))

Wiem, że tak jak ja lubicie marki niekoniecznie popularne, ale w jakiś sposób wyróżniające się na tle konkurencji. Orientana [KLIK] świetnie wpisuje się w tę krótką charakterystykę. Z jednej strony zyskuje coraz większą rozpoznawalność, z drugiej ciągle budzi ciekawość jako nowość. Nawiązując do tradycyjnej medycyny wschodu, oferuje kosmetyki w pełni naturalne, pozbawione wszelkiej sztucznej chemii.

Może pamiętacie, że miałam przyjemność poznać sztandarowy produkt Orientany, czyli maskę - krem, a dokładnie nawilżająco - wybielający preparat pod oczy z czereśni japońskiej.







Maska - krem z czereśni japońskiej to mocno nawilżający krem pod oczy, niezwykle bogaty w antocyjany - substancje o właściwościach odmładzających. Działają one osiemnastokrotnie skuteczniej niż witamina C i pięćdziesięciokrotnie mocniej niż witamina E. Ten naturalny krem pod oczy działa silnie nawilżająco, odżywczo, likwiduje cienie i przebarwienia pod oczami. Trzęsak, zwany w Azji "masłem czarownicy", opóźnia proces starzenia, stymuluje metabolizm skóry i wygładza zmarszczki wokół oczu.  Już po kilku dniach stosowania twoja skóra wokół oczu stanie się jasna, promienna i wygładzona.

W maskach-kremach ORIENTANA stosujemy czereśnię japońską uprawianą w Malezji. Czereśnia jest od dawna znana jako kosmetyk i uprawiana w krajach Azji nawet 800 lat przed Chrystusem. Od tysięcy lat Azja docenia jej działanie wspomagające delikatną skórę wokół oczu. Główny składnik czereśni to antocyjany, których zawiera aż 95%. Ponadto, czereśnia japońska jest bogata w witaminę A, witaminy z grupy B – B1, B2, B6, witaminę C i E. Dzięki antocyjanom czereśnia ma działanie odmładzające, przeciwrodnikowe i przeciwzapalne. Antocyjany zwiększają nawilżenie skóry o 69%. 



Naprawdę warto poczytać, na czym polega specyfika maski - kremu. TUTAJ znajdziecie dokładny opis procesu, jaki według producenta zachodzi w skórze po zastosowaniu specyfiku. Interesująca lektura!

Jaka jest moja opinia? Pewnie zauważyłyście, że długo kazałam Wam czekać na recenzję. Nie bez powodu. Po prostu miałam co do tego kremu mieszane uczucia. Z jednej strony bardzo przyjemnie się go używa (robię to regularnie od kilku miesięcy), z drugiej długo nie mogłam zauważyć konkretnych efektów jego działania. To zdecydowanie jest produkt dla długodystansowców!

Co mam na myśli? Nie spodziewajcie się cudów od pierwszego zastosowania. Owszem, aplikacja jest czystą przyjemnością, bo krem ma żelową, lekką formułę, odczuwalnie kojącą skórę wokół oczu, także na poziom nawilżenia tych okolic naprawdę nie można narzekać, ale jednak obiecywane wybielanie nie jest już tak spektakularne. Nie mam co prawda skłonności do cieni pod oczami, ale moja jasna karnacja narażona jest na przebarwienia. Moim punktem kontrolnym były piegi pod lewym okiem, których skupisko było szczególnie widoczne i zwykle przebijało spod makijażu. Uzbroiłam się w cierpliwość i bacznie obserwowałam to miejsce. Po około dwóch miesiącach zauważyłam, że piegi zaczęły blednąć. Nadal tam są, nadal są widoczne, ale makijaż jest w stanie je przykryć. Także mogę z czystym sumieniem uznać, że Orientana w dłuższej perspektywie zadziałała.

Ale tak jak wspomniałam, nie ma co liczyć na efekty natychmiastowe. Jeśli jesteście tym kremem zainteresowane, podejdźcie do sprawy racjonalnie i czekajcie, czekajcie, czekajcie :))) A czekać możecie spokojnie, bo krem jest tak pojemny (40 g), a przy tym tak wydajny, że ja po niemal czterech miesiącach codziennego stosowania stopień zużycia oceniam na około jedną trzecią opakowania. W tym kontekście 50 złotych, które na krem trzeba wydać, naprawdę nie jest ceną wygórowaną. 

Kiedy rozpoczynałam swoją przygodę z Orientaną, marka w asortymencie miała jedynie maski - kremy do twarzy i pod oczy. W tej chwili oferta jest znacznie poszerzona i kusi nas także masłami, balsamami do ciała i ust, peelingami i mydłami (hurrra!!!). Wszystko w pełni naturalne i nie testowane na zwierzętach, a wiem, że wiele z Was przywiązuje do tego ogromną wagę.

Jeśli będę miała okazję, z chęcią sięgnę po inne produkty tej marki. Zacieram ręce na myśl o mydełkach! A póki co nadal cieszę się dobrodziejstwami japońskiej czereśni :)))






40 komentarzy :

  1. Odpowiedzi
    1. Kamyczek, przede wszystkim lekka, no i w fajnej postaci żelu. Super sprawa zwłaszcza w takie upały :)

      Usuń
  2. powiem Ci, że piegi to moja zmora... cena spora ale skoro jest tak wydajny to chyba opłacalna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Straberrry, uprzedzam tylko, że ten konkretny krem przeznaczony jest pod oczy!

      Ja lubię swoje piegi :)))

      Usuń
  3. Krem-maska który ja testowałam z Orientany niestety strasznie mnie zapychał (co ponoć jest bardzo częste w przypadku aloesu), ale mimo to jakoś tak przyjaźnie patrzę w ich kierunku, dobrze słyszeć, że inne produkty sie sprawdzają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszka, pamiętam twoją recenzję. Miałaś pecha z tym aloesem ...

      Usuń
  4. Zainteresowała mnie wzmianka o mazidłach do ciała: balsamach i masłach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosmetyczna Kraina, zdaje się, że to u nich nowość :)

      Usuń
  5. Właśnie niedawno dowiedziałam się o tej marce... ja używam już od dłuższego czasu trochę podobnego specyfiku Maski całonocnej Bio-Essence i jestem baaardzo zadowolona. To też mniej znana firma u nas lecz w Azji robi ona furorę! Polecam spróbować, szczególnie nadaje się w lato kiedy skóra jest muśnięta słońcem i trzeba ją nawilżać i regenerować.
    Buźka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Confessions, kto wie, może kiedyś się skuszę :)

      Usuń
  6. wszystko co z owoców/ o ich zapachu/smaku zawsze mnie kusi, a zwłaszcza jeśli to cytrusy bądź właśnie czereśnie :p. i oczywiście jak to ja .. kolejna marka której nie znam.. chyba muszę częściej zaglądać do internetowych sklepów, bo chyba zagubię się w tym świecie jak tak dalej pójdzie :)
    a co do produktu to jeśli tylko jest wydajny to według mnie warto wydać trochę więcej :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamiluśka, ten jest wydajny jak diabli, serio. Poza tym w większości recenzji, które czytałam na temat produktów orientany, dziewczyny podkreślają tę cechę :)

      Usuń
    2. jejkuu! to chyba będę go musiała zakupić.. :p

      Usuń
  7. moja mama uzywam maski-kremy pod oczy z kaskaryli. podbieram jej czasem i ladnie nawilza. a moja rodzicielka ktora stosuje ja co noc ma wyraznie zadbana skore pod oczami!

    ja mam maske do twarzy z traw atybetanska i niestety na razie sie nie lubimy.. dam jej jeszcze ze dwie szanse ale ciezko bedzie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aha no i stodunek ceny d pojemnosci jest baardzo korzystny. nie ma co narzekac ze drogie jak starcza na kilka miesiecy!!

      Usuń
    2. Marie, nie wiem jak te 40 g ma się do ml, ale fakt faktem, że słoiczek jest olbrzymi!

      Usuń
  8. Mam ochotę na te żelowe cuda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bella, zajrzyj sobie na stronę, może coś wybierzesz :)

      Usuń
  9. ja się borykam z cieniami pod oczami więc zaciekawiła mnie,może spróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lionka, ja cieni generalnie nie mam, przydałaby się jeszcze jakaś opinia, na której mogłabyś się oprzeć.

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Angel, cała marka jest godna zainteresowania :)

      Usuń
  11. Przyznam, że bardzo chciałabym przetestować ich kosmetyki, ale dla mnie te pojemności są za wielkie. Lubię nowości, szaleję z testowaniem mazideł i szkoda mi wydać tu te 50zł na taką maskę, choć czuję, że mogą to być fantastyczne kosmetyki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ola, szczerze mówiąc, ja też wolałabym mniejszą pojemność za niższą cenę. Chociaż nie: idealnie byłoby móc wybrać pomiędzy pojemnościami. Dla każdego według potrzeb i możliwości finansowych :)

      Usuń
  12. Ja wróciłam do starego, dobrego serum z witC i filtrów i rozjaśniło mi dwa piegi kontrolne pieknie! także chyba pozostanę wierna staremu sposobowi, chociaż nie powiem, takie kosmetyki zawsze bardzo kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agga, ja muszę też się za czymś rozejrzeć, bo skóra pod oczami to jedno, ale do zwalczenia mam poważniejsze przebarwienia na twarzy :/

      Usuń
    2. Jesli lubisz krecic sama polecam silikonowe serum z witC wedlug receptury z mazidel. ja juz po 2 tygodniach widze znaczna poprawe :)

      Usuń
    3. Agga, mam już na oku coś z BU, w sierpniu klikam :)))

      Usuń
  13. Cammie, trochę boję się takich cudów pod oczy, mam swoje dwa ulubione kremy, które stosuję naprzemiennie (żeby cera nie przyzwyczaiła się za bardzo do jednego) i chyba nie wypróbuję Orientany... Zresztą nie lubię kremów w postaci żelu, wydaje mi się wtedy, że ochrona i działanie jest słabsze. Pewnie błędne wrażenie, ale pod oczy wolę treściwsze kremy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olfaktoria, pewnie, jak coś ci służy, to się tego trzymaj :) Orientana to przecież tylko jedna z wieeeelu możliwości :)

      Usuń
  14. Ostatnio jakoś głośno o Orientanie, ale nie miałam jeszcze nic tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serduszko, myślę, że będzie o tej marce coraz głośniej :)

      Usuń
  15. Popieram jeśli chodzi o żelową formułę produktów - ich używanie to czysta przyjemność :)

    OdpowiedzUsuń
  16. z Orientany mam masło do ciała w kostce, zapach jest boski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sauria, te masła to zdaje się u nich nowość, prawda?

      Usuń