beauty & lifestyle blog

piątek, 3 sierpnia 2012

Mój ci on! :DDD

Wiem, że temat bb kremów jest obecnie eksploatowany do granic możliwości, głównie za sprawą wprowadzania na rynek ich europejskich odpowiedników promowanych przez wielkie kosmetyczne koncerny i pewnie część z Was reaguje na hasło "bb krem" niemal alergicznie, ale mimo to zachęcam Was do lektury mojego dzisiejszego posta, w którym chciałabym podzielić się z Wami moim ostatnim bebekremowym odkryciem. Zapraszam do recenzji Lioele Dollish Veil Vita BB SPF 25 PA++ :)))






To krem BB nowego typu, który daje bardziej naturalny efekt, dzięki mikro kapsułkom dostosowującym się do Twojego koloru cery. Daje uczucie nawilżenia bez efektu tłustości.

Lioele Dollish Veil Vita zawiera 6 witamin, by kompleksowo dbać o Twoją skórę: witamina A (Retinol), witamina B5 (Pantenol), witamina C (Ascorbyl Glucoside), witamina E (Tocopheryl Acetate), witamina F (Tocopheryl Linoleate), witamina H (Biotin).

Dostępny w dwóch odcieniach:
1. Gorgeous Purple - Light Beige
2. Natural Green - Natural Beige



Dollish dostępny jest w dwóch odcieniach, Natural Green, który neutralizuje zaczerwienienia oraz Gorgeous Purple, ożywiający cerę zmęczoną. Po lekturze wielu recenzji i obejrzeniu dostępnych zdjęć zdecydowałam się na wersję zieloną (pamiętacie, że walczę z przebarwieniami?). Od razu na pełnowymiarową tubkę, czułam, że to coś dla mnie. Nie myliłam się :)))

Na pierwszy rzut oka Dollish to niesamowity dziwak. Naprawdę jest zielony! Niby wiem, że w kosmetyce kolor ten stosuje się do kamuflażu zaczerwienień i rumieńców, ale jakoś miałam opory przed nakładaniem tego na twarz. Zupełnie niepotrzebnie. Krem pod wpływem rozcierania zawartych w nim kapsułek (przyjrzyjcie się dobrze zdjęciu, są widoczne) uwalnia pigment i nabiera naturalnego odcienia beżu, ładnie wtapiając się w cerę.









Efekt na skórze jest niesamowity! Po pierwsze, to bb krem o najbardziej matowym wykończeniu, ze wszystkich, jakie znam (wiem, że wielu z Was przeszkadza błysk, jaki zostawia większość bb kremów). Po drugie, zaczerwienienia faktycznie są zniwelowane i to już przy minimalnej ilości kremu. Krycie nie jest może bardzo, bardzo mocne, ale zupełnie przyzwoite, a co najważniejsze, nadal wyglądające naturalnie. Koloryt skóry zostaje wyrównany, gdzieniegdzie tylko wymagając korektora. Po trzecie, trwałość makijażu z Dollish w roli głównej też oceniam na piątkę. Lekko przypudrowany w ciągu dni nie ściera się, nie spływa i nie zmienia koloru. A twarz wygląda zdrowo i promiennie. Czy nie tego głównie oczekujemy od makijażu? Jako gratis otrzymujemy ochronę przeciwsłoneczną i kompleks dbających o naszą skórę witamin :)))

Jestem z tego zakupu niesamowicie zadowolona, zwłaszcza że nie był to jakiś ogromny wydatek. Swoją tubkę zamawiałam z Korei przez ebay, płacąc około 50 zł (można go też kupić w Polsce, chociażby w asianstore.pl, jednak trzeba liczyć się z wyższą ceną). Krem na tyle mi się spodobał (super działanie, ładne opakowanie z pompką typu airless), że na poważnie rozważam zamówienie jeszcze wersji różowej, która opisywana jest jako kamuflująca zasinienia i żółte tony cery, świadczące o przemęczeniu. Ale to dopiero za jakiś czas.

Chyba w końcu znalazłam bb krem, który spełnia wszystkie moje oczekiwania. Mój ci on! Niedrogi, kryjący, dopasowujący się do odcienia skóry, ujednolicający jej koloryt, odczuwalnie pielęgnujący i wyglądający naturalnie. Mam oczywiście ochotę na testy jeszcze kilku innych kremów (zwłaszcza po Waszych komentarzach pod ostatnim postem :D), ale mam przeczucie, że do Dollish będę wiernie wracać. 

A jakie są Wasze oczekiwania? Czym musi wyróżniać się bb krem, żeby zasłużył na miano ulubieńca?


Dla tych z Was,
które nie mogą znieść już inwazji bb kremów,
wkrótce będę miała recenzję
starego dobrego kremu koloryzującego ;)))
Nie przegapcie!

111 komentarzy :

  1. Odpowiedzi
    1. Angel, niestety od jakiegoś czasu jestem na wyjeździe, publikuję posty, które przygotowałam wcześniej, więc szans na zdjęcie, przynajmniej teraz, nie ma. Ale odsyłam chociażby do tej recenzji:
      http://shopping-of-wena.blogspot.com/2012/04/bb-cream-lioele-dollish-veil-vita-bb.html

      Usuń
  2. U mnie krem BB musi utrzymywac nawilzenie i odswiezac mi twarz :) Jesli nie wysusza, to juz jest super. Ja testuje dopiero swoj pierwszy, a w drodze mam kilka kolejnych, wiec zobaczymy, czy sie rozkrece. Na chwile obecna jestem bardzo zadowolona.
    Tutaj troche mnie jednak zniecheca ten mat - ja jednak lubie troche blasku (sucha skore mam).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Llorandare, on nie daje suchego, płaskiego matu, po prostu nie błyszczy się tak mocno, jak większość znanych mi bb kremów. Ale wiadomo, jest taki wybór, że każdy ma szansę dopasować coś dla siebie :)))

      Usuń
    2. Do tego jakie opakowanie ladne...Szlag by to wszystko trafil - za ladne te kosmetyki robia :D
      Mnie zaczyna ciagnac ten Skin79 ze sluzem slimaka.

      Usuń
    3. Oj tak, za ładne :ppp
      Oglądałam właśnie recenzję Azjatyckiego Cukru, zaciekawił mnie, ale nie na tyle, żeby go chcieć. Krycie ma podobno bardzo słabe.

      Usuń
  3. ładny kolor ma z tego co widzę na swatchu ;)
    i muszę dodać: cudne opakowanie ;) cukierkowe ;)

    dla mnie ważne jest krycie i oczywiste - aby nie zapychał! długo byłam wierna Misshy Perfect Cover, później kupiłam Lioele Triple the Solution - oba fajne, ale czekają aż mi fascynacja minerałami minie, o ile minie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alieneczko, Dollish na szczęście nie zapycha, też jestem przeczulona na tym punkcie :)

      A minerały z bb kremami zupełnie się nie kłócą. Ja sięgam raz po jedne, raz po drugie :))) Choć szczerze mówiąc ostatnio częściej jednak po bb kremy.

      Usuń
  4. opakowanie rzeczywiście fajne, a i swatch po roztarciu wygląda ciekawie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Atina, swatch i tak nie oddaje do końca tego, jak ten krem zachowuje się na twarzy :)

      Usuń
  5. hmmmm...a jak wygląda sprawa aplikowania pędzlem ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Diggerowa, nie nakładałam go pędzlem i raczej nie zamierzam, bo jednak te kapsułki pigmentu wymagają roztarcia w palcach. Myślę, że w jakimś stopniu ma też znaczenie ciepło dłoni.

      Usuń
    2. no właśnie o to mi chodziło. ech, czaiłam się na ten podkład, ale jestem tak przyzwyczajona do aplikacji podkładu flat topem, że chyba nie umiałabym się znów przerzucić :(

      Usuń
    3. Ja generalnie też używam pędzli, ale w tym wypadku jakoś tak naturalnie wyszło, że maluję się palcami.

      Usuń
    4. Pędzlem też daje radę, właśnie flat topem choć wolę mimo wszystko używać dłoni;)

      Usuń
    5. O, czyli na upartego można :)

      Usuń
  6. On naprawdę ma kapsułki :D matowy... ładny kolor... i cena ok :D Ja bym chętnie wzięła ale ten ożywiający zmęczoną skórę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedwabna, jedna z moich koleżanek go kupiła (Nef, jesteś?) i też nachwalić się nie może :)

      Usuń
    2. Tak, mam ten purple i to jest moj świety grall:)wsród podkładów:) Teraz zamowiłam próbke Lioele Triple the solution podobno krycie boskie:)


      Kami- ten podkład z LRP toleriane cos tam, masakra.Z baza jeszcze jakos, bez masakra. Krycie czy ja wiem , nie jakies zabojcze:)Do cery mieszanej z widocznymi porami sie nie nadaje.

      Usuń
    3. Nef, dobrze wiedzieć, bo ostatnio mnie nim zaciekawiłaś :)

      Usuń
  7. Ojj musi spelniac wszystkie opcje, jakie wymienilas ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Katsuumi, czyli wymagająca jesteś ;)

      Usuń
  8. zaraz go bede szukac na eBayu:D

    OdpowiedzUsuń
  9. już kilka dni temu zamówiłam jego próbki (tylko, że wersji Purple) i właśnie czekam na przesyłkę z Korei ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Vilandre, udanych testów :))) Mam nadzieję, że będziesz równie zadowolona jak ja.

      Usuń
  10. Mam na niego wielką chrapkę, ale po wpadce z kupowaniem SkinFoodów w ciemno muszę najpierw poszukać próbek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dezemka, ja tym razem zaryzykowałam i nie żałuję :)

      Usuń
  11. COś co kryje zaczerwienienia i przebarwienia - to mogłby być bb cream dla mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Caught, u mnie sprawdza się w tej roli :)

      Usuń
  12. Miałam próbkę, fajny kremik :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Odpowiedzi
    1. Yuki, super, że podzielasz moje zdanie :)))

      Usuń
  14. Tak strasznie mnie kusi... Jednak na chwilę obecną, finansowo jestem wyczerpana.
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Independent, przyjdzie czas, że będzie lepiej, wtedy pomyślisz o zakupach :*

      Usuń
  15. Matowy i niweluje zaczerwnienienia? Brzmi idealnie! Tylko szkoda, że nie jest ciut żółty...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lidia, matowy jak na bb krem, zupełnego matu się nie spodziewaj. Ale bez kitu, nie świeci się!

      Usuń
    2. Zupełnego matu nie chce, także może będę zadowolona.

      Usuń
    3. Myślę, że będziesz :)

      Usuń
  16. wszystko fajnie ale mnie po nim wysypuje straszliwie i bardo zaluje, bo pozatym naprawde swietnie wyglada na buzi :]

    OdpowiedzUsuń
  17. Odpowiedzi
    1. Simply, no da się lubić, gagatek :)))

      Usuń
  18. Słyszałam o tym BB, też o nim myślę (na równi z Clinique) ;) Uwielbiam takie nowinki. Dzięki za recenzję, Cammie. Na pewno wypróbuję :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Znam znam .Tylko tę fioletową wersję .Bardzo fajny cudak :D Jednak dla mnie zimą .Na lato byłby stanowczo za jasny .Urlopy mają to do sie , że choćby nie wiem jaki faktor nasmarować ,to i tak odcień skóry się zmienia .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mami, ja się praktycznie nie opalam, jak rok okrągły mogę tego samego podkładu używać :)

      Usuń
    2. Ha . Ja niby też .Wierz mi jednak , ze tydzień w południowej krainie gdzie siedzisz na plaży robi swoje ...co zrobić ;)

      Usuń
    3. Szczęściaro, gdzie byłaś? :D

      Usuń
  20. Szał faktycznie każdego ogarnął, a ja nic nie posiadam z BB ^^ dodaję się do obserwatorów :)

    OdpowiedzUsuń
  21. jest na mojej wishliście! myślę, że moje naczynka by się z niego ucieszyły, ale wolałabym najpierw kupić próbkę i sprawdzić czy nie jestem zbyt blada na niego:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Freak, wiadomo, lepiej sprawdzić :) Ja kupiłam go trochę na wariackich papierach, ale na szczęście pasuje :)

      Usuń
  22. Dla mnie to jeden z lepszych BB kremów ( nie sadziłam, że kiedyś to powiem :P) Mam wersję fioletową i jest idealna! Zresztą robiłam niezła wersję pokazową:DDD Efekt przed i po zdumiewa mnie za każdym razem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hexx, też się czaję na fioletową! Zielona jest tak dobra, że i w fioletowej pokładam duże nadzieje :)

      Usuń
    2. Też się czaję na fioletową.
      Czy są dostępne w Polsce stacjonarnie? Tak, żeby wziąć próbkę? Nie kupię niczego, co nakłada się na twarz bez testów.

      Usuń
    3. Sabb, służę pomocą bo stacjonarnie to ich nie dostaniesz.... Niestety. Dla mnie to był zakup w ciemno ale naczytałam się recenzji, później studiowałam notkę Simply, która ma bardzo zbliżone potrzeby cery do mojej i zadecydowałam o fiolecie.
      Zieleń się na mnie ociepla w tym wydaniu a ja zdecydowanie potrzebuje produktu, który nie tylko wyrówna zaczerwienienia ale i schłodzi koloryt cery, który sam w sobie jest brzoskwiniowy. Podkłady też zaczęłam wybierać z fioletowym pigmentem choć jest ich zdecydowanie za mało...

      Cammie, wg mnie fiolet jest zdecydowanie zimny i lepiej sobie radzi niż zieleń na mojej skórze. Ale to kwestia indywidualna bo zauważyłam, że u mnie zielony pigment nie daje pożądanego efektu. Nie potrafi stonować miejsc zaczerwienionych.

      Usuń
    4. Hexx, prędzej czy później sama sprawdzę, bo fioletowy kupię na bank!

      Usuń
  23. retinol + słońce = przebarwienia
    Tak mnie skusiłyście,że po raz pierwszy w życiu sięgnę po BB, ale po sezonie słonecznym, właśnie przez ten retinol, choć go uwielbiam (który być może jest jedną z gł powodów u mnie latem - jak mi powiedziała kosmetolog)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Atoja, tylko muszę uczciwie przyznać, że jak na bb to dolish ma słabą ochronę, tylko 25 PA++. Ale efekt daje fantastyczny.

      Przepraszam, że jeszcze nie odpowiedziałam na twojego maila, zrobię to, obiecuję. Jestem teraz u rodziców i całą korespondencję zostawiam na później, po powrocie do domu. Tylko na bloga wchodzę dla odskoczni od życia rodzinnego ;)

      Usuń
    2. no właśnie o ten efekt chodzi ). Jak cera jednolita - to pryszcze, jak gładziutka, to z kolei teraz przerabiam plamy i wiecznie coś... ech się mam. Odskocznię to i ja taką właśnie mam:)I bez przesady - nie liczyłam na odpowiedź - wykorzystałam moment, gdy życie rodzinne toczyło się beze mnie, a po prostu chciałam się podzielić, nic więcej

      Usuń
    3. U mnie to samo, jak nie urok, to ... Sama wiesz :DDD

      Usuń
  24. Muszę w końcu zamówić próbki BB!

    OdpowiedzUsuń
  25. ehhh jakoś się nie mogę do nich przekonać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magdalena, obowiązku przecież nie ma ;)

      Usuń
  26. Oj kurczę, to już kolejna pozytywna recenzja Dollish, a ja go pragnę coraz bardziej... Tylko musiałabym popytać znajomych o konto na ebay, bo ja tam się nie umiem obsługiwać :P Ale widzę, że warto poszukać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karotka, ebay jest bardzo prosty, tylko płatność może przysporzyć kłopotu. Radzę założyć paypala!

      Usuń
  27. jestem pod wrazeniem :) widze, ze jest wart swojej ceny :)
    z kremami bb nie mam zbyt duzej stycznosci, poki co uzywalam tylko tego z garniera, bo dostalam go od mojej mamy i stwierdzilam, ze to nie prawdziwy bb krem, ale raczej jego podrobka:) no coz.. ale jako podklad sie sprawdza;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lyanna, ja za garniera nawet się nie łapię. Zachęcam do przetestowania jakiegoś azjatyckiego kremu :)

      Usuń
  28. A jak sroka normalnie, bo opakowanie mi się spodobało ;)Na innych blogach widziałam pozytywne opinie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madzia, przejrzałam sporo recenzji przed zakupem i nie natknęłam się na negatywną :)

      Usuń
  29. Też go uwielbiam, właśnie wykończyłam tubkę fioletowego i koniecznie muszę uzupełnić ten produkt w mojej kosmetyczce:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mizz, korci mnie ten fioletowy, ale rozsądek podpowiada, żeby jeszcze poczekać z zakupem. Dopiero od kilku tygodni mam zielony!

      Usuń
  30. Pamiętasz może u którego sprzedawcy kupowałaś? Bo niedobra babo skusiłaś mnie!!! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam :ppp

      http://myworld.ebay.com/euroinside/&_trksid=p3984.m1497.l2754

      Usuń
  31. też mam przebarwienia na twarzy takie od słońca, piegi, brązowe plamy- jak walczysz z przebarwieniami?ja muszę się za to wziąć w końcu

    dodaję do obserwowanych i zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anushka, witaj :)

      Odsyłam do moich poprzednich postów, pisałam dokładnie, co już zrobiłam i jakie mam plany.

      Usuń
  32. Mnie też kusza bb kremy ale lubie sobie poogladac kosmetyki w sklepie a nie kupowac w ciemno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimie, no niestety w tym przypadku nie ma takiej możliwości :/

      Usuń
  33. Ja jakoś nie mam przekonania do tego typu produktów. Używam teraz jednego i wiem, że to był pierwszy i ostatni taki produkt w mojej kosmetyczce.
    pozdrawiam
    http://mojportret.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natalia, najwyraźniej miałaś pecha już za pierwszym razem trafić na słaby krem.

      Usuń
  34. O, właśnie kończy mi się mój podkład EDM i czegoś szukam :)

    Ciekawi mnie tylko czy nadaje się dla tak bladolicych jak ja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Groszku, ja jestem blada i dollish się dopasowuje. Fioletowy jest podobno więcej żółtych tonów.

      Usuń
  35. Mam jego próbkę i co chwilę odkładam wypróbowanie na specjalną okazję, teraz to już nie mogę się doczekać i chyba wysmaruję się nim do pracy :)

    OdpowiedzUsuń
  36. ja dopiero szukam swojego ulubieńca wśród kremów bb ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Aż boję się zapytać o cenę ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaprysek, pisałam w poście, 50 - 60 zł z ebay :)

      Usuń
  38. Ciekawa recenzja! Bardzo polubiłam się z Misshą, a teraz kusi mnie wypróbowanie również tego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pigeons, jeśli lubisz bb kremy, to ten powinien przypaść ci do gustu, naprawdę jest godny uwagi :)

      Usuń
  39. Bardzo mnie zaciekawiłaś tym kremikiem :)) Ponieważ mój mat lumiere jest w połowie wykończony to powoli rozglądam się za czymś na jesień, więc może zmobilizuje się i poszukam czegoś w BB kremach i zamówię próbasy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tanyia, lumiere to moje ulubione prochy! :)))

      Usuń
  40. Przyznam, że mnie zainteresował. Na pewno przeszukam Ebay w poszukiwaniu próbek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cassidy, mam nadzieję, że go polubisz :)

      Usuń
  41. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  42. ja z bb wciaz nie mialam do czynienia, caly czas jest cos wazniejszego na drodze ;-) Wiem juz jednak po wielu recenzjach ze jak kupie zima moj pierwszy bb creamm to bedzie wlasnie ten :) jeszcze nie wiem ktora wersja, moze najpierw zamowie probki....
    podoba mi sie ze bb czesto sa bardzo jasne a ja w zimie jestem blada jak sciana i tego mi trzeba ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marie, lepiej weź próbki, purple podobno ma więcej żółtych tonów po roztarciu.

      Usuń
  43. Wygląda fantastycznie. Za 50 zł warto wypróbować. Kończę właśnie Olay krem nawilżający z dodatkiem podkładu Max Factor i w sumie średnio jestem zadowolona. Ani to nie nawilża, ani nie kryje, zużyłam, bo zużyłam, ale na pewno nie wrócę. A ten nie dość, że ładnie kryje to jeszcze jak wygląda!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anna, polubiłam się z nim bardzo, choć przyznaję, że w naprawdę upalne dni sięgam raczej po krem tonujący, jakoś mam wtedy wrażenie, że mam mniej na twarzy ;)

      Usuń