beauty & lifestyle blog

środa, 16 stycznia 2013

Na co dzień, czy od święta?

Używacie baz pod makijaż? Ja czasami po nie sięgam, ale baaardzo rzadko. Głównie dlatego, że na co dzień nie potrzebuję jakiegoś nadzwyczajnego wygładzenia skóry czy szczególnej trwałości podkładu i po prostu wolę zrezygnować z kolejnej warstwy kosmetyków na twarzy. Nie ukrywam też, że silikonowe formuły znanych mi baz raczej nie służą mojej cerze na dłuższą metę. Wiem, co mówię, bo w czasach, w których mój makijaż oparty był wyłącznie na sypkich kosmetykach mineralnych, stosowanie dobrego primera było niezbędne, silikonowe bazy też więc pod tym kątem sprawdzałam. Zemściło się to jednak zanieczyszczeniem cery, stąd wiem, że muszę być ostrożna.

Dlatego do Prime Magic Camera Ready W7, którą jakiś czas temu dostałam od kosmetykomania.pl, podchodziłam jak pies do jeża. To w końcu typowa bezbarwna baza silikonowa, czyli jak dla mnie potencjalny zapychacz. Ale ciekawość oczywiście wzięła górę :)))






W7 Baza pod makijaż Prime Magic Camera Ready - matująca baza pod makijaż nadaje skórze niezwykłą gładkość i kaszmirową miękkość. Dzięki niej otrzymasz natychmiastowy efekt wygładzenia, nawilżenia oraz delikatnego napięcia. Lekka formuła gwarantuje perfekcyjne i profesjonalne wykonanie makijażu, ułatwia rozprowadzenie fluidu oraz pudru. Optycznie spłyca zmarszczki i tuszuje wszelkie niedoskonałości cery. Efekt: nieskazitelny, utrzymujący się przez wiele godzin bardziej trwały makijaż.

Pojemność: 30ml.
Cena: 19,99 zł.



Zastosowałam parę razy i wiecie co? Nic strasznego się nie stało. Owszem, po pierwszej aplikacji na policzku coś tam wyskoczyło, ale raz dwa się z tym uporałam, zmiana była bardzo powierzchowna, na pewno nie z gatunku tych podskórnych, bolących, puchnących. Potem byłam już zresztą mądrzejsza, nakładałam Prime Magic w naprawdę minimalnych ilościach wyłącznie w strefie T, czyli tam, gdzie moje pory są widoczne i gdzie skóra potrzebuje zmatowienia. I wygląda na to, że był to dobry pomysł, nie zauważyłam, żeby z cerą działo się coś złego, za to faktycznie makijaż trzyma się lepiej.

Kto choć raz miał do czynienia z bazą silikonową, dobrze wie, jaką niesamowitą gładkość skóra zyskuje po jej zastosowaniu. Podkład rozprowadza się po tak przygotowanej twarzy jak marzenie. Pod tym względem baza W7 doskonale daje sobie radę, nie mogę złego słowa powiedzieć, makijaż rzeczywiście wygląda bardzo ładnie. Jak można się spodziewać, gorzej z jej właściwościami matującymi, przynajmniej ja nie zauważyłam, żeby strefa T pod tym względem jakoś wyjątkowo zyskała. Jeszcze chyba takiego specyfiku nie wynaleziono, który by przetłuszczanie się cery wyeliminował całkowicie ;))) 

Odnosząc się więc do obietnic producenta, potwierdzam, że Prime Magic świetnie wygładza, ułatwia wykonanie makijażu i nieco przedłuża jego trwałość, rzeczywiście ukrywając pory i drobne zmarszczki, ale nie mogę zgodzić się co do tego, że jakoś wyjątkowo matuje. Historyjki o nawilżaniu i napinaniu cery natomiast między bajki można włożyć. No chyba że macie inne spostrzeżenia?

Prime Magic nie jest produktem, bez którego nie mogłabym żyć. Fajny gadżet, ale w mojej kosmetyczce nie jest niezbędny. Od czasu do czasu pewnie po niego sięgnę, szykując się na jakieś większe wyjścia, ale na pewno nie włączę go do swojej codziennej makijażowej rutyny. Najzwyczajniej nie mam takiej potrzeby. Nie uważam też, żeby baza ta jakoś szczególnie wyróżniała się na tle konkurencji, jest bardzo przyzwoita, ale też podobna do innych baz, które znam. Na jej korzyść przemawia cena, zaledwie 20 zł za 30 ml (dwukrotnie mniej niż najpopularniejsza chyba baza z Dax Cosmetics).

Szczerze mówiąc, bardziej kręcą mnie kolorowe bazy W7. Wiedziałyście, że marka ma w ofercie bazę lawendową, mającą redukować żółte zmiany pigmentacyjne oraz zieloną, niwelującą zaczerwieniania? Może kiedyś się skuszę :)))

Co myślicie o bazach pod makijaż? Stosujecie je na co dzień, czy raczej od święta? A może w ogóle nie są Wam do szczęścia potrzebne? Z chęcią poznam Wasze zdanie :)))


Całuję, 
Cammie.



101 komentarzy :

  1. Ja jakoś nie jestem przekonana do baz. To tacy oszuści w tubkach :D.
    Teraz używam podkładu mineralnego bez primera i żyję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zoila, jak to oszuści w tubkach? :DDD Co masz na myśli? :DDD

      Ja pod minerały zawsze coś stosuję, bo jednak moja skóra nie ma równej, ładnej faktury, a i przetłuścić się lubi na nosku ;))) Zresztą prochy po prostu łatwiej rozprowadzić na "zagruntowanej" skórze. Tylko że pod minerały mam oczywiście swoje ulubione primery w proszku, np. z sassy minerals :)

      Usuń
    2. Napisz coś więcej o tych primerach mineralnych, proszę. Moja cera przypomina poligon, a nos to już w ogóle tragedia - nie dość, że dziurawy jak ser, to tłusty jak cholera :D.

      Usuń
    3. Zoila, chcesz posta, czy tak w trzech słowach?

      Usuń
    4. Posta :D! Wszystko o primerach mineralnych dla średnio rozgarniętych :D

      Usuń
    5. Zrobi się :DDD Tylko nie wiem kiedy, ale napiszę :)

      Usuń
    6. Też bym prosiła ^^
      Używam podkładu mineralnego, ale nic pod niego nie nakładam. Ale nie mam z tym problemu, cera jest w miarę gładka ;)

      Usuń
    7. też czekam na posta, bo ja dopiero przygodę z minerałami zaczynam

      Usuń
    8. Mii, Bogusia, nie sądziłam, że temat tak was zainteresuje, teraz tym bardziej mam motywację, żeby coś o tym napisać :)

      Usuń
    9. ja jestem zielona wiec chętnie poczytam :)

      Usuń
    10. podpisuję się pod prośbą Zoily ;)

      Usuń
    11. Też chętnie poczytam.

      Przypomniało mi się, że mam jakąś próbkę primera z meow, czas użyć:P

      Usuń
    12. Mirka, LaNina, Alena, w obliczu tylu próśb nie mam wyjścia, napiszę :)))

      Usuń
    13. Ancyk, zrobi się :)))

      Usuń
  2. tymi W7 to mnie zaintygowałas :) lubię bazy ale takie, które nie zapychają ryjka. Ostatnio moja ulubiona to Atłas Synesis i Lumene

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siouxie, no tak, ale Synesis to już zupełnie inna półka. A co do Lumene, to nawet nie wiedziałam, że mają bazę pod makijaż. Ta pod cienie to moja absolutna faworytka, ale o wersji pod podkład nie słyszałam.

      Usuń
  3. kusisz:) jeszcze takiej bazy nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paulina, ta jest już trzecią, z jaką mam do czynienia :)

      Usuń
  4. U mnie również baza idzie w użycie jedynie do święta lub w gorszy dzień mojej skóry ale jest to naprawdę sporadycznie :)

    W mojej kosmetyczce znajduje się baza z Fm Make Up i jestem z niej zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ruda, nie znam jej, też silikonowa?

      Usuń
    2. Ja właśnie z chęcią jakąś bez silikonu bym wypróbowała, bo takie też są.

      Usuń
  5. Bazy pod makijaż używam tak jak Ty, od wielkiego dzwonu :) Na co dzień nie, nie mam na to czasu (wolę pospać 2 minuty dłużej) i potrzeby właściwie też :) W moim przypadku jest to baza Ingrid Cosmetics, lubię ją, ale szału nie wyczynia z makijażem i jego trwałością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serduszko, ciągle coś ostatnio słyszę o tej marce, nawet dziś natknęłam się na jakąś recenzję podkładu. Ale widzieć, to ja jej na oczy nigdy nie widziałam :DDD

      Usuń
    2. Pozwolę sobie wkleić link do moich osobistych wypocin na jej temat, mam nadzieję, że się nie pogniewasz :)

      Usuń
    3. No pewnie, że nie, dawaj!

      Usuń
  6. Ja bazę też stosuję bardzo rzadko, przeważnie na jakieś wielkie okazje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ala, i tak jest chyba najrozsądniej, po bo obciążać skórę niepotrzebnie?

      Usuń
  7. ja wczoraj użyłam bazy (byłam poza domem od rana do 2giej w nocy) i dziś odchorowałam to trzema gulami na policzku :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niemenka, współczuję :/ Właśnie tego zawsze się obawiam, silikon to jednak silikon, mało komu służy. Tak jak pisałam, dla mnie pewnym rozwiązaniem jest nakładanie wyłącznie w strefie T i to ograniczając się w zasadzie do nosa i okolic. Odpukać, nic złego się nie dzieje.

      Usuń
  8. Pamiętam, że kiedyś miałam jakąś matującą z AA. Ale to było tak dawno, że nie pamiętam jak działała i czy działała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kraina, rewelacyjna raczej nie była, skoro nie zapamiętałaś :DDD

      Usuń
  9. Ja nie stosuję,ale koleżanka moja namiętnie i ostatnio stwierdziła,że baza ze smashboxa jest prawdziwym hitem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juicy, możliwe, to już zdecydowanie wyższa półka, ja tej akurat bazy nie znam.

      Usuń
    2. Mam i potwierdzam - fajna :)

      Usuń
    3. Może kiedyś będę miała okazję sprawdzić.

      Usuń
  10. wolę nie, z podobnych powodów, gdzieś jeszcze tuła się buteleczka z bazą matującą od Sephory

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Isabeel, widzę, że nie masz dobrych doświadczeń ...

      Usuń
  11. Ja bazę nakładam tylko "od święta", kiedy zależy mi na naprawdę idealnym i długotrwałym makijażu. Teraz mam cudowną The Porefessional Benefit i jestem nią zachwycona. Nie sądziłam, że baza może rzeczywiście zmniejszać widoczność porów, a tymczasem Benefitowi to się udaje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, chodzi mi po głowie ta baza, oj chodzi :DDD Żeby jeszcze tańsza trochę była :DDD

      Usuń
  12. Ja nie przepadam za takimi czysto silikonowymi bazami, mam uczucie, jakby skóra nie oddychała, próbowałam kiedyś bazy silikonowej Dax i jakoś mnie nie przekonała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewelina, dax u mnie właśnie tez się nie sprawdził :(

      Usuń
  13. mam kilka, ale jakos tak...zapominam:) a na większe wyjście wizażystka ma- i w sumie...lezą i pleśnieją pewnie gdzieś za szafą:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pieprz, zatem raczej nie są ci potrzebne :DDD

      Usuń
  14. Bazy silikonowe na dłuższą metę mogą powodować przesuszenie skóry, więc lepiej uważać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tanyia, no popatrz, a producent obiecuje nawilżenie :DDD

      Usuń
    2. Nie wierz we wszystko co piszą producenci ;) Bazy sa ok raz na jakiś czas, przy częstym stosowaniu niestety mogą robić kuku i to na wiele sposobów.

      Usuń
    3. Wiadomo, z przekąsem to napisałam ;)

      Usuń
  15. miałam tylko jedną - z Inglota i never ever!!!
    zużyłam jako baza na powieki
    żyję bez
    pzdr
    Jus

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jus, no popatrz, o tym nie pomyślałam, żeby spróbować stosować pod cienie. Sprawdzę ten patent!

      Usuń
  16. Używam naprawdę sporadycznie, a to tylko dlatego, że staram się ograniczać produkty stosowane na twarz. Jakby nie patrzeć trochę się tego uzbiera :P Takie bazy idealne są na tzw. wyjścia, wtedy nie ma co żałować. Z chęcią bym wypróbowała cenę ma atrakcyjną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justyna, to prawda, dwie dyszki można zaryzykować, jak komuś zależy :)

      Usuń
  17. Baz używam tylko sporadycznie. Mam liftingującą z MAP i jest dobra. Ciekawi mnie ta z Avon której używały siostry Pixiwoo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Denticoo, oferty avonu nie znam za dobrze, nawet nie wiedziałam, że coś polecały.

      Usuń
  18. ja jestem jednak z tych lekowych i chucham i dmucham na twarz. Zawsze, ale to zawsze coś mnie uczuliło. Może jednak jest to jakaś alternatywa na wyjątkowe okazje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Extension, od wielkiego dzwonu można sobie pozwolić, przynajmniej ja mam do tego takie podejście, ale wiem, że są dziewczyny, które stosują bazy codziennie.

      Usuń
  19. Ja ostatnio dostałam przy zakupach w inglocie baze ale jakoś jeszcze jej nie wypróbowałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. FoooU, pełnowymiarową bazę dali? Zacne zakupy musiałaś zrobić :)

      Usuń
  20. lubię bazy, ale nie jest to jakiś absolutny must have :) co do silikonów, to miałam kiedyś taką naładowaną nimi własnie i efekt podobał mi się przez kilka pierwszych użyć, a potem ta śliskość zaczęła mnie zwyczajnie wkurzać :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marti, no tak, gładź po czymś takim jest wręcz nienaturalna.

      Usuń
  21. Mam bazę z dermacolu, stosuję okazyjnie. Dziwnym trafem przy dobrym demakijażu nie mam zatkanych porów. Parafina mnie masakruje, silikony nie- bądź tu mądry człowieku.

    Moim zdaniem podkłady dobrze się rozsmarowują na warstwie żelu z kwasem hialuronowym, próbowałaś może takiej opcji?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alena, stosuję żel, ale w pielęgnacji wieczornej. Muszę wypróbować, jak się spisze zastosowany zgodnie z twoją sugestią :)

      Usuń
  22. Mi tam jest dobrze bez takiej bazy :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Z moja naczynkową cerą nie wyobrażam sobie makijazu bez zielonej bazy. Przetestowałam juz kilka - i clinique, i smashbox, ale najlepsza póki co, okazała się najtańsza - z Mariza. Mam juz 4-te opakowanie. Najlepiej wspołpracuje z podkładem/pudrem i nie jest to taka typiowa silikonowa baza.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lady, to znaczy zupełnie bez silikonów jest? Bo rozglądam się za taką.

      Usuń
    2. Nie doczytałam się ich w składzie.
      Pisała o niej np. Kropeczka - http://kropeczka33.blogspot.com/2012/08/mariza-baza-korygujaca.html

      Jest na prawde udana :)

      Usuń
  24. Ja używam, ale na wyjścia, nie wyobrażam sobie silikonów na twarzy codziennie:)
    Lubię po nią sięgać, wtedy mój makijaż jest trwały i na imprezach dobrze się utrzymuje, nie muszę ciągle sprawdzać, czy wszystko w porządku.
    Kiedyś myślałam, że baza pod cienie to już przesada, a przekonałam się, że bardzo pożyteczna jest:)
    Miłego dnia Cammie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kayah, ja kiedyś też bazy pod cienie nie używałam, nawet nie wiedziałam, że coś takiego jest :DDD Ale od tamtego czasu dużo wody upłynęło, zdążyłam już kilka różnych baz zużyć :)

      Usuń
  25. Mam dwie bazy - jedną z Kobo (nie polecam) i jedną ze Smashboxa (świetna). Używam tylko na większe wyjścia lub jak maluję kogoś i makijaż ma przetrwać wszystko :) Nie używam ich na co dzień bo uważam, że ilość chemii, jaką w siebie ładujemy każdego dnia, nie tylko w kosmetykach, kiedyś nam o sobie przypomni... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ala, wiele dobrego słyszałam o bazie ze smashboxa, niestety nie mam dostępu do tej marki.

      A co do chemii, masz niestety rację :/

      Usuń
  26. Tja, baza pod makijaż... gdzieś mi się jeszcze plącze tubka sławetnego Monistatu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. FF, jak sobie przypomnę, jak myśmy wszystkie świrowały :DDD

      Usuń
    2. Da pani spokój, te zamówienia zbiorowe, to rozdzielanie, pakowanie, wysyłanie... :D

      Usuń
    3. To wszystko miało jedną podstawową dobrą stronę - poznałyśmy się :)))

      Usuń
  27. Raz kupiłam bazę Daxa jak jeszcze chodziłam do Liceum i że używałam od święta to zostało mi jej ponad połowa i ważność się skończyła, więc wywaliłam i stwierdziłam że mi nie potrzebna, moją najlepszą bazą pod makijaż jest frakcja sojowa, nawet te podkłady po których się świeciłam już po godzinie na frakcji trzymają się pół dnia a buzia jest matowa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ksenka, znam frakcję, używałam pod minerały. Niestety lekko mnie "podduszała".

      Usuń
  28. Jeszcze mi się nie zdarzyło używać bazy pod makijaż. Może gdyby istniała potrzeba noszenia makeupu przez cały dzień, to bym się pokusiła o zakup.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lili, mój makeup w sumie i bez bazy dość dobrze się trzyma, ale fakt faktem, odkąd jestem z dzieckiem w domu, rzadko kiedy maluję się przed dziesiątą :DDD

      Usuń
  29. Nie używam bazy pod makijaż z tej samej obawy co Ty, czyli zapchaniem. Świetnie za to w tej roli sprawdza się preparat na rozszerzony pory Z Biodermy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iw, tylko że on chyba ma kwas salicylowy w składzie, dobrze kojarzę? Niestety dla mnie jeszcze zabroniony.

      Usuń
  30. Nie używam, bo nie widzę potrzeby ;)) Mam teraz próbkę z Benefit i chcę ją zużyć dlatego jej używam, ale czytałam, że w okresie zimowym lepiej używać baz z silikonami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosmetoholiczko, mam właśnie chrapkę na tę bazę z benefita, mam nadzieję, że dostanę gdzieś sampla :)

      Usuń
  31. Szczerze to nigdy nie stosowałam żadnych baz pod makijaż, wydawało mi się to zawsze zbędne. Wystarczy mi nałożyć dobry krem pod mój krem bb i tyle. Z ciekawości może kiedyś wypróbuję bazę, być może wiele tracę...kto wie:)
    buźka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Confessions, jak nie odczuwasz potrzeby stosowania, to raczej nie jest produkt dla ciebie. Jak komuś żaden makijaż się nie trzyma albo skóra ma brzydką fakturę, to po prostu szuka jakiegoś rozwiązania problemu.

      Usuń
  32. Ja też sięgam po bazy od święta. Regularnie wyrzuca prawie nie używane, a już dość długo otwarte;)
    Te barwione brzmią całkiem fajnie, ale pewnie też bym kupiła i prawie nie używała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lidia, kupujesz i nie używasz? :DDD

      Usuń
    2. Niestety:) Nie chcę ładować na skórę za dużo codziennie i też nie mam czasu na to(wolę się wyspać rano):D Ale zawsze mam w kosmetyczce - bo jednak na całonocne wyjście przydaje się.
      Więc tak, kupuję, używam 4-5 razy w roku i po roku wyrzucam.

      Usuń
  33. Raz na ruski rok użyję takiej bazy ale niestety, każdej wiele brakuje do ideału :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nena, ja w zasadzie nigdy nie próbowałam niczego z wyższej półki, może coś by mnie zadowoliło :)

      Usuń
  34. Ja mam baze Loreala i uzywam jej jedynie wtedy jak naprawde chce,zeby makijaz sie lepiej trzymal
    Czyli jakies wysjcia, spejalne okazje, duO fotografowania itp
    Generalnie, staram sie nie stosowac kosmetykow,ktore sa dla skory niepotrzebne i tego sie trzymam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Barb, był czas, że trochę fiksowałam na punkcie tej bazy z loreala, słyszałam o niej sporo dobrego, no ale jakoś nigdy nie kupiłam.

      Usuń
  35. Staram się nie używać bazy pod makijaż chyba, że wychodzę na jakieś ważne wydarzenie lub gdy moja cera jest naprawdę w kiepskiej kondycji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olfaktoria, w sumie podobnie jak ja :)

      Usuń
  36. Trafiłam tu, bo szukałąm opinii o bazie W7 ale zielonej hehe, nie mniej jednak wypowiem się też od razu nt baz, jakie używałam..zaczęłam od bazy z KOBO i nie lubiłam jej. potem była silikonowa z Virtuala i właśnie efekt był taki, że buzia była nienaturalnie gładka..ale podkład się na niej rolował heh..z bazą z Catrice się polubiłam była jak masełko i długo mi służyła. Moim hitem jednak była baza, na którą nie byłoby mnie stać, ale wygrałam ją w jakimś konkursie - Estee Lauder Face Primer Plus Smoothing Matte Base - była mega i używałam jej na wyjątkowe okazje, bo dawała mi pewność co do trwałości makijażu. plus nie szkodziłą mojej cerze :)
    a na dzień dzisiejszy stosuję kremy nawilżające , zaczęło się od Nivea Make Up Starter i to jest to :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Missingdream, witaj :)

      Widzę, że jeśli chodzi o bazy, masz całkiem spore doświadczenie :) Dzięki za głos w dyskusji!

      Usuń