beauty & lifestyle blog

wtorek, 5 marca 2013

Homemade :)))

Witajcie! Zgodnie z wczorajszą zapowiedzią, mam dziś dla Was post na temat domowych metod pielęgnacji cery. Zainspirowana przepisem na domowy tonik do cery tłustej wygrzebanym gdzieś przez Renię [znacie Szminką po lustrze? KLIK], przygotowałam miksturę i poddałam się dwutygodniowemu testowi. Ciekawe efektów? Zapraszam na relację z eksperymentu :)))

Przygotowanie domowego toniku rekomendowanego cerze tłustej jest banalnie proste i nie wymaga żadnych nakładów finansowych. Założę się, że każda z Was ma w domu liście laurowe






Wyciąg z liści laurowych ma podobno silne właściwości odkażające i przeciwbakteryjne, także jest niby idealnym środkiem do pielęgnacji cery tłustej i trądzikowej. Skojarzyłam te rewelacje z mydłem aleppo, którego głównym czynnym składnikiem jest przecież olej laurowy, pomyślałam więc, że naprawdę coś w tym musi być i zdecydowałam się przygotować napar. 

Jak się do tego zabrałam? Kilka liści laurowych zalałam po prostu około 50 ml gorącej wody i pozostawiłam pod przykryciem na kilka godzin. I tyle! Płyn przelałam do buteleczki z atomizerem i przemywałam nim twarz rano i wieczorem jak zwykłym tonikiem. Co dwa, trzy dni robiłam nowy napar, resztki poprzedniego wylewając.

Zgodnie z tym, co wyszperałam w internecie, tak stosowany napar laurowy powinien przyspieszać gojenie zmian trądzikowych i lekko złuszczać cerę, stopniowo poprawiając jej kondycję. Co mogę powiedzieć po dwóch tygodniach takiej domowej kuracji? 

Owszem, zauważyłam delikatne złuszczanie, ale tylko na nosie, nie był to jednak efekt spektakularny, który jakoś szczególnie wpłynąłby na wygląd skóry. Co do stanu zmian trądzikowych, to niestety żadnego przyspieszonego gojenia nie zaobserwowałam, wypryski znikały w zwykłym tempie. Jednak jedno się zmieniło! Cera była zdecydowanie lepiej oczyszczona. Wacik, którym przecierałam przecież umytą już skórę, zawsze zebrał jeszcze jakieś niedoczyszczone mimo wszystko resztki. Także w ogólnym rozrachunku można przyjąć, że w odleglejszej perspektywie stan cery ma szansę się poprawić. Przemywanie twarzy domowym naparem laurowym nie jest jednak metodą, którą chciałoby mi się stosować na dłuższą metę. Niewykluczone, że pielęgnacja oparta na regularnym jego stosowaniu przyniosłaby sporo pożytku, ale to musicie sprawdzić już same! Przygotowanie naparu jest szybkie, proste, no i tanie, także naprawdę możecie spróbować. Ja zamierzam korzystać z jego dobrodziejstw tylko od czasu do czasu, stawiając na mocne oczyszczanie, na co dzień nie porzucając jednak mojej zwykłej pielęgnacji.


Na koniec dodam jeszcze, że szukając informacji na temat toniku laurowego, natknęłam się też na propozycje domowych specyfików dla cer dojrzałych i suchych


Domowy tonik dla cery dojrzałej: natkę pietruszki posiekać i zalać niewielką ilością zimnej przegotowanej wody, zostawić na kilkanaście godzin, po tym czasie zlać płyn do buteleczki et voila! Przechowywać w lodówce (nie dłużej niż dwa tygodnie).






Pietruszka ma właściwości rozjaśniające i przeciwzmarszczkowe, także jeśli borykacie się z przebarwieniami i zmarszczkami, to może warto spróbować?


Domowy tonik do cery suchej: 100 g ryżu (najlepiej najszlachetniejszego, brązowego) zalać gorącą wodą (tuż nad poziom ryżu), przykryć i odstawić na kilka godzin, aż woda zmętnieje. Płyn zlać do buteleczki, przechowywać w lodówce (nie dłużej niż trzy dni).






Tak przygotowany napar ma podobno właściwości nawilżające i zmiękczające cerę. Ma też być bezpieczny dla osób z cerą wrażliwą. Zainteresowane?


Napar z liści laurowych stosowałam na własnej skórze, nic mi się nie stało, a pewne korzyści zaobserwowałam. Dwóch pozostałych toników nie robiłam, przytaczam je tutaj tylko jako propozycje, także zachowajcie, proszę, ostrożność, za efekty nie biorę odpowiedzialności! Choć oczywiście mam nadzieję, że jeśli zdecydujecie się na eksperyment z domową pielęgnacją, będziecie zadowolone, czego z całego serca Wam życzę!


Stosowałyście kiedyś takie domowe specyfiki? Podzielcie się swoimi pomysłami!

Całuję,
Cammie.



62 komentarze :

  1. stosowałam tonik z cytryny przez kilka dni:) też tani i odświeżający, ale nie na tyle długo by móc mówić o jakiś super efektach. ten przepis sobie zapiszę na przyszłość;)

    p.s. paczuszka dotarła!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bogusia, super, naprawdę dobre tempo, wczoraj nadałam. Mam nadzieję, ze wszystko w całości? Wysyłałam coś niedawno Zielonemu Serduszku i zawartość niestety nie przetrwała podróży :///

      Usuń
  2. Fajne są domowe sposoby pielęgnacji,a le trzeba by prowadzić jakiś specjalny notatnik, aby te wszystkie przepisy spamiętać...włosy, twarz, peelingi do ciała, olejki do paznokci itp. itd ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. LaNina, folder sobie z linkami zrób, z duchem czasu trzeba iść :DDD

      Usuń
  3. Interesujący wpis Cammie :) Nie znałam myku z liśćmi laurowymi, ale już z pietruchą i ryżem tak. Co jakiś czas funduję sobie wodę pietruszkową i ryżową. Nawilżają tak samo dobrze jak mój ulubiony hydrolat z zielonej herbaty. Woda ryżowa łagodzi moją cerę po peelingu (również kwasowym) a woda pietruszkowa widocznie rozświetla (efekt po 3 tygodniach codziennego spryskiwania buzi był podobny do efektów po serum z wit. C).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idalia, w planach mam kolejne eksperymenty, mam nadzieję, że też będę zadowolona z efektów. Jak tak patrzę na siebie w lustrze, to przydałaby mi się i kuracja ryżowa, i pietruszkowa :DDD

      Usuń
    2. Hehe, nie przesadzaj! Na zdjęciu, które niedawno wrzucałaś na bloga, tym z Zuzią, wyglądałaś kwitnąco (wazelina off :D)!

      Usuń
    3. Kochana jesteś, aczkolwiek to zdjęcie sprzed trzech miesięcy, od tamtej pory moje dziecko stało się mobilne i bardziej absorbujące :DDD Mam czas dla siebie tylko wieczorami, ale najczęściej jestem tak padnięta, że nic mi się nie chce :DDD

      Usuń
    4. Wyobrażam sobie, ile czasu masz dla siebie :D Mimo wszystko uważam, że jesteś niesamowita, że znajdujesz jeszcze czas na swoje przyjemności (m.in. blog) i na to, by myśleć o swoim wyglądzie (a młode mamy niestety często całkiem o tym zapominają, czyt. publicznie dres i tłuste włosy...).

      Usuń
    5. O nie, dresom mówię stanowcze nie :DDD

      A tak na serio to w maju wracam do pracy i pewnie będę miała mniej czasu na blogowanie.

      Usuń
  4. Ja jestem ciekawa tego dla cery suchej, nie wykluczone, że spróbuję :) Szukam też właśnie jakiegoś naturalnego specyfiku, który by lekko złuszczał skórę, bo jednak kwasów się trochę boję dla mojej suchej skóry..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asia, nosek miałam bardzo delikatnie złuszczony, w takim sensie, że nie odczuwałam dyskomfortu, żadnego pieczenia czy coś, a jednak te mikrozłuszczenia widoczne były pod makijażem, także coś się tam ze skórą działo.

      Usuń
    2. To może się skuszę, bo już mnie ten mój nos zaczyna przerastać (wągry, schodząca skóra itp.). A chciałabym na początek coś w miarę delikatnego, jak nie będzie efektów to może wtedy wytoczę jakieś cięższe działa :)

      Usuń
    3. Na wągry to chyba lepszy tonik pichtowy ... Mam składniki już od paru ładnych miesięcy, ale jakoś nie mogę wymieszać :DDD Może w końcu się zmobilizuję, na pewno dam znać!

      Usuń
  5. O toniku z ryżu jeszcze nie słyszałam. Kiedyś zrobiłam z zielonej herbaty, ale nie wytrwałam zbyt długo z jego stosowaniem. Teraz używam tylko i wyłącznie wody różanej i jest dobrze, choć skóra ewidentnie prosi o słońce, bo troche wariuje;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iv, ja na różę muszę wyjątkowo uważać, bywa, że mnie uczula.

      Usuń
  6. Tego ryżu to nie znałam :) A listki laurowe lądują u mnie prawie w każdej potrawie ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bella, tym razem miałam propozycję kosmetyczną, a nie kulinarną, ale uwierz mi, że przecierając twarz tym naparem, miałam wrażenie, jakbym zupą się smarowała :DDD

      Usuń
  7. Muszę wypróbować przepis z ryżem. Póki co ,używałam tylko własnoręcznie robionych wód-różanej i lawendowej. Różana cudownie zmiękczała skórę, rozjaśniała. No i ten zapach... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zielona, więcej szczegółów poproszę! Jak dokładnie robiłaś te wody?

      Usuń
    2. Bardzo prosto-suszone płatki róż/suszoną lawendę wsypałam do słoika i zalałam zimną, przegotowaną wodą, trochę nad poziom roślinek. Odstawiłam do lodówki na noc, a rano przefiltrowałam przez gazę do butelki. Przechowywałam kilka dni w lodówce. Nie wiem, czy to dobre proporcje, lawendowa wyszła dosyć mocna, różana trochę mniej. Przepisów na takie wody jest mnóstwo w internecie. Polecam, bo to świetna alternatywa dla toników. Nawet moja superwrażliwa cera dobrze przyjęła te wody, chociaż wiadomo, każdemu pasuje coś innego. :) używałam też naparu z zielonej herbaty - ładnie koił, ale trochę za mocno w moim przypadku ściągał skórę :c

      Usuń
    3. Ciekawe :) A płatki sama suszysz, czy kupujesz gdzieś już ususzone?

      Usuń
    4. Podebrałam babci, ona zawsze w "sezonie" suszy rumianek, miętę, różę. :)

      Usuń
    5. Super, że masz taką możliwość. Wydaje mi się, że można kupić takie rzeczy, muszę poszukać.

      Usuń
  8. Tonik do cery suchej bardzo mnie zainteresował, z pewnością spróbuję :)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta, życzę pozytywnych doświadczeń :)))

      Usuń
  9. Ja jestem za leniwa na takie rzeczy niestety :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. France, zrobienie takiego naparu to mniejszy wysiłek niż zebranie się i wyprawa do sklepu po gotowy produkt ;)))

      Usuń
  10. No to chyba skocze jutro po brązowy ryż :)

    OdpowiedzUsuń
  11. spróbuję zrobić ten do cery suchej :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamiluśka, nic prostszego, trochę ryżu, wody i gotowe :)))

      Usuń
    2. ja tam potrafię zepsuć wszystko :D ostatnio przegotowałam makaron i były kluchy :DD

      Usuń
  12. Może wypróbuję laurowy napar - szkoda, że nie przyspieszył gojenia fafkulców :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zoila, może tylko moje takie oporne były? Każdy reaguje inaczej, także nie wiadomo, jaki efekt ty osiągniesz :)

      Usuń
    2. Moje są oporne. I złośliwe do tego :D

      Usuń
    3. Cóż, to może być ciężko :D

      Usuń
  13. uwielbiam kosmetyki domowej roboty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hurija, ja tylko te nieskomplikowane ;)

      Usuń
  14. Nigdy nie chciało mi się bawić w takie naturalne, domowe kosmetyki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nena, akurat z tymi tonikami nie ma dużo zabawy, ale domyślam się, co masz na myśli :)

      Usuń
  15. Hmm mam liście, mam wolną buteleczkę po starym toniku... Trzeba działać! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sylwia, tylko nie rób całej buteleczki, i tak nie zużyjesz, takie domowe toniki mają krótkie terminy zdatności, zaledwie kilka dni :)

      Usuń
  16. A o takich tonikach to jeszcze nie słyszałam :D Zamierzam wypróbować pierwszy z listy, czyli tonik z liści laurowych :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olfaktoria, koniecznie daj znać, jak się spisał. I przygotuj się na doznania zapachowe rodem z gara z zupą :DDD

      Usuń
  17. Ja właśnie zaczęłam laurowy. Nawet jeśli nic to ni daje, to lubię uczucie na skórze po przemyciu skóry twarzy nasączonym wacikiem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Freniu, przecież ty masz śliczną cerę, po co ci laur?

      Usuń
    2. Polemizowałabym z tym ostatnio...

      Usuń
    3. Na pewno przesadzasz :*

      Usuń
  18. Swego czasu używałam, tj. BogusiaM, tonik cytrynowy. Nie zauważyłam jednak spektakularnych efektów, dlatego porzuciłam przygotowywanie tej mikstury.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klamarta, może to kwestia stężenia?

      Usuń
  19. Tonik laurowy troszkę mi pomógł w walce z paskudami, ale faktycznie, też miałam wrażenie smarowania się zupą :D Na początku trochę mi złuszczył skórę, ale być może przyczyną było zbyt częste stosowanie. Myślę, że zostanie ze mną na dłużej, bo sklepowych toników nie lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. FF, ja stosowałam dwa razy dziennie, a ty? I tak jak pisałam, łuszczyłam się tylko na nosie.

      Usuń
    2. U mnie bywało nawet 3-4 razy dziennie, więc nie ma co się dziwić :] Potem musiałam się ratować z przesuszu i zaniechałam tego rodzaju praktyk ;)

      Usuń
    3. Ooo, to rzeczywiście dałaś czadu :DDD

      Usuń
  20. Mam już swojego tonikowego ulubieńca, więc podziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  21. szkoda że syfki szybciej się nie goją ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agusia, no niestety, przynajmniej tak było w moim przypadku.

      Usuń