beauty & lifestyle blog

czwartek, 18 kwietnia 2013

Rany Julek, czyli czego to ludzie nie wymyślą!

Pozwólcie, że rozwinę temat, który poruszyłam wczoraj, pokazując Wam najnowszą propozycję EcoTools, czyli gąbeczkowy aplikator do podkładu i korektora [---> KLIK]. Niemal jednogłośnie uznałyśmy, że gadżet jest pomysłowy, ale absolutnie nie niezbędny.

Od jakiegoś czasu wygrzebuję w sieci podobne ciekawostki i powiem Wam, że w życiu nie myślałam, że w kwestii aplikacji podkładów coś jeszcze mnie zaskoczy. A jednak. Rany Julek! Czego to ludzie nie wymyślą! Zapraszam na przegląd nietypowych aplikatorów.


Na początek może coś nie za bardzo oryginalnego, bo znowu mamy tu kawałek gąbki na patyku, ale jednak widać tu pewną nowość. Gąbeczkowy stempelek! Bezimienny, znaleziony w odmętach internetu. Na moje oko niezbyt precyzyjny, choć pewnie przyjemny i miękki w użyciu. 






Inną gąbeczkową propozycją jest wałeczek, tak zwany roller. Ten tutaj pochodzi z azjatyckiego Face it, ale na europejskim rynku też pojawiło się coś podobnego, o ile się nie mylę wałek dołączony jest do jednego z podkładów L'Oreal. Czy Wam też nasuwa się skojarzenie w pracami remontowymi? :DDD Sama nie wiem, nie wydaje mi się to najwygodniejszym rozwiązaniem, jak czymś takim nałożyć podkład w mniej dostępnych miejscach? 






Zostawmy gąbeczki. Pora na gwóźdź programu. Znowu propozycja rynku azjatyckiego. Mam wrażenie, że ostatnio wszelkie makijażowe innowacje płyną do nas właśnie stamtąd. BB kremy wyposażone w aplikatory elektryczne! Tak, e-lek-trycz-ne. Nie do końca rozumiem, jak działają, ale wydaje mi się, że na zasadzie jakiegoś rodzaju wibracji. Drgają podobno około 10 000 razy na minutę, dzięki czemu krem idealnie scala się z przepięknie wygładzoną cerą. Na zdjęciu bb kremy BRTC, Etude, It's skin i HAAN Beauty. 






Oczywiście można kupić samo urządzenie, nie dedykowane jakiemuś jednemu bb kremowi. Niżej Missha Real Painting Vibrating Puff. Za jedyne 40 dolców :DDD






Jak się okazuje, można kupić też coś bardziej uniwersalnego. Aplikator z wymienną końcówką, raz gąbeczka, raz pędzel, co kto lubi. Obie końcówki wibrują!






Inne urządzenia tego typu? Proszę bardzo! Do wyboru, do koloru.














Jak widzicie, to nie jest jakaś nisza, to już prawdziwy elektryczny trend :DDD Ciekawe, czy ma szansę zawojować i nasz lokalny rynek. Będzie z tego hit? Jak myślicie? Przyznam szczerze, że ja chętnie spróbowałabym na własnej skórze, czy rzeczywiście to taka nowa jakość w makijażu, jak się o tym pisze. 

Jak Wam się w ogóle podobają takie różne dziwne aplikatory? Jeśli miałyście z nimi do czynienia, koniecznie opiszcie swoje doświadczenia, umieram z ciekawości! A może natknęłyście się na coś jeszcze innego? W końcu pomysłowość ludzka naprawdę nie zna granic :DDD

Całuję,
Cammie.



136 komentarzy :

  1. Odpowiedzi
    1. Osa, żyjesz, czy padłaś trupem? :DDD

      Usuń
    2. prawie padłam, ale w ostatniej chwili się opamiętałam.
      :D

      Usuń
  2. Ja chyba jestem tradycjonalistką, wolę gąbeczki lub swoje palce;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ankas, ja stawiam głównie na pędzle, a co do gąbeczek, jak dla mnie beauty blender nie ma sobie równych.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Agnieszka, widzę, że cię z lekka zamurowało :DDD

      Usuń
  4. Faktycznie pomysłowe te aplikatory...chętnie bym wypróbowała te elektryczne...najfajniejszy ten z wymienianą końcówka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. LaNina, ten z pędzlem? Rzeczywiście fajny. I całkiem ładny! Choć mnie kojarzy się dziwnie z jakimś narzędziem dentystycznym :DDD

      Usuń
  5. Nie moge ! Wałeczkiem na twarz nakładany jasno beżową farbę ! Coś w tym jest :-) Dzisiaj czytaam chyba o kremie DD jednak nie wgłębiałam siecw lekture,bo mnie nawet bb nie rusza :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agusia, a może to błąd, może akurat DD zmieniłby twoje życie? ;)))

      Usuń
    2. Mnie nowinki nie ruszają w ogóle ;D Był,i wciąż jest szał na bb a ja miałam malutką saszetkę...Była to Nivea.Gdy się zobaczyłam wyglądalam jak marchewka ;D

      Usuń
    3. Na nivea to akurat opinii o ogóle bb kremów bym nie opierała, ale oczywiście "ty tu urządzisz" ;)))

      Usuń
    4. Wiem,wiem :D Jednak te ponoć bardzo dobre,azjatyckie kosztują po 80 zł więc to nie na moją kieszeń :P

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Patrycja, pomysłowość nie ma granic :DDD

      Usuń
  7. Ja tam się zastanawiam tylko nad jednym- czy to FAKTYCZNIE działa? xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Axi, trudno zgadnąć, ale z tego, co czytałam, opinie są raczej pozytywne. Nie mam na myśli jakości samych urządzeń, bo aż tak wnikliwie tematu nie badałam, tylko zachwyty nad niezwykłą podobno gładkością makijażu, który jest idealnie wtopiony w cerę.

      Usuń
  8. O kurka.. :D
    Ja nadal używam palców... nawet gąbeczki nie posiadam :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewlyn, jesteś ostatnim bastionem tradycjonalizmu ;)))

      Usuń
  9. wyglądają jak połączenie depilatora z wibratorem :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Rany!
    Ja jednak wolę mojego Hakuro ;)
    Wygląda to strasznie, kojarzą mi się z golarką ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anydalla, nie ma jak stary dobry pędzel, co? :DDD Aczkolwiek mnie osobiście ciekawość zżera, jak to działa, z chęcią bym wypróbowała :)

      Usuń
  11. Hm, w życiu nie wpadłabym na takie coś. :-)
    Odbiegając od tematu, ostatni produkt nosi nazwę FacePerm. Mnie się "przeoczyło" i przeczytałam facepalm i stwierdziłam, że ktoś miał odjechany pomysł na nazwę. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mellody, no niezłe masz skojarzenia :DDD

      Usuń
  12. No ludziom nudzi się,nie powiem;) podobną gąbkę do tej pierwszej ma Ecotools;)
    Tyle,że tamta ma kształt bardziej łezki i pewnie wygodniejsza jest;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Annabelle, przecież właśnie o nim wspominałam w pierwszym akapicie ;) Wczoraj pisałam o tym aplikatorze, link na samej górze.

      Usuń
  13. Elektryczny aplikator z gąbeczką jeszcze rozumiem. Ale z pędzelkiem....? Dziwnie mi się to kojarzy. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tekashi, za skojarzenia nie odpowiadam :PPP

      Usuń
  14. Hahahaha, ale się uśmiałam z tego wałka do malowania - pewnie można sobie zrobić niezły tynk :DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. FF, ja się nie znam, ale tynk to się chyba jakąś szpachlą robi :DDD

      Usuń
  15. Właśnie mi uświadomiłaś jak bardzo jestem zacofana pozostając przy własnych palcach i pędzlach :D Ja nawet BB jeszcze nie próbowałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karotka, przecież obowiązku nie ma :*

      Usuń
  16. Myślę, że jajko ma zbyt idealny kształt, zarówno w gąbeczce jak i w naturze żeby te niezidentyfikowane przedmioty stały się nawet małym hitem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skleping, a ja właśnie nie jestem przekonana. Widzę po sobie, że z samej ciekawości mam ochotę kupić. Myślę, że nie ja jedna :)))

      Usuń
  17. OMG!!!!
    Na więcej się chyba nie zdobędę :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimie, w sensie komentarza? :DDD

      Usuń
    2. W sensie komentarza :)

      Usuń
    3. Tak myślałam, ale wolałam zapytać :D

      Usuń
  18. ile tego jest!
    Ale stempelek by się przydał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ilovemakeup, nie wiem, czy jest praktyczny i skuteczny, ale przynajmniej ładny :)))

      Usuń
  19. do tego wałeczka to brakuje jedynie szpachli :D

    OdpowiedzUsuń
  20. O kurcze, świetne te aplikatory, ja chętnie bym wypróbowała te z gąbkami:)

    OdpowiedzUsuń
  21. oj tam oj tam .... w domu mam miksery , blendery ,a cebule siekam i tak recznie - nożem ... :P

    OdpowiedzUsuń
  22. Faktycznie, czego to nie wymyślą, żeby wyciągnąć od nas troszkę $

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anna, na tym to polega, wprowadzają coś na rynek, a biznes się kręci :)))

      Usuń
  23. O rany :O! Nawet nie wiem co napisać tak mnie zatkało...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spinka, a wygląda na to, że w Azji to jest całkiem popularne :)

      Usuń
  24. no przyznam, że chętnie bym przygarnęła parę takich wynalazków, nawet z czystej ciekawości :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klaudia, mnie też zżera ciekawość :D

      Usuń
  25. Ale fajne, ten pierwszy gąbkowy jaki słodki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Denticoo, pytanie tylko, czy jest równie funkcjonalny?

      Usuń
  26. Patrzę na to wszystko i czuję się totalnie nieuświadomiona!
    Aż do dzisiaj nie wiedziałam, że takie cuda istnieją :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Aplikatory elektryczne? A to dziwolągi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zoila, nie znasz się, to nasza przyszłość :DDD

      Usuń
  28. Odpowiedzi
    1. Fraise, niektóre z nich całkiem interesujące, przynajmniej dla mnie :)

      Usuń
  29. o masakra czego to ludzie nie wymyślą, ja może i bym to wibrujące coś sprawdziła, ale płacić za to nie zamierzam:p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bogusia, a ja nawet byłabym skłonna popełnić jakieś malusie zakupy :DDD

      Usuń
  30. No no czego to ludzie nie wymyślą! Ale nie powiem chętnie bym wypróbowała na sobie;p

    OdpowiedzUsuń
  31. większość rzeczy elektrycznych ma tendencje do rażenia mnie prądem więc...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Farizah, oooo, to lepiej nie eksperymentuj :DDD

      Usuń
  32. Rozwiązania bardzo oryginalne, ja jednak będę klasyczna, mnie starczy pędzel lub własne dłonie :))).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta, pewnie, że starczy, mnie jednak ciągnie do takich nowinek.

      Usuń
  33. Ten wałeczek/roller z pewnością wymyślił mężczyzna, bo sie na słuchał że kobiety malują i nakładają tapetę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lenti, całkiem możliwe :D

      Usuń
    2. Jak już ludzie wymyślają takie dziwne rzeczy to mogli by tez stworzyć taki wynalazek jak w filmie Piąty element. Przyłożyć urządzenie do oczu nacisnąć guzik i w jednej chwili całe oczy pomalowane :DD Kreseczka, smoky eye, dziennie, co tylko się chce ;D

      Usuń
  34. Najbardziej lubię nakładać podkład palcami, potem jajem. Te wszystkie wymyślne aplikatory są po to aby firmy się zbogaciły ;) Takie mam zdanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tanyia, tak mówisz? Sama nie wiem, gdybym tak myślała, pewnie beauty blendera nigdy bym nie kupiła. Na pewno jest w tym jakiś element marketingu, ale czasami można natknąć się na jakąś perełkę :)

      Usuń
    2. Cammie pędzle, gąbki, jaja, rolki ok nałozą podkład, ale wklepać i rozprowaadzić i tak trzeba palcami. Z resztą podkład pod wpływem ciepła lepiej się wtapia. Także naprawdę nie ma nic lepszego jak palce. Sama mam beauty blendera, bo strasznie byłam ciekawa tego efektu hd i owszem używam go, żeby gdzieś tam wmasować, ale głównie do sypaczy, bo palcami nie da rady. Reszta tych wynalazków to nic innego jak zmyślny marketing by sięgnąc do kieszeni klientek ;)

      Usuń
    3. Nie do końca się zgadzam. Ja do nakładania podkładu nie używam rąk. Lata temu to robiłam (maluję się już od jakichś 15 lat), kiedy o pędzlach jeszcze mi się nie śniło, ale odkąd odkryłam rozmaite akcesoria, już do tego nie wracam. Nie lubię i już, do jakości swojego makijażu naprawdę nie mam zastrzeżeń. Ale oczywiście masz rację w tym, ze niektóre propozycje to czysty wytwór marketingu.

      Usuń
  35. śmieszne! :) ale mi się zwykle najlepiej podkład rozprowadza palcami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sunshine, ja osobiście palcami nie lubię :)

      Usuń
  36. Te z gąbkami są interesujące:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juicy, ale które? W zasadzie wszystkie mają gąbki. O te elektryczne ci chodzi?

      Usuń
  37. haha, wałeczek tam samo nam się kojarzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uroda, trudno ustrzec się przed takim skojarzeniem :)))

      Usuń
  38. hahaha co mojego męża wołasz P?

    OdpowiedzUsuń
  39. wszystko to już widziałam na koreańskim ebayu :D
    ciekawe "cuda" zwłaszcza te elektro ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maliniarka, nic dziwnego, tak jak pisałam, większość tych gadżetów to pomysły azjatyckie. Chyba z wyjątkiem Touch Face.

      Usuń
  40. widziałam kilka z nich na ebayu podczas zakupów kosmetyków azjatyckich i muszę przyznać, że kilka razy myślałam na poważnie, żeby zamówić sobie któryś z tych gadżetów, ot tak, z czystej ciekawości ;) ostatecznie kończyło się na tym, że wydawałam tyle kasy na same kosmetyki, że musiałam rezygnować z moich planów zamówienia elektrycznego aplikatora, żeby zupełnie się nie spłukać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Vilandre, skąd ja to znam :DDD W ten sam sposób się na to natknęłam.

      Usuń
  41. Cammie, skąd Ty te wszystkie cudaki wygrzebujesz? ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serduszko, sama nie wiem :DDD

      Usuń
    2. Ciekawa jestem co jeszcze nam wynajdziesz. :))))

      Usuń
    3. A żebyś wiedziała, że mam coś w zanadrzu. Ale to dopiero po powrocie, wyjeżdżam na kilka dni :)

      Usuń
    4. Pewnie jesteś już "wyjechana", ale i tak udanego wyjazdu życzę! :)))

      Usuń
  42. Pierwszy raz widzę takie gadżety i przyznam, że jestem sceptycznie do nich nastawiona... Są na pawno zabawne, ale czy praktyczne?
    http://kosmetycznawyspa.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrycja, pojęcia nie mam, trzeba by przetestować.

      Usuń
  43. Ja będę nudna i staromodna i pozostanę przy klasycznej gąbeczce:)

    OdpowiedzUsuń
  44. fantazja ludzka nie zna granic :)
    ja poproszę coś wibrującego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marti, z takimi życzeniami to nie do mnie :PPP

      Usuń
    2. tak sobie tylko głośno marzę :P hihi

      Usuń
    3. Marzenia nic nie kosztują, także nie żałuj sobie! :DDD

      Usuń
  45. Pozostanę przy pędzlach, gąbeczkach i własnych palcach. Szkoda wydać 40$ na coś, co uważam za zupełnie zbędny gadżet.

    OdpowiedzUsuń
  46. Ja tam jakoś najbardziej lubię aplikatory, które mam w posiadaniu od 19 lat czyli moje paluszki ;D Pędzle najbardziej lubię do korektorów. A te wibratory to jakiś czas temu u kogoś na blogu widziałam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marilyn, a ja całkiem odwrotnie, podkład pędzlem, a korektor palcem :DDD

      Usuń
  47. Może i jestem staroświecka, ale wolę rozprowadzać podkład palcami i raczej nic mnie nie przekona do zmiany tego nawyku. Kiedyś z ciekawości zakupiłam pędzel do podkładu, no i klops :/ Raz, że musiałam zużyć więcej produktu, dwa: pozostawiał smugi tak że w gruncie rzeczy i tak poprawki wykonywałam palcami, a przy tym traciłam czas. No i przede wszystkim pozostaje kwestia higieny. Kto ma czas, aby po każdym użyciu go prać? Kupić kika i używac na zmianę? Nie, dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beauty, ja nie widzę problemu w tym, żeby prać pędzel codziennie, robię to :))) Kwestia nawyku, to tylko dodatkowa minutka. Zdecydowanie wolę malować się pędzlem.

      Usuń
    2. Kwestia higieny to podstawa, bo na samym praniu się nie kończy i obojętnie, czy to tyczy się pędzli do podkładu, czy pozostałych. Czas także ma znaczenie.
      Sama mam kilka pędzli na zmianę, jednak nie przepadam za taką formą aplikacji. Wybieram palce, zawsze niezawodne.

      Co do dziwnych aplikatorów to całe lata do tyłu miałam z Lancome pewne cudo, które miało gąbkowy aplikator do nakładania.

      Usuń
    3. Kwestia gustu. Ja wolę pędzle!

      Usuń
  48. Przyznam, że te elektryczne mnie zaintrygowały :P Uwielbiam wszelkie masaże i nakładanie podkładu drgającym aplikatorem mogłoby być mega przyjemne :-)

    Pozdrawiam, Bogna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bogna, witaj :)

      Właśnie też tak to sobie wyobrażam, jako sporą przyjemność. Zastanawiam się też, czy stosowanie takiego aplikatora na dłuższą metę nie poprawia też jędrności skóry. W moim wieku powoli zaczyna mieć to znaczenie ;)))

      Usuń
    2. W sumie racja, fajne spostrzeżenie, ale czy napewno wszystkie rodzeje tych gąbeczek można łatwo umyć

      Usuń
    3. Yasminello, z tego, co widzę, w zasadzie wszystkie te urządzenia mają wymienne gąbki.

      Usuń
    4. O właśnie, to kolejny plus :D Poza tym, rano może pomagałby się obudzić i pobudzić:D Kuszące...:D

      Bogna.

      Usuń
    5. Nie przeczę :D Mięknę, może kupię :D

      Usuń
  49. Te propozycje wydają mi się zupełnie niepraktyczne :P Moim zdaniem najlepsze metody nakładania to tradycyjne :D Czego to ludzie nie wymyślą... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olfaktoria, z chęcią bym się przekonała, jak to jest z tą praktycznością :D

      Usuń
  50. Jak dla mnie to zbędne fanaberię i mało praktyczne - ja mam jeden pędzel do podkładu i 10 paluszków i jestem mega zadowolona heheh :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sylwia, i to w sumie jest najważniejsze :)

      Usuń
  51. Ten wałek od podkładu l'oeral to był dramat. Koleżanka z pracy kupiła, przeszedł przez chyba 5 osób i nikt to nie chciał zatrzymać, nawet za darmo;) Nierówno, za dużo, zero dokładności.
    Te z wibracja też raczej dokładnością nie grzeszą, ale sam pomysł dość kuszący. Chciałabym kiedyś wypróbować:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lidia, właśnie zastanawiałam się, jak się sprawdza ten l'oreal, bo furory raczej nie zrobił, mało o nim słychać.

      Usuń
  52. Nałóż podkład wałkiem - uzyskasz tynk na twarzy, dosłownie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nena, gorzej, jak potem trzeba to będzie skuwać ;)))

      Usuń
  53. Ooo Matko! Pierwszy raz widzę :DD

    OdpowiedzUsuń
  54. Omg... tak wałeczek, szpachelka, wiaderko do tego i gąbeczka... i można robić prawdziwy remont :D Trzeba tylko zdecydować co wystąpi w roli tapety ;)

    OdpowiedzUsuń
  55. haha to takie raczej gadżety, bo rzeczywiście mogą być niewygodne w użyciu i nie będą się sprawdzać tak dobrze jak palce czy pędzelki:)

    zapraszam do mnie, myślę, że coś Ci się spodoba!:)
    kuferekczekolady.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  56. Azjaci to mają takie pomysły, że te aplikatory to nic.
    'najlepsze' są jakieś nakładki na nos czy naklejki na powieki mające zapewnić po jakimś czasie efekt operacji praktycznej, a to wszystko za dolara:P

    Ledwo się przekonałam do pędzla zamiast palców, a tu takie bajery.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alena, co zrobić, trzeba iść z duchem czasu :DDD

      Usuń