beauty & lifestyle blog

wtorek, 4 czerwca 2013

Moje lektury, czyli książki maja

Miesiąc temu zapowiadałam Wam, że podsumowując lektury maja wspomnę o bardzo poruszającej książce, którą akurat wtedy czytałam. I od niej właśnie zacznę majowe zestawienie, zdecydowanie była to najważniejsza pozycja ostatnich tygodni.

Dużo wzruszeń, sporo łez, mnóstwo smutnych refleksji, krótko mówiąc "Ostatni świadkowie. Utwory solowe na głos dziecięcy" Swietłany Aleksijewicz, czyli kolejny reportaż ze świetnego cyklu Wydawnictwa Czarne.






W czasie wielkiej wojny ojczyźnianej zginęły miliony radzieckich dzieci. Rosyjskich, białoruskich, ukraińskich, żydowskich, tatarskich, łotewskich, cygańskich, kozackich, uzbeckich, ormiańskich, tadżyckich. Te, które przeżyły, wojny nie zapomniały nigdy. Dla nich to wspomnienie pierwszego papierosa otrzymanego od Niemca, zapach bzu i czeremchy, zabawa w strzelanie, pierwsze grzyby w lesie, kózka, która miała dawać mleko i zapewnić rodzinie przetrwanie. Ale też sprawy, przed którymi dzieci powinny być chronione – śmierć, cierpienie, brak ojca, okrucieństwo i głód. Swietłana Aleksijewicz po raz kolejny udziela głosu tym, którzy go dotąd nie mieli. Tym, którzy przez lata byli tylko częścią niemego, anonimowego tłumu, tak zwanej ludności cywilnej, w wielkiej historii zawsze mniej ważnej od żołnierzy. Genialna reporterka udowadnia, że bez ich pamięci ciągle nie wiemy, czym jest wojna.


Reportaże Swietłany Aleksijewicz są zawsze wstrząsające, pewnie dlatego, że dotykają niezwykle trudnych tematów (zainteresowanych odsyłam do moich wcześniejszych recenzji pozycji tej autorki: "Czarnobylska modlitwa" ---> KLIK, "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety" ---> KLIK). Nie inaczej jest w tym przypadku. Przeżycia wojenne same w sobie są trudne, a co dopiero przeżycia wojenne dzieci. "Ostatni świadkowie" to zbiór relacji osób, które wspominają II wojnę światową widzianą z perspektywy kilkulatków. Ogrom okrucieństw i nieszczęść, przez jakie musiały przejść jako dzieci, po prostu przygniata. Nie będę Wam opowiadać, przeczytajcie, szykując się na lekturę mocną i poruszającą.


Po czymś tak emocjonalnie trudnym musiałam się sięgnąć po coś zdecydowanie lżejszego. Padło na czystą rozrywkę, trzy książki Stephena Kinga, "Historię Lisey", "Rękę mistrza" i "Pod kopułą".





"Historia Lisey"

Krwawa i baśniowa love story.
Minęły dwa lata od śmierci Scotta, męża Lisey Debusher Landon. Spędzili razem 25 lat we wspaniałym związku, który spajało głębokie, chwilami wręcz przerażająco intymne uczucie. Scott był sławnym, nagradzanym pisarzem, autorem bestsellerów, ale i bardzo skomplikowanym człowiekiem. Zanim się pobrali, Lisey dowiedziała się od ukochanego o krwawych źródłach jego twórczości. Później zrozumiała, że było takie miejsce, do którego Scott zawsze wracał - miejsce przerażające i zarazem kojące, które mogło pochłonąć go żywcem lub obdarować pomysłami i myślami, po to, by miał siłę dalej żyć. Teraz nadszedł czas, by Lisey stawiła czoło demonom Scotta, czas by udała się do Boo`ya Moon. To, co wydaje się początkowo tylko porządkowaniem dokumentów po zmarłym mężu przez wdowę, staje się podróżą w głąb mroku, w którym przebywał za życia Scott Landon. 


"Ręka mistrza"

Edgar Freemantle w ciężkim wypadku samochodowym traci rękę i zdrowe zmysły. Nękany niekontrolowanymi napadami szału, musi zacząć życie od początku. Za radą psychologa wyrusza na Duma Key, olśniewająco piękną i odludną wyspę na wybrzeżu Florydy, należącą do sędziwej Elizabeth Eastlake. Wynajmuje tam dom, wiedząc tylko jedno: chce rysować. Tworzone z chorobliwą pasją obrazy Edgara są owocem talentu, nad którym stopniowo przestaje mieć kontrolę. Kiedy tragiczne dzieje rodziny Eastlake’ów zaczynają wyłaniać się z mroków przeszłości, nieposkromiona moc dzieł Freemantle’a objawia swe coraz bardziej przerażające i niszczycielskie możliwości.


"Pod kopułą"

Pewnego pogodnego, jesiennego dnia małe amerykańskie miasteczko Chester's Mill zostaje nagle i niewytłumaczalnie odcięte od świata. Otacza je niewidoczne pole siłowe, które mieszkańcy zaczynają nazywać kopułą. Sytuacja szybko się pogarsza. Pole wpływa niekorzystnie na środowisko, a ludzi powoli ogarnia panika. Dale Barbara, weteran wojny w Iraku zarabiający na życie jako wędrowny kucharz, jest zmuszony do pozostania w Chester’s Mill. Wspierany przez wojsko, które znajduje się na zewnątrz kopuły, wraz z garstką ochotników próbuje uspokoić nastroje społeczne. Na drodze staje im Duży Jim Rennie, ambitny lokalny polityk, który za wszelką cenę chce wykorzystać sytuację dla własnych celów. Wraz z synem ukrywają wiele koszmarnych tajemnic, które nie mogą ujrzeć światła dziennego. Czas ucieka, a największym wrogiem mieszkańców jest sama kopuła. Czy dowiedzą się, jak powstała, zanim będzie za późno? Czas goni. A właściwie czasu już brak… 


Stephen King to mistrz gatunku, ale jego książki, choć świetnie napisane, to nie jest przecież sztuka wysoka. Ot, wciągające czytadła z wartką, zwykle pomysłową akcją doprawioną tajemnicą i dreszczykiem. W maju nareszcie znalazłam czas, żeby przeczytać trzy ebooki, które kupiłam w dość atrakcyjnej promocji już ładnych parę miesięcy temu przy okazji startu serwisu ebooki.allegro.pl (polecam!). Najsłabiej oceniam "Historię Lisey", jakoś nie przemówiła do mnie ta książka, choć ciekawie ujmuje kwestię choroby psychicznej. "Ręka mistrza", chociaż dość przewidywalna z tym swoim motywem złej mocy i nadprzyrodzonego talentu domorosłego jednorękiego artysty, mimo wszystko zdołała mnie wciągnąć. Ale prawdziwie porwała mnie tylko "Pod kopułą". Mniej wymyślnych, niestworzonych historii (choć oczywiście samo pojawienie się tytułowego klosza trąci typową dla Kinga, nazwijmy to, alternatywną rzeczywistością :D), więcej psychologii i prawdziwych zachowań w obliczu kryzysu i całkowitej izolacji. Ludzka natura pod lupą, oto, o czym jest "Pod kopułą". Dobra lektura, mimo kilku absurdów i durnowatego zakończenia.


Na koniec chciałam Wam jeszcze wspomnieć o nowości w serwisie publio.pl. Otóż w maju pojawiły się tam tzw. minibooki ---> KLIK, czyli książeczki o niewielkich rozmiarach, do poczytania za jednym posiedzeniem. Promując nową serię, serwis w pierwszych dniach umożliwił pobranie dwóch minibooków za darmo, zbiorów reportaży Gazety Wyborczej "Korea Północna. Ostatni Wielki Brat" oraz "Badania terenowe nad polskim seksem".






Przyznam szczerze, że mam mieszane odczucia co do tej serii. Z jednej strony wartościowe teksty na ciekawe tematy w dość niskiej cenie (aktualnie w promocji za 5,99 zł, docelowo o złotówkę drożej), z drugiej jednak strony wszystkie ukazały się już kiedyś na łamach Gazety Wyborczej, więc żadna to atrakcja dla kogoś, kto czyta prasę codzienną regularnie. Sama nie wiem ... Co o tym myślicie?


To tyle, jeśli chodzi o maj. W kolejnym poście planuję co prawda zaprezentować Wam jeszcze jedną książkę, ale to już zupełnie inna historia. Zapraszam pojutrze. Tymczasem pochwalcie się swoimi majowymi lekturami! W końcu maj miesiącem książki :DDD


Buziaki,
Cammie.





87 komentarzy :

  1. Pierwsza pozycja zdecydowanie do przeczytania. Tematy wojenne to coś co lubię.
    Ja w maju przeczytałam trylogię Millennium i teraz jestem w trakcie oglądania filmów produkcji szwedzkiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiek, Millenium połknęłam dawno temu, ale po dziś dzień nie widziałam żadnej ekranizacji.

      Usuń
    2. Filmy odbiegają troszkę od książki, ale w granicach rozsądku. Szczególnie pierwsza część. Ciekawa jestem jak amerykańskie wersje.

      PS. Jak tam powrót do pracy? :) Ciężko się przyzwyczaić?

      Usuń
    3. Ciężko tylko pod tym względem, że muszę zostawiać córeczkę pod opieką niani prawie na cały dzień. Bo poza tym luz, nie było mnie w pracy ponad rok, a wydaje mi się, jakbym wyszła w piątek, a wróciła w poniedziałek :DDD

      Dzięki, że pytasz :*

      Usuń
    4. Amerykańska wersja nie rózni się jakoś zasadnie od szwedzkiej , choć ma nieco inny (hamerykański ??? ) klimat . Język szwedzki przemawia za szwedzką wersją ... no i rola Lisbeth w wykonaniu N.Rapace bez porównania jak dla mnie ;)

      Usuń
    5. Camiś . Wszystkie części filmowe zarówno szwedzkie jak i amikową można już na DVD zobaczyć ,czy tam jak ktoś uważa z neta zhakować ;)

      Usuń
    6. Obejrzę, obejrzę, jak tylko nadarzy się okazja :)

      Usuń
  2. Maj miesiącem książki? Nawet nie wiedziałam :) Dla mnie w tym roku (na razie) miesiącem książki był marzec, przeczytałam 9 książek :) A w maju łyknęłam "Drwala" Witkowskiego, "Bezsenność w Tokio" Bruczkowskiego i "Szopkę" Papużanki, wszystkie polecam.
    Minibooki pobrałam, czekają na Kindlu na swoją kolej. Moim zdaniem to niezły pomysł, Wyborczą czytam od czasu do czasu, więc nie przeszkadza mi, że "to już było" ;)
    A jeśli chodzi o trudną lekturę, to po przeczytaniu bloga Chustki długo nie mogłam dojść do siebie, także rozumiem i podzielam Twoje odczucia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. FF, na "Drwala" od dawna mam ochotę! Choć z drugiej strony "Margot" mnie nieco rozczarowała ...

      Usuń
  3. Mój zdecydowanie ulubiony post u Ciebie :). Z majowych lektur bardzo polecam:
    1. Paul L. Maier - Ślad życia, ślad śmierci (kryminał)
    2. John Green - Gwiazd naszych wina (bardzo mądra i poruszająca młodzieżówka)
    3. Bogna Ziembicka - Droga do Różan (lekka obyczajówka o miłości :P)
    Jeśli masz ochotę coś o nich poczytać to zapraszam na bloga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Catalinka, cieszę się, że to napisałaś, po statystykach widzę, że posty z tego cyklu nie cieszą się jakimś szalonym powodzeniem. Ale i tak publikuję je z uporem maniaka :DDD

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Rainy, da się lubić, ilość sprzedanych egzemplarzy mówi sama za siebie :)

      Usuń
  5. właśnie mi uświadomiłas jak mało książek ostatnio czytam...czas to zmienić !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anula, wszystko da się nadrobić!

      Usuń
  6. Ehh... Jestem tak do tyłu z czytaniem...
    Chyba zainwestuję w audiobooki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, jest to jakieś rozwiązanie :)

      Usuń
  7. U mnie z powodu zaliczeń, w maju nie przeczytałam ani jednej książki, nadrobię podczas wakacji:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, jakieś podręczniki na pewno czytałaś ;)))

      Usuń
  8. Ja się wciągnęłam (bardzo) w lekturę "Gry o tron"
    Drwala też w maju przeczytałam- super.
    I jeszcze kryminały Jo Nesbo...
    Rozkręciłam się czytelniczo w maju :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Frenka, na "Grę" też mam chrapkę! Tyle wszędzie o tym ostatnio słychać, trzeba się przekonać, o co tyle hałasu.

      Usuń
    2. Nie będziesz żałować . Od pierwszych rozdziałów nie można się oderwać i ..tak do ostatniego tomu .. niektóre mają po 500 i 600 stron ,ale cóż to jest jak chce się więcej i więcej .
      Martin to geniusz jak dla mnie . Może równać się śmiało z Tolkienowskim "Władcą pierścieni " , choć jest dużo bardziej realna . Momentami człowiek ma wrażenie ,ze ten świat opisany istnieje na prawdę .

      Usuń
    3. OMG ,ale się tu rozpanoszyłam dziś ... wstyd !

      Usuń
    4. No co ty, weź się nie wygłupiaj, gaduło :DDD

      "Władca pierścieni" to mi się akurat nie podobał :///

      Usuń
  9. Zainteresowałaś mnie tą książką Swietłany "Ostatni świadkowie" ;) Mam nadzieję że dostanę ją w empiku. Wobec tego muszę ścieśnić książki na mój nowy przyszły nabytek ;)
    Pasjonuje się historią z zakresy II Wojny Światowej, interesuje mnie wszystko co dotyczy tego tematu, pochłonęłam trochę literatury obozowe i zgadzam się z Tobą że takie książki robią duże wrażenie i wywołują emocje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę nie po polsku napisała(polska język trudna język :D )ale to dlatego że mi okropnie zimno i trudniej mi sie pisze zamarzniętymi palcami ;P

      Usuń
    2. Lenti, tak jak od ponad roku kupuję praktycznie same ebooki, tak reportaże jednak wolę w tradycyjnej formie, dlatego "Świadków" wzięłam w papierze. A ty, skoro brakuje ci miejsca, może właśnie powinnaś pomyśleć o ebookach? Nawet nie trzeba mieć czytnika, format epub można czytać prosto z komputera, wystarczy zainstalować odpowiednią aplikację do firefoxa bodajże. Warto dodać, że to chyba najtańszy format!

      Usuń
    3. Czytnika nie mam a laptop taki nie poręczny, a jak czytam to lubię leżeć lub przybierać rożne dziwne pozycje ;P Wolę tradycyjną formę i zapach nowej książki :D

      Usuń
    4. Z czytnikiem też można przybierać różne pozycje, sprawdzone! :DDD

      Usuń
    5. Gdybym jeszcze miała na niego pieniądze .. jak mam to wydaje na kosmetyki lub ubrania ;P

      Usuń
    6. Ach, te nasze babskie wydatki ;)))

      Usuń
  10. Zaintrygowałaś mnie mocno tą pierwszą pozycją Cammie .

    Jeśli nie czytałaś ,to sięgnij kiedyś po "Batalistę " Pereza-Reverte . Mnie poruszyła . Też w tle porusza problem konflitku wojennego ,ale w bliższych nam czasach konfliktu na Bałkanach .

    U mnie zakończona wczoraj wlasnie ostatnie już wydana część "Pieśni Lodu i Ognia " R.R Martina
    Biorę się dziś za "Domofon" Miłoszewskiego ,bo tej pozycji nie czytałam ,a "Uwikłanie" i "Ziarno prawdy" (zwłaszcza ) uważam ze świetne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mami, dzięki za wszystkie rekomendacje, zapamiętam sobie! :*

      Usuń
  11. Także w maju przeczytałam Historia Lisey. A mini booki znlazły by swoje miejsce chyba u każdego, gdyby nie to, że już były opublikowane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamiluśka, no i jak ci się King podobał?

      Usuń
    2. Jak już napisałaś ciekawie ujmuje kwestię choroby psychicznej, po za tym jednak jakoś zbytnio nie pociągała mnie :)

      Usuń
  12. a ja bardzo "ambitnie" połknęłam trylogie greya ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lili, spoko, nie samymi ambitnymi pozycjami człowiek żyje :DDD

      Usuń
  13. Kiedy Ty masz czas na czytanie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po nocach, Ewa, po nocach :DDD

      Usuń
    2. To prawda, śpię zdecydowanie za mało ...

      Usuń
  14. Mi się minibooki, sama idea, bardzo podoba. Oryginalna nie jest, ale fajnie, że została przeniesiona na rodzimy grunt.
    Zabrakło chyba jasnej informacji, że to są teksty niejako wznowione, a nie premiery. Dotyczy do zresztą nie tylko darmowych "próbek", ale także wielu pozostałych minibooków.

    Z drugiej strony jest to fajna opcja dla osób, które prasy codziennej nie czytają lub robią to nieregularnie lub które po prostu chcą mieć temat "zabrany" i niejako podsumowany.
    Są zresztą także inne minibooki, nie tylko reportażowe.
    Każdy rozwój polskiego rynku ebookowego mnie jednak cieszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimie, dzięki za głos w dyskusji.

      Masz całkowitą rację, jakkolwiek by minibooki oceniać, nareszcie widać, że coś zaczęło się dziać. Publio w ogóle bardzo się rozwija.

      Usuń
    2. Publio jest moja ulubioną księgarnia ebookową, poza Amazonem :)
      Mam wrażenie, że Agora mocno w tą branżę inwestuje.
      Choć konta mam chyba we wszystkich istniejących ebookowniach, nie ukrywam, że z zakupami wielu pozycji czekam na promocje. Niestety, moim zdaniem, regularne ceny ebooków są zbyt wysokie.

      Jednak tak jak Ty niektóre książki chcę mieć w wersji oldskul :)
      Dotyczy to zarówno reportaży, książek historycznych, jak i ulubionych autorów.

      Usuń
    3. Właśnie nie mogę tego zrozumieć, skąd tak wysokie ceny. Różnica w cenie pomiędzy książką tradycyjną a ebookiem często jest wręcz symboliczna.

      Usuń
    4. Niechęć wydawców do obniżania cen.
      Motywują to głównie piractwem oraz wyższym VAT-em(na ebooki jest najwyższa stawka).
      Z drugiej strony moc promocji, które częściowo finansują księgarnie, częściowo wydawcy, którzy trochę się boją, a trochę by chcieli :)

      Mam bliską znajomą w branży :)

      Usuń
    5. Nie wiem, co piractwo ma tu do rzeczy, wydaje mi się, że właśnie wysokie ceny je napędzają :///

      Usuń
    6. Zgadzam się z Tobą, ale takie są oficjalne argumenty...

      Usuń
    7. Dobrze byłoby, gdyby rynek się poszerzył, oddech konkurencji na karku zaraz zrobiłby z tymi cenami porządek. Wystarczy popatrzeć, co dzieje się z telefonią komórkową. Jeszcze chwila i będą nam dopłacać, żebyśmy chcieli dzwonić ;)))

      Usuń
    8. Niestety na rynku ebooków kierunek jest odwrotny.
      Dystrybutorów ebooków jest wielu i wydawnictw niby też, ale siedem z nich założyło spółkę i chcą same dystrybuować swoje ebooki a tym samym mocniej kontrolować ceny.
      Jakiś czas temu był o tym spory artykuł na NaTemat.
      Ten rok był moim zdaniem przełomowy pod wzg ilości promocji itp, zobaczymy jak będzie dalej.
      Póki co mój kundelek pełen, półki też, jest co czytać :)

      Usuń
    9. Życzę samych wspaniałych, wartościowych lektur!

      Usuń
  15. Ja obecnie czytam Prachetta, poczucie humoru autora bardzo mi przypadło do gustu :) Nie potrafie zliczyć ile już jego książek czytałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. France, ja jakoś nie mogę się do niego przekonać.

      Usuń
    2. Ja mam kilka książek Prachetta i wielu znajomych-fanów tego autora, ale jakoś nie mogę się przekonać, żeby choć zacząć :)
      Muszę to nadrobić, bo już kilka razy miałam opory przed określonym autorem i okazywało się, że zupełnie niepotrzebnie.

      Usuń
    3. Anonimie, u mnie to działa na identycznej zasadzie, coś wbiłam sobie do głowy i nie przeskoczę :DDD

      Usuń
  16. Ja zaczęłam "Miłość i inne dysonanse" Wiśniewskiego a zazwyczaj czytam wszystkie książki typu "pisane przez życie"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Edyta, możecie mnie tu zlinczować, ale Wiśniewskiego nie lubię! Szanuję go za sukces, jaki odniósł, ale nie zachwycam się tym, jak pisze.

      Usuń
    2. Zlinczować??Broń boże...:))Każdy ma swój gust:)Ja to w ogóle z nowościami do tyłu jestem,raczej przywiązałam się do jednego tematu i się go trzymam.

      Usuń
    3. Napisałam tak, bo generalnie on jest powszechnie uwielbiany, także spodziewałam się, że ktoś zacznie go bronić.

      Usuń
  17. Pierwsza książka ciekawie opisana, chyba też po nią sięgnę.
    Moje najważniejsze przeczytane w tym miesiącu książki to trylogia 'Igrzyska śmierci'. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jola, "Igrzyska" i w ogóle całą trylogię dobrze wspominam, wciągnęła mnie ta historia, odrywając od kłopotów, które akurat wtedy miałam. Napisałam zresztą całkiem pozytywną recenzję :)

      Usuń
    2. Właśnie widziałam Twoją recenzję i ja również świetnie oceniam trylogię :)

      Usuń
    3. Trochę głupio się czułam, kupując książki z półki dla młodzieży, ale co tam! :DDD

      Usuń
    4. Oj tam, ważne że się podobało :) Jak dla mnie to nieistotne, jaka kategoria, jeśli coś mnie zainteresuje :)

      Usuń
  18. Stephen King, Graham Masterton, Robin Cook, Dean Koontz uwielbiam i mogę czytać ciąge, Ja niestety w maju przeczytałam tylko 3 książki. Ale i tak jestem zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robaczeeek, to na szczęście nie wyścigi, każdy czyta tyle, ile chce, ile może i ile potrzebuje :)))

      Usuń
  19. uwielbiam Kinga, mam wszystko co napisal, Reka mistrza podobala mi sie szalenie, teraz czekam na Joyland:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękność, naprawdę? Wiesz co, nie sądziłam, że jesteś taką zagorzałą fanką Kinga :)))

      Usuń
  20. Cammie zainteresowałaś mnie bardzą książką "Ostatni świadkowie. Utwory solowe na głos dziecięcy". Nie miałam wcześniej styczności z książkami tej autorki.

    Natomiast jeśli chodzi o Kinga czytałam "Rękę Mistrza" bardzo mi się podobała, "Pod kopułą" - dla mnie dziwne zakończenie. Miałam wrażenie,jakby autor nagle stwierdził, że książka jest za długa i trzeba ja szybko kończyć. "Historii Lisey" nie czytałam.

    W maju brakowało mi czasu na lekturę. Była tylko jedna pozycja "Świniobicie" Magdy Szabo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 30latka, to zakończenie było tragiczne! Jakby autorowi zabrakło pomysłu, jak tą całą sytuację z kloszem wytłumaczyć. Nie trzymało się to dla mnie kupy. Z tym dziwnym tempem na końcu też masz rację.

      Usuń
  21. Pierwszy tytuł wpisuję na listę.
    Razem z pozostałymi tytułami tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aneta, warto sięgnąć po te książki, choć przygotuj się na to, że to trudne tematy.

      Usuń
  22. Czytałam pod Kopułą, lubię w Kingu to że nigdy nie wiadomo kto zginie. Chociaż najbardziej mi się podobała pierwsza część Mrocznej Wieży i Wielki Marsz.
    Z takich lekko piszących rozrywkowych Neil Gaiman jest dobry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maria, Wielki marsz też mi się podobał, pamiętam, że wstrząsnął mną pomysł na tę fabułę.

      Usuń
  23. jedynie ostatnią część greya przeczytałam..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bogusia, ja greya w ogóle nie czytałam i szczerze mówiąc nie wiem, czy kiedykolwiek się za to zabiorę.

      Usuń
  24. Ostatni świadkowie... jest na mojej liście priorytetowej i widzę, że warto przeczytać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda, naprawdę warto, w zasadzie wszystkie reportaże z tej serii są wartościowe.

      Usuń
  25. Książki Swietłany Aleksijewicz nie znałam. Kinga uwielbiam! W maju przeczytałam "Stukostrachy".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liv, ja akurat "Stukostrachów" nie znam. Czasem mam wrażenie, że ile bym Kinga nie czytała, zawsze znajdzie się coś, czego jeszcze nie przeczytałam :DDD

      Usuń
  26. Zachęciłam mnie do przeczytania pierwszej pozycji - książki Swietłany Aleksijewicz. Do Kinga jakoś nie mogę się przekonać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olfaktoria, Aleksijewicz gorąco ci polecam, nie tylko "Świadków".

      Usuń
  27. Właśnie sobie uświadomiłam jak mało ostatnio czytam. Nad czym okropnie boleję, bo czytanie bardzo mnie relaksuje i uspokaja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serduszko, zbliżają się wakacje, także nadrobisz :)

      Usuń