beauty & lifestyle blog

piątek, 2 sierpnia 2013

Reakcja łańcuchowa, czyli książki lipca

Moje lipcowe lektury to przykład czytelniczego ciągu. Po pierwszym tomie, wszystkie kolejne. Po jednej książce o określonej tematyce, następna. Taka książkowa reakcja łańcuchowa :DDD


Zaczęło się od "Odysei Kosmicznej" Arthura C. Clarke'a. W kilka dni połknęłam "2001", "2010", "2061" i w końcu "3001. Finał".






"Odyseja kosmiczna" Arthur C. Clarke

Nie jest nam dane odgadnąć, jak wiele z tych potencjalnych rajów lub piekieł jest zamieszkanych i przez jakiego rodzaju istoty. Najbliższy z nich znajduje się milion razy dalej niż Mars czy Wenus, które nadal stanowią odległe cele kolejnych pokoleń. Lecz przełamujemy bariery odległości i być może któregoś dnia spotkamy pośród gwiazd równych sobie, jeśli nie potężniejszych. Ludzkość bardzo wolno zdaje sobie sprawę z tej możliwości, gdyż – jak sądzą niektórzy – nigdy nie stanie się ona rzeczywistością. Jednak coraz więcej ludzi zadaje pytanie: Dlaczego nie doszło jeszcze do takiego spotkania, skoro my sami już za chwilę podbijemy kosmos? Dlaczego? Oto jedna z możliwych odpowiedzi na to bardzo rozsądne pytanie. Pamiętajcie jednak, proszę, że jest ona jedynie fikcją. Prawda – jak to bywa – okaże się o wiele bardziej niezwykła.


Czytając pierwszą część nie mogłam wręcz uwierzyć, że została napisana w latach 60-tych. Tyle myśli autora wyprzedziło swoją epokę, dziś będąc po prostu otaczającą nas rzeczywistością. Jestem pod ogromnym wrażeniem jego zdolności przewidywania. Dodam tylko, że dotyczyło to pierwszego tomu, z każdym kolejnym nabierałam przekonania, że opary absurdu osiągają masę krytyczną ;))) No dajcie spokój ... Astronauta, który tragicznie ginie w pierwszym tomie, zdradziecko zaatakowany przez sztuczną inteligencję superkomputera pokładowego, cudownie wraca do świata żywych tysiąc lat później w czwartym tomie, kiedy to jego orbitujące w próżni zahibernowane przez stulecia ciało zostaje przedziwnym zbiegiem okoliczności odnalezione i pobudzone do życia. Grubymi nićmi szyte, no nie? Co nie zmienia faktu, że wyobraźnia autora jest imponująca i pozwala przenieść się czytelnikom w przyszłość, z każdym tomem zabierając nas dalej i dalej, zarówno w czasie, jak i w pełnej przygód fabule. Tak, "Odyseja" to podróż. Podróż zarówno przez stulecia, jak i przez przestrzeń kosmiczną, w odwiecznym dążeniu ludzkości do odkrywania kart naszego pochodzenia i naszego przeznaczenia. Przyjemnie było tę podróż odbyć.



Po science fiction przyszedł czas na socio-political fiction, a to za sprawą polecanej mi przez Was powieści "Battle Royale" Koushun Takami. Dopełnieniem tej lektury był "Wielki marsz" Stephena Kinga, po który sięgnęłam już po raz drugi.






"Battle Royale" Koushun Takami

In an alternative future Japan, junior high students are forced to fight to the death! Koushun Takami's notorious high-octane thriller is based on an irresistible premise: a class of junior high school students is taken to a deserted island where, as part of a ruthless authoritarian program, they are provided arms and forced to kill one another until only one survivor is left standing. Criticized as violent exploitation when first published in Japan - where it then proceeded to become a runaway bestseller - Battle Royale is a Lord of the Flies for the 21st century, a potent allegory of what it means to be young and (barely) alive in a dog-eat-dog world. Made into a controversial hit movie of the same name, Battle Royale is already a contemporary Japanese pulp classic, now available for the first time in the English language. A group of high school students are taken to small isolated island and forced to fight each other until only one remains alive! If they break the rules a special collar blows their heads off. Koushun Takami's brutal, high-octane thriller is told in breathless. blow-by-blow fashion. 


"Wielki marsz" Stephen King

Mroczna, alegoryczna wizja przyszłości Stanów Zjednoczonych. Stu wybranych chłopców wyrusza w doroczny morderczy marsz - meta będzie tam, gdzie padnie przedostatni z nich. Tu nie ma miejsca na sportową rywalizację, ludzkie uczucia ani na zasady fair play, ponieważ gra toczy się o bardzo wysoką stawkę. Najwyższą z możliwych.


Jeśli choć trochę podobały się Wam "Igrzyska śmierci", te dwie książki powinny być dla Was pozycjami obowiązkowymi. Choć od razu ostrzegam, że "Igrzyska" przy "Battle Royale" to lektura dla przedszkolaków. Historie w swoim zamyśle, konstrukcji i przesłaniu są bardzo podobne, jednak "Battle Royale" jest bardziej realistyczna, bardziej brutalna i bardziej krwawa. Bądźcie na to gotowi. Bohaterowie walczą o życie, tam nie ma miejsca na sentymenty. Grupa nastolatków, w totalitarnym, trawionym moralną zgnilizną państwie, drogą losowania trafia do chorego narodowego programu, w którym muszą walczyć o przetrwanie. Zwycięzca jest tylko jeden. Przeżyje ten, kto przetrwa, nie ginąc z rąk swoich kolegów, sam zadając im śmierć. 

To naprawdę mocna, dająca do myślenia książka. W dodatku dobrze napisana, trzymająca w napięciu i nie pozwalająca odpłynąć myślami. Niestety nie ukazała się po polsku, także szukajcie wersji anglojęzycznej.


Po "Wielki marsz" sięgnęłam już po raz drugi. Po lekturze "Battle Royale" chciałam na chwilę jeszcze zatrzymać się przy podobnej tematyce, a powieść Kinga dobrze wpisuje się w ten nurt. Nie zrobiła na mnie aż takiego wrażenia jak za pierwszym razem, ale i tak ponownie mnie poruszyła. Musiałabym być z kamienia, żeby nie poddać się rytmowi tej książki, nadawanemu przez kroki uczestników marszu i kolejne niosące im śmierć serie karabinów. I znowu zasada: zwycięzca jest tylko jeden. 

W "Wielkim marszu" brakuje mi jednak pewnej głębi, fabuła jest bowiem wycięta z szerszego kontekstu, nie ma tej całej nadbudowy, dzięki której "Battle Royale" osadzona jest w pewnej alternatywnej rzeczywistości, z jej wszelkimi aspektami i niuansami. "Marsz" jest o te szczegóły uboższy, ale to nadal ciekawa książka. Dla osób o mocnych nerwach i emocjonalnej odporności.



A na koniec ... Do czego to doszło! "Pięćdziesiąt twarzy Greya", "Ciemniejsza strona Greya" i "Nowe oblicze Greya" E.L. James, czyli porno dla mamusiek ;)))






E.L. James "Pięćdziesiąt twarzy Greya"

Hipnotyczna, uzależniająca, iskrząca seksem i erotyką powieść, której nie sposób odłożyć.

Studentka literatury Anastasia Steele przeprowadza wywiad z młodym przedsiębiorcą Christianem Greyem. Niezwykle przystojny i błyskotliwy mężczyzna budzi w młodej dziewczynie szereg sprzecznych emocji. Fascynuje ją, onieśmiela, a nawet budzi strach. Przekonana, że ich spotkania nie należało do udanych, próbuje o nim zapomnieć – tyle że on zjawia się w sklepie, w którym Ana pracuje, i prosi o drugie spotkanie. Młoda, niewinna dziewczyna wkrótce ze zdumieniem odkrywa, że pragnie tego mężczyzny. Że po raz pierwszy zaczyna rozumieć, czym jest pożądanie w swej najczystszej, pierwotnej postaci. Instynktownie czuje też, że nie jest w swej fascynacji osamotniona. Nie wie tylko, że Christian to człowiek opętany potrzebą sprawowania nad wszystkim kontroli i że pragnie jej na własnych warunkach…

Czy wiszący w powietrzu, pełen namiętności romans będzie początkiem końca czy obietnicą czegoś niezwykłego? Jaką tajemnicę skrywa przeszłość Christiana i jak wielką władzę mają drzemiące w nim demony?


Nie sądziłam, że kiedykolwiek po tę trylogię sięgnę, przez długi, długi czas skutecznie odstraszały mnie negatywne recenzje. No ale w obliczu równie częstych zachwytów musiałam w końcu sama sprawdzić, o co chodzi. I co? Dla mnie rozczarowanie. Owszem, przeczytałam, nikt mi nie powie, że nie wiem, o czym mówię, nawet kilka razy zrobiło mi się gorąco, ale co się wymęczyłam, to moje. Jeszcze pierwszy tom jakoś poszedł, bo pchała mnie ciekawość, ale potem to już tylko równia pochyła. Płytka historia z aspiracjami do głębokiej psychologii z wnerwiającymi postaciami i mnóstwem seksu w tle. On oczywiście piękny i obrzydliwie bogaty, ale niestety naznaczony cieniem mrocznej przeszłości, a zatem niedostępny i niebezpieczny, ona oczywiście niedoświadczona i naiwna, ale przecież jakże słodka, no i taaaaaka zakochana. Ten mdły koktajl doprawiony został pieprzem erotyki z BDSM w roli głównej. Krawaty, kajdanki, szpicruty i bicze, seks w łóżku, seks na stole, seks w wannie, w windzie, w samochodzie, na jachcie, w odrzutowcu i sama nie wiem, gdzie jeszcze. Okraszony jej wiecznym zakłopotaniem i rumieńcem, ośmieszonym w wielu recenzjach wzdychaniem do świętego Barnaby i dyskusjami z jej "wewnętrzną boginią" tudzież "podświadomością". To nie na moje nerwy!

Ale oczywiście rozumiem, że nie można przejść koło tych książek obojętnie. Jestem ogromnie ciekawa, do której grupy Wy się zaliczacie, miłośników czy przeciwników trylogii? Kto czytał "Greya", przyznać się! :PPP



Jak zwykle czekam na Wasze komentarze, pogadajmy o książkach lipca!


Buziaki,
Cammie.


Jeśli chodzi o sierpień, to coś czuję,
że znowu grozi mi reakcja łańcuchowa.
Zaczęłam czytać "Grę o tron" :DDD






73 komentarze :

  1. ja mam za sobą tylko 1 część Greya.
    w wakacje postanowiłam przeczytać po raz kolejny całą serię Harrego Pottera ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Katanka, kiedy byłam dzieckiem, o Potterze jeszcze nikomu się nie śniło, czytałam serię już jako dorosła osoba. Pożyczyłam od pewnej siedmiolatki :DDD

      Usuń
    2. me too :P
      I ta miłośc mnie jakoś nie opuściła :D

      Usuń
    3. W sensie do Pottera? :DDD

      Usuń
  2. Jak lubisz czytać seriami to polecam cykl "Diuna" :) kilka tomów, świetne sf :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Castielle, dzięki za rekomendację, wpisuję na listę! SF unikałam jak ognia, nie znam nawet klasyki, ale ostatnio coś mnie wzięło i nadrabiam.

      Usuń
  3. Pierwsze cztery tytuły - coś dla mojego Robala!
    Chyba czas na spontaniczny prezent :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aneta, takie prezenty są najfajniejsze :))) Tylko nie wiem, czy jakieś wznowienia są dostępne.

      Usuń
    2. Zobacz sobie link, który ukryłam pod źródłem zdjęć, może coś pomoże.

      Usuń
  4. Zainteresowałaś mnie "Battle Royale" i "Wielkim marszem" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agata, polecam zwłaszcza Battle Royale, o ile oczywiście lubisz ten typ literatury.

      Usuń
  5. Ale z Cienie pochłaniacz książek ;) Ja wciąż co jakiś czas jakąś kupuję i na półeczkę ;P Przez studia nie chce mi sie czytać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lenti, a co ty właściwie studiujesz?

      Usuń
    2. Właściwie kończę, bo coś pisać mgr nie mogę skończyć :P Logistykę

      Usuń
    3. Myślałam, że polonistykę, skoro tak narzekasz na nadmiar obowiązkowych lektur :D

      Usuń
    4. Czytania może zbyt wiele nie ma (prócz przed sesją), ale przez kolosy i egzaminy odechciewa mi się czytania czegokolwiek. Przy pisaniu mgrki też siedzę w książkach. A jedynie co chce mi się czytać to wiadomości i blogi :D
      A były czasy że często wypożyczałam i czytałam ;) Wrócę do tego po obronie ;)

      Usuń
    5. Zmęczenie materiału ;)))

      Usuń
  6. Super, że zdecydowałaś się przeczytać "Battle Royale"! :)
    "Greya" czytałam, ale tylko dwa tomy. Jakieś to za bardzo oderwane od rzeczywistości się zrobiło...
    U mnie lipiec wyjątkowo owocny - połknęłam m.in. "Hobbita", "Złap mnie, jeśli potrafisz", dwie serie autorstwa Katarzyny Bereniki Miszczuk i przebrnęłam przez dwa tomy historii Białej Masajki. Mój mężczyzna z kolei bardzo polecał mi serię "Metro", jednak nie jestem pewna, czy to są moje klimaty.
    Udanego sierpnia, podejrzewam, że nie oderwiesz się od sagi Pieśni Lodu i Ognia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alicja, jestem ci szalenie wdzięczna za tę rekomendację, bo książka niesamowicie mi się spodobała.

      Co to jest to "Metro"? Pierwsze słyszę.

      A "Pieśń" oczywiście już zdążyła mnie porwać, choć to dopiero pierwszy tom.

      Usuń
    2. "Metro" to seria powieści o postnuklearnej Moskwie, o życiu właśnie w moskiewskim metrze. Jeszcze nie czytałam, ale mój mężczyzna jest zachwycony :D

      Koniecznie muszę sobie odświeżyć tę sagę, skończyłam przed tomem "Taniec ze smokami", bo w bibliotece była dłuuuga kolejka oczekujących. Jak dobrze, że są czytniki ebooków, zero kolejek!

      Usuń
    3. Wpisuję na listę! Brzmi ciekawie. Nie wiem co prawda, jak z dostępnością, ale sprawdzę sobie.

      Usuń
  7. czytałam Greya zanosząc się od śmiechu. ta trylogia to jeden wieli żart

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Simply, śmiać w głos to może się nie śmiałam, ale uśmieszki pod nosem były :DDD

      Usuń
  8. Odyseje znam tylko dwie pierwsze. Wstyd! Muszę nadrobić.
    Wielki marsz i Battle Royale znam. Obie książki świetne, choć Kinga łyka się łatwiej. I owszem, przyznaję się do tego, ze Igrzyska Śmierci mi się podobały. fantastyczna wizja świata!
    Jesli chodzi o Greye - przeczytałam pierwszego. I raczej nie przewiduję sięgania po kolejne. Po takiej lekturze (i totyzcy to nie tyle romansideł, co książek wtórnych, mielących popkulturalną papkę bez refleksji i kreatywności), mam poczucie, że własnie zmarnowałam czas, który mogłam przeznaczyć na życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sabb, coś w tym jest, choć nawet jeśli mam poczucie straty czasu, tłumaczę sobie, że każda lektura coś w nasze życie wnosi. Czasem coś ważnego i wartościowego, a czasem tylko wiedzę o tym, czego nie lubimy. I to na swój sposób też jest cenne.

      Pytałam pod twoim komentarzem odnośnie Signature Wrinkle Filler, czy chcesz sampla, ale chyba nie widziałaś. Wysłać ci? Mogłabyś sobie sprawdzić przed ewentualnym zakupem, dla mnie żaden problem.

      Usuń
  9. Muszę przeczytać Greya, bo też chcę się przekonać, bo której stronie barykady jestem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serduszko, dobrze powiedziane, to naprawdę barykada. Neutralnych opinii o tych książkach nie widziałam, ale gorąco się je chwali, albo miesza z błotem.

      Usuń
  10. Wow, ładny wynik!
    Greya nie czytałam i nie zamierzam, wziąwszy pod uwagę recenzje osób, których gusta czytelnicze są zbieżne z moimi :P
    Pod koniec czerwca zaczęłam czytać "Pieśń Lodu i Ognia" i wiem, że niczego innego w międzyczasie nie ruszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. FF, mnie też wciągnęło :D

      Usuń
    2. ja już nie mogę doczekać się tych , co się piszą :P

      Usuń
    3. No właśnie, już drżę na myśl, że trzeba czekać, choć przede mną jeszcze klika tomów :DDD

      Usuń
  11. AAAA King mój ulubiony pisarz :) Teraz jestem po jego serii opowiadań w tomie Po zachodzie słońca nie powiem spodziewałam się może czegoś więcej ale i tak było nieźle. Sporo tych książek przeczytałaś ja jakoś ostatnio powyżej trzech sztuk w miesiącu to nie ma szans. Chociaż w sierpniu rehabilitacja to nadrobię jak nic :) Chociaż ta odyseja kosmiczna mnie zaciekawiła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robaczek, jeśli lubisz sf, przeczytaj koniecznie!

      Usuń
  12. 50 twarzy greya wcale nie powalają :)

    OdpowiedzUsuń
  13. grej do lamusa!!! pracuję w księgarni i przedział wiekowy pytających o ten tytuł wahał się od 13 do na oko 70. przeczytałam fragment i proszę ,zmiłujcie się;>
    pozdrawiam, vermilionmcq.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Vermilion, to tylko wskazuje na to, że to produkt popkultury, a nie literatura wysokich lotów.

      Usuń
  14. Never !
    Chyba bym umarła z ...rozczarowania :D
    A jeszcze po tym co mi napisałaś , jestem pewna , że słusznie robię :D

    Za to czytam .. "Złego " po Twoim wpisie , bo nie wiem jak to się stało ,ale do dziś mnie ominęło . Mnie , miłośniczki Krajewskiego i jego przed i powojennych historii kryminalnych z komisarzem Mockiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mami, no i jak ci się podoba? Bardzo specyficzny klimat, no nie? :)))

      Usuń
    2. Specyficzny ,ale jak wspomniałam sięgnęłam kiedyś po książkę Marka Krajewskiego z serii Breslau i .. przepadłam . No majstersztyk . Raz, że niesamowity mroczny klimat umysłu zbrodniarzy ,a dwa niesamowicie oddany klimat tamtych lat .

      Usuń
  15. 'Wielki marsz' mnie zainteresował, już po przeczytaniu opisu skojarzyłam fabułę z 'Igrzyskami', a skoro polecasz, to z pewnością po tę książkę sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jola, normalnie napisałabym "przyjemnej lektury", ale biorąc pod uwagę brutalną fabułę, w sumie nie wiem, co napisać :D

      Usuń
    2. W każdym razie wiem, co chciałaś przekazać, więc dzięki :)

      Usuń
  16. Ja zbieram kolekcje swojego ulubionego autora N.Sparka i mam prawie wszystkie ksiązki i uwielbiam je czytac :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. FoooU, chyba nie znam żadnej pozycji tego autora.

      Usuń
  17. [...] "Okraszony jej wiecznym zakłopotaniem i rumieńcem, ośmieszonym w wielu recenzjach wzdychaniem do świętego Barnaby i dyskusjami z jej "wewnętrzną boginią" tudzież "podświadomością". To nie na moje nerwy!"

    - Dokładnie!!! - zwróciłam uwagę na to samo, nawet chciałam policzyć ile razy użyte zostały synonimy do tego i sam zwrot "rumienić się". Z tego m.in.powodu nie dotrwałam do końca, bo zwyczajnie miałam wk***wa! Nie mówiąc, że pozostałe dwie sobie daruję, bo to jednak nie tematyka dla mnie. Zresztą jak czymś się wszyscy zachwycają, to ja wtedy mówię pass!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rainy, mnie w ogóle wnerwiały te postacie, zwłaszcza ona :///

      Usuń
  18. Jestem w końcówce ciąży i zaczytuję się z polskiej fantastyce, szczególnie w anielskich powieściach Kossakowskiej - nie wiem czy taka tematyka Cię interesuje ale Kossakowska przerobiła anioły po swojemu i wydała w formie ciekawych opowiadań oraz powieści: "Zbieracz Burz", "Siewca Wiatru", "Żarna Niebios". Dla mnie BOMBA! No a teraz jeszcze w łapy wpadły mi kryminały norweskie Jo Nesbo - też fajne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Susanna, gratulacje, nie wiedziałam, że jesteś w ciąży! Za rzadko do mnie wpadasz ;)))


      Usuń
    2. Ale podczytuję cały czas bo lubię wiedzieć co w świecie kolorówki piszczy :) Już parę perełek kosmetycznych dzięki Tobie zakupiłam :)

      Usuń
    3. o Nesbo i Harry Hole ! Tak ,tak i TAK :D

      Usuń
  19. Ja już skończyłam wszystkie tomy Pieśni Ognia i Lodu, obejrzałam cały serial (jest super, obejrzyj), czekam na kolejne tomy i wkurzam FF podpytując się jej, jak daleko już jest :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fren, ja się wkurzam? Chyba tylko dlatego, że mam za mało czasu na czytanie :D

      Usuń
    2. Ja sobie po prostu wyobrażam, że możesz mieć dość pytań pod tytułem: gdzie już jesteś ;)

      Usuń
  20. Klasyczne science fiction to nie do końca moja bajka, więc niewiele z tego gatunku czytałam.

    I przyznaję się, że czytałam Greya ;) O ile pierwsza część poszła łatwo, to pozostałe dwie czytałam bez przekonania (na szczęście były pożyczone i nie musiałam żałować wydanych na nie pieniędzy ;)) Fatalny styl pisania sprawił, że nie przeczytam więcej książki autorstwa tej pani.
    W sumie jednak cieszę się, że przebrnęłam przez tą serię, bo chciałam mieć o niej własne zdanie (nie ma nic gorszego, niż wydawanie opinii o jakimkolwiek utworze bez jego przeczytania).

    W lipcu przeczytałam za to polski thriller erotyczny autorstwa I.Felicjańskiej - też bez szału.
    Oprócz tego wpadła mi w ręce "Szmaragdowa tablica", która bardzo mnie wciągnęła i historia Asii Bibi skazanej na śmierć za bluźnierstwo "Zabierzcie mnie stąd!".

    Czekam teraz na paczkę z kilkoma powieściami Kinga (jego nigdy dość :) ) oraz Harukiego Murakami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liv, też wychodzę z założenia, że żeby się wypowiadać, trzeba wiedzieć, o czym się mówi. Dlatego czasami zdarza się, że czytam głośnie powieści. Nawet jeśli nie zainteresują mnie same w sobie, po prostu chcę wiedzieć, o czym ludzi wokół gadają :DDD

      Usuń
  21. Grey...Wzięłam na wczasy pierwszy tom-bo chciałam coś lekkiego, na odmóżdżenie. W końcu urlop to urlop :) I chyba mam chody na górze, bo-ku gromom puszczanym z oczu męża-wzięłam jeszcze (już nie na odmóżdżenie) Mariusza Szczygła.Grey to wyjątkowo kiepski żart. A poczucie humoru mam wyjątkowo duże. I dość tolerancyjna jestem. Ale Greyowi mówię mocne i stanowcze NIE!
    Teraz czytam "Chodziło o miłość" Roberta Rienta. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimie, dzięki za głos w dyskusji!

      A dlaczegoż to mąż gromy rzucał? :DDD

      Usuń
    2. a rzucał, rzucał, bo kolejny x-gram w walizce podczas lotniskowej odsieczy :) właśnie skończyłam Rienta-przeczytaj :)

      Usuń
    3. Aaaa, to takie buty! No to trzeba inwestować w kindla albo inny czytnik, wtedy tysiąc książek zawsze pod ręką, a gabaryt malusi ;)))

      Usuń
    4. I tutaj jest jeszcze większy problem...bo dla mnie książka to Książka a nie czytnik...to zapach, szelest przewracanych kartek...Także z dwojga złego wolę już te gromy ;)))

      Usuń
    5. Rozumiem i sama to cenię, ale odkąd mam czytnik, nie oddałabym go za nic w świecie. Zdecydowanie najlepszy zakup ubiegłego roku!

      Usuń
  22. Wow, bardzo dużo przeczytałaś w tym miesiącu :D Interesujące pozycje, jestem ciekawa tego Kinga - kiedyś czytałaś pare jego książek, chętnie bym wróciła do nich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olfaktoria, no wiesz, wciągnęło mnie, nie mogłam przestać :DDD Tylko ten "Grey" tak z rozpędu ;)))

      Usuń
  23. Ja mam podobne odczucia jak Rainy Girl, czytając Graya. To jej rumienienie doprowadzało mnie do hmmm jak tu nie przekląć ;-). Stwierdziłam, że pewnie w końcu zacznie się rumienić, otwierając lodówkę.
    Podobnie jak Ty uważam, że każda ksiąka, nawet totalny gniot, może coś wnieść w nasze życie, dlatego zaczęte pozycje staram się przeczytać do końca - tutaj poległam :-D. No nie dałam rady przez to przejść i zakończyłam na 3/4 pierwszego tomu.
    King, obok Koontza (podobny styl) to jeden z moich ulubionych pisarzy. Jednak wydaje mi się, że jego wcześniejsze książki były zdecydowanie lepsze. A i Koontza bardzo, ale to bardzo polecam :-).
    Natomiast co do Gry o Tron, to ja już przeczytałam wszystkie dostępne tomy i chcę więcej i więcej, i więcej ;-). Zastanawiam się czy nie zacząć czytać jeszcze raz, skupiając się teraz bardziej na szczegółach, bo za pierwszym razem pewnie wiele z nich pominęłam, bo czytałam byle szybciej i co dalej ;-). A i jestem też wielką fanką serialu Gra o Tron - polecam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza, coś w tym jest, że często za drugim razem książki pokazują swoje głębsze oblicze, kiedy pod warstwą fabuły odkrywamy masę przeoczonych za pierwszym razem szczegółów.

      Usuń
  24. Nie przepadam za literaturą sci fi ale kiedyś z polecenia przeczytałam "Diunę" F. Herberta i "Autostopem przez galaktykę" D.Adamsa jak najbardziej mogę je też Tobie polecić!:) Greya (niestety!) przeczytałam - po pierwszej części miałam dość ale mam takie dziwne coś, że jak zaczynam czytać to muszę to skończyć i nie ważne czy to jedna książka czy cała seria - powiem tak: po przeczytaniu tego mój mózg 'rozpadł się na miliony kawałków' i szybko musiałam jakąś wartościową książką go potem sklejać;) (posklejałam 'Pokoleniem X' D. Couplanda - też polecam!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asia, jesteś już kolejną osobą, która poleca mi "Diunę", sięgnę na pewno! Dzięki :)

      Usuń
  25. Z Battle Royale koniecznie muszę się zapoznać :) Co do "czytelniczego ciągu" też tak mam, zaczynając jeden tom, koniecznie muszę przeczytać też pozostałe - najczęściej czekam, aż wszystkie części będą dostępne i dopiero zabieram się za lekturę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Enka, oj, ja chyba nie mam tyle cierpliwości, czasami trzeba czekać latami.

      Usuń
  26. O losie aż mi wstyd! że tak mało czytałam w lipcu, ale ja głównie czytam w komunikacji miejskiej, a teraz to się z domu nie ruszam.

    Graya przeczytałam i nie żałuję, chociaż może nie jest to rozrywka najwyzszych lotów, ale nie ważne, czasami potrzeba czegoś takiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bogusia, pewnie, nie samymi poważnymi sprawami człowiek żyje. Ale mnie osobiście ta seria nie podeszła.

      Usuń