beauty & lifestyle blog

wtorek, 26 listopada 2013

Aromaterapia, czyli The Secret Soap Store


Koniec złudzeń, że zima tego roku zimuje gdzie indziej. Nadchodzi i jest już blisko. Wczoraj spadł pierwszy śnieg i po raz pierwszy naprawdę zmarzłam. Aż musiałam pocieszyć się nutellą :DDD Świat byłby smutny bez czekolady, nie sądzicie?

Bez kosmetyków nasz babski świat też byłby smutny. Zwłaszcza bez tych pachnących, przyjemnych nie tylko dla ciała, ale też i dla zmysłów. Dziś o dwóch takich poprawiaczach nastroju, pomarańczowym kremie do rąk i mydle z mandarynką i bergamotką, obu spod znaku The Secret Soap Store. Być może pamiętacie, że jakiś czas temu dostałam te cudeńka w prezencie od Pachnącej Wanny ---> KLIK.


Zacznę od kremu, bo zrobił na mnie większe wrażenie. Zasługuje na pierwszeństwo. 


 



Krem do rąk, dzięki wysokiej - 20% zawartości masła Shea, jest znakomitym kosmetykiem do pielęgnacji suchej i podrażnionej skóry rąk. Dodatkową jego zaletą kremu jest zniewalający zapach pomarańczy. Produkt przebadany dermatologicznie, nie testowany na zwierzętach, ekologiczny, nie zawiera organizmów modyfikowanych genetycznie. Produkt wolny od parabenów, olejów mineralnych i pochodnych ropy naftowej.

Cena: 20 zł / 70 ml.


Krem zamknięty w wyjątkowo prostej, pozbawionej nadruków tubce prezentuje się nieco ascetycznie, tym lepsze stanowiąc tło dla uroczej etykiety z nazwą produktu i logo marki. Zawartość broni się sama, nie potrzebuje krzykliwego opakowania. Masło shea (aż 20%!) sprawia, że krem otula ręce jak kojący opatrunek, przynosząc ulgę i łagodząc wszelkie podrażnienia, nawilżając i natłuszczając, stopniowo poprawiając kondycję skóry. Nie wchłania się co prawda bez śladu, daje raczej efekt chroniących dłonie niewidzialnych rękawiczek, ale jest to uczucie komfortowe, bez nieprzyjemnej lepkości. No i ten zapach! Bardzo wyczuwalny, pomarańczowy, ale nie kwaskowaty, tylko słodkawy, jakby doprawiony odrobiną cukru. Niezwykle kuszący. Polubiłam ten krem od pierwszego użycia i już czaję się na wersję porzeczkową!


Mydło też bardzo mi się spodobało, ale przyznam, że wzbudziło we mnie mniejsze emocje.







Mydło 100% roślinne z dodatkiem 8 naturalnych olejów roślinnych: olejek awokado (Eco-Cert), olejek shea/ karite, olejek macadamia, olejek jojoba, oliwa z oliwek, olejek ze słodkich migdałów, olejek winogronowy, olejki z palm kokosowych. Skoncentrowane działanie szerokiej gamy naturalnych olejów roślinnych i zawartych w nich witamin C, A, D, E, B oraz kwasów omega sprawia, że po umyciu skóra jest bardzo dobrze nawilżona, doskonale odżywiona i lekko natłuszczona. Produkt przebadany dermatologicznie, nie testowany na zwierzętach, ekologiczny, nie zawiera organizmów modyfikowanych genetycznie.

Cena: 12 zł / 160 g.


Jestem miłośniczką mydeł w kostce, a to sprawia, że po prostu mam mam duże porównanie i sięgając po nowe mydełko, oceniam je przez pryzmat wcześniejszych bogatych doświadczeń. The Secret Soap Store proponuje produkt niezaprzeczalnie bardzo dobry, ale nie na tyle oryginalny, żeby wyróżniać się na tle konkurencji. To naprawdę spora, ważąca 160 g, pełna naturalnych olejków kostka, nasycona mocnym, wypełniającym łazienkę mandarynkowym zapachem, słodkim jak mandarynkowa landrynka (bergamotki niestety nie wyczuwam). Zmydla się powoli i pieni z umiarem, co pozytywnie wpływa na wydajność, choć może zawieść oczekujących obfitej piany. Ale nie wysusza skóry i ma doskonałe właściwości myjące. Pisząc, że nie wyróżnia się na tle konkurencji mam na myśli tylko tyle, że z chęcią wrzuciłabym je do koszyka jako dodatek do zakupów (i byłby to świetny wybór), ale raczej nie zdecydowałabym się złożyć zamówienia wyłącznie ze względu na nie, na zasadzie "muszę to mieć!". W przeciwieństwie do opisywanego wyżej kremu do rąk, który z pewnością mógłby zostać głównym celem moich zakupów.


Jedno jest pewne, produkty The Secret Soap Store są naprawdę godne uwagi. Cechuje je wysoka jakość, interesujące receptury z naturalnymi składnikami, no i ciekawy wizerunek marki. Jest też pewna wartość dodana, o której wspominałam na samym początku, mianowicie moc poprawiania humoru, głównie zapachem. Prawdziwa aromaterapia :)))


Kto miał okazję obcować z tymi kosmetykami? Co myślicie o The Secret Soap Store?

Buziaki,
Cammie.



68 komentarzy :

  1. Dużo dobrego czytałam o tym kremie do rąk, chyba go zakupię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ala, ja też nasłuchałam się pochwal, nareszcie mam okazję sama się przekonać, o co tyle hałasu :)))

      Usuń
  2. Próbuję upolować ten krem od daaawna, ale stacjonarnie nigdzie nie mogę go dostać :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ev, ja nigdy stacjonarnie tych kosmetyków nie widziałam.

      Usuń
    2. Podobno czasem można je spotkać w Tesco i w Naturze, ale osobiście jeszcze nigdy mi się to nie udało, a też poluję na te kremiki:)

      Usuń
    3. Ania, w tesco??? W życiu bym nie powiedziała :DDD Nie widziałam. W naturze zresztą też nie.

      Usuń
    4. Ev, mają tymczasowe stoisko w Bonarce :)

      Usuń
    5. Violl, a normalnie to gdzie kupujesz? Bo wiem, że jesteś tym kremom wierna.

      Usuń
    6. Cammie, online lub właśnie w Bonarce - TSSS zawsze w okolicach grudnia rozkłada tam swoje stoisko, które znika zaraz po Świętach.

      Usuń
    7. Muszę męża wysłać.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Nena, pomarańczowy zdał u mnie egzamin na piątkę, jestem ciekawa innych wersji.

      Usuń
  4. Bardzo bardzo chcę poznać te kremy do rąk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamyczek, naprawdę coś w sobie mają. Mogę oczywiście wypowiadać się tylko o tym pomarańczowym, ale sądząc po recenzjach, pozostałe wersje też są świetne.

      Usuń
  5. Ciekawi mnie ten krem do rąk:) Ciut przypomina osławiony (i jakże rozczarowujący) krem z L'Occitane (nie wiem czy dobrze napisałam) z 20% zawartością masła shea. Tu cenowo jest taniej, skład jest lepszy:) Chyba się na niego skuszę gdy wykończę moje 3 kremy do rąk i czyste masło shea (nie wiem kiedy to nastąpi). Sama firm też bardzo ciekawa, trzeba się jej przyjrzeć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimie, miałam na razie do czynienia tylko z trzema produktami tej marki, z których dwa, mleko do kąpieli i właśnie ten krem, okazały się genialne. Naprawdę warto się przyjrzeć tej marce.

      Usuń
  6. Chyba się też w końcu zaczne porządnie kremować ręce bo gdy im się dokładnie przyjżałam to niestety mocno widać moje uczulenie na kurz... Zastanawiam się nad czystym masłem shea albo kokosowym bo będzie bardzie uniwersalne. Obecnie "mam na stanie" ;) różowy krem evree i czerwoną isane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madlen, czyste shea powinno dać radę, używałam w czasie ciąży i bardzo mi służyło.

      Usuń
    2. Kupiłam ten 3 lakier w kolorze 02 Prepp'hibiscus i jest również świetny. Niestety jeszcze 2 upatrzone przeze mnie kolorki są tak rozwarstwione że niestety do piątku ich nie kupie. Stoją blisko żarówy a jak, mimo że na samym dole regału. Ale dostałam tą czerwień z szuflady, a te co kupiłam wczoraj też tam długo nie stały. Chyba poczekam aż pojawią się jakieś świeże sztuki :) Bo 3 buteleczki które spełniają moje wymagania zachęcają do dalszych zakupów :)

      Usuń
    3. Madlen, przysięgam, ty jesteś w jakimś zakupowym ciągu :DDD

      Usuń
    4. Nooo kupiłam już 9 rzeczy w tym Rossmanie. Mieszkam dosłownie 2 ulice od niego to chyba dlatego. Ale spokojnie chyba mam już wszystko co chciałam. Z resztą -40% na Bourjois bardzo mi się opłaciło bo te rzeczy są żadko w promocji i tak czekałam od pół roku na nią i się wstrzymywałam z zakupem tego wszystkiego więc się nazbierało.

      Usuń
    5. Rossmann tak nas już przyzwyczaił do tych zniżek -40%, że wszystkie żyjemy od promocji do promocji ;)))

      Usuń
    6. Dokładnie, modle się żeby w maju znów była bo lakiery na lato wtedy sobie zakupie i sypańca od Bourjois. Maybelline kupuje normalnie bez czekania na tą rossmanową akcje. Ma też czasem promocje bliskie -40% więc z nimi tak nie szaleje. Bo z Rimmela to kupuje tylko podkład i kiedyś lakiery póki się nie zawiodłam na granacie i fiolecie. Reszta jakoś do mnie nie przemawia. Max Factor tylko jak upatrze coś wartego uwagi u kogoś. Bo szafa L'oreal jest u mnie zawsze ogołocona i jest tam bałagan oraz większość produktów widnieje tylko pod nazwą i testerem, wiem że nie znikają bo jestem częstym bywalcem po środki czystości i mazidła do mycia się/m./dzieci.

      Usuń
    7. Choć w sumie ostatnio Color Whisper kupiłam za 28 zł a na drugi dzień zaczeła się na nią promocja i była za 21 :P Ale nie żałuje bo est warta swe ceny jak dla mnie

      Usuń
    8. Coś w tym jest, że bourjois ma trochę wygórowane ceny, jak na markę drogeryjną, też dwa razy się zastanawiam, zanim coś kupię bez promocji. Z Maybelline czy Rimmel nie mam takiego problemu.

      Usuń
  7. The secret soap store w teorii powinien być dostępny w SP ale nigdy jak tam byłam nie spotkałam ani jednego ich kosmetyku. Już od dawna chciałam kupić krem do rąk z masłem shea, krem do twarzy i właśnie mydło. Gdybym je gdzieś stacjonarnie spotkała pewnie już dawno bym spróbowała, a tak to ciągle coś mi stoi na przeszkodzie, żeby zamówić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tanyia, ja miałam dokładnie tak samo! Duża chęć spróbowania i brak dostępu. Powinni popracować nad dystrybucją, zdecydowanie.

      Usuń
  8. Dostałam niedawno próbkę kremu do rąk - boski zapach! Myślę, że skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M., słuszna decyzja, będziesz zadowolona :)

      Usuń
  9. Mam ten krem i jakoś mnie nie powalił, gęsty ciężko go się wyciska a działanie... U mnie nie zrobił nic niestety od zwykły krem chociaż zapach mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. StellaLily, serio? Mnie służy. Mnie generalnie służą kosmetyki z masłem shea.

      Usuń
  10. Nie miałam go jeszcze, choć gdzieś już czytałam peany na jego cześć :) Moim ulubieńcem narazie pozostają Loccitane z shea :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justyna, miałam kiedyś miniaturę z glossyboxa, rzeczywiście fajny, pamiętam, ze bardzo mi się podobał.

      Usuń
    2. Ja też miałam miniaturkę i tak mi się spodobał, że później zaczęłam go regularnie kupować :)

      Usuń
    3. U mnie w mieście nie ma sklepu, także jakoś ciężko mi do niego wrócić. Ale gdyby nadarzyła się okazja, pewnie bym się skusiła.

      Usuń
    4. U mnie niestety też nie ma :( Jak tylko mam okazję być w Poznaniu, czy Wrocławiu- robię zapasy :)

      Usuń
    5. Coś mi się wydaje, że oni chyba mają sklep online, ale pewności nie mam.

      Usuń
  11. Ten krem to mój faworyt ever :) Doskonale radzi sobie z przesuszem i pękaniem skóry dłoni podczas srogich mrozów. No i ten zapach :)) Zresztą - widzę, że już sama wiesz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Violl, zawsze cię z tym kremem kojarzę. A to oznacza, że myślę o tobie co wieczór, kiedy się nim smaruję przed snem :DDD

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że Twój mąż nie ma nic przeciwko temu ;))) :D

      Usuń
    3. A ja, że twój ;))) :D

      Usuń
  12. Oglądałam wczoraj kosmetyki tej firmy w pobliskim sklepie. Dobrze wiedzieć, że są warte uwagi! ;-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Una, ale w jakim sklepie? Takim no name? Bo właśnie wszystkie się zastanawiamy, gdzie można kupić :DDD

      Usuń
  13. Ja cale zycie szukam dobrego kremu do rak :) nigdy nie uzywalam produktow z the soap store, moze sie kiedys pokusze. Tak naprawde to pierwszy raz o nich czytam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Syrena, może dlatego, że to polska marka, a ty, zdaje się, na obczyźnie?

      Usuń
  14. miałam Bio mydło z tej firmy i nawet recenzja była u mnie na blogu, jak dla mnie produkt rewelacyjny więc chętnie sięgnę po inne kosmetyki tej marki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Parę słów o, ja też mam ochotę na więcej :)))

      Usuń
  15. Wizualnie przypominają produkty z L'Occitane. Ciekawa jestem czy sprawdziłyby się u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Katalina, rzeczywiście, jest jakieś podobieństwo.

      Usuń
  16. takie konkretne kremy to ja bardzo lubię! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Extension, myślę, że spodobałby ci się :)))

      Usuń
  17. Niestety nie miałam ale krem do rąk wydaje się być kuszący :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam ten krem! Dostałam kiedyś próbkę i uważam, że jest rewelacyjny. Póki co, poluję na niego, co jest dosyć uciążliwe, skoro nie mieszkam w kraju...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. The Beauty Box, hmmm, rzeczywiście, to kłopot, nawet nie wiem, gdzie cię odesłać. Może spytaj Pachnącą Wannę, czy wysyła za granicę w rozsądnej cenie?

      Usuń
  19. Będzie mój za jakieś 70 ml aktualnego kremu, który niestety będę zużywać niechętnie :/ Na pewno wysmaruję go też w stopy, żeby się szybciej skończył.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. FF, a co ci tak podpadło?

      Usuń
    2. Sylveco... A takie miały być te kremy cudowne :/

      Usuń
    3. Rzeczywiście, wszędzie peany pochwalne na temat tej marki.

      Usuń
  20. Te kosmetyki znam tylko z blogosfery i YT.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aneta, ja dotąd też tylko wirtualnie, a teraz nareszcie mam okazję sama się przekonać, jak są fajne :)))

      Usuń
  21. Nie znam tej marki, ale przyznam, że opakowaniami (zwłaszcza krem) bardzo zachęca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serduszko, no widzisz, a to polska marka jest!

      Usuń
    2. The Secret Soap Store otworzył pierwszy sklep stacjonarny w Krakowie - galeria na nowym Dworcu PKP. Byłam, widziałam, sklep cudny:) kosmetyki bardzo fajne.

      Usuń
  22. Niestety nic JESZCZE nie znam. Kusza szczególnie kremy do rąk. Masz może porównanie z kremami L'Occitane?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamila, miałam chyba kiedyś jakąś miniaturę z glossyboxa. Najwyraźniej nie zachwyciła mnie szczególnie, skoro pełnego wymiaru nie kupiłam.

      Usuń