beauty & lifestyle blog

niedziela, 29 grudnia 2013

Jest o czym pisać, czyli odkrycia grudnia


Z końcem grudnia tradycyjnie zapraszam na post z cyklu Odkrycia miesiąca, tym razem, jak się okazało, w całości sponsorowany przez niedawną promocję -40% w Rossmannie ;))) Moje zakupy okazały się nadzwyczaj udane, jest o czym pisać!

Zacznę od absolutnej rewelacji, czyli nazywanego przez producenta markerem linera L'Oreal Blacbuster. Genialny! Pisak wygląda co prawda na niezłego grubaska, ale wbrew pozorom jest precyzyjny. 






Pierwszy eye-marker do powiek od L'Oréal Paris. Wyjątkowa, atramentowa formuła zapewnia 100% głębokiej, intensywnej czerni i szybki demakijaż, zaś gładka końcówka gwarantuje niezwykle łatwą aplikację. Najbardziej odważne stylizacje za jednym, intuicyjnym pociągnięciem.



To najlepszy liner w pisaku, jaki miałam, a przewinęło się ich przez moje ręce całkiem sporo. Idealnie leży w dłoni, zapewniając precyzję ruchów i pozwalając prowadzić równe kreski. Naprawdę żadnym innym pisakiem nie malowało mi się tak łatwo, zdystansował nawet bardzo lubiany wcześniej przeze mnie Master Precise Liquid Eyeliner Maybelline. Kreski wychodzą niemal jak od linijki, zarówno te grubsze, jak i te cieniutkie, malowane samym szpicem, dyskretnie podkreślające linię rzęs. Nie ma też najmniejszych problemów z wyrysowaniem tzw. "jaskółki". Spójrzcie zresztą.



Na twarzy Revlon PhotoReady 002 Vanilla i MAC Blot Powder Light, pod oczami kamuflaż Alverde 002 Beige, na policzkach MAC Well Dressed, na rzęsach Max Factor False Lash Effect. 



Uwielbiam ten liner! Owszem, nie jest najtańszy, bo w regularnej cenie kosztuje około 50 zł, ale uważam, że jest wart tej ceny, zwłaszcza że po tych kilku tygodniach, w czasie których używałam go niemal codziennie, nie stracił nic ze swoich pierwotnych właściwości. Wiem, że dostępna jest jeszcze wersja "slim", ale chyba nie zależy mi na większej precyzji, Blackbuster pod tym względem całkowicie mnie satysfakcjonuje. Ostrzegam tylko, że wielbicielki naprawdę głębokiej czerni mogą być nim zawiedzione, ten liner daje czerń łagodną, sprawdzającą się raczej w dziennych makijażach. Wiem, że dla niektórych z Was może to być poważny minus.


Na miano odkrycia miesiąca zasłużyła też pomadka Maybelline Baby Lips. Mój zachwyt w tym przypadku nie był już jednak sprawą aż tak oczywistą, bo początkowo zakupu ... żałowałam. Zastanawiałam się, o co tyle szumu? Bo o pomadkach Baby Lips się zrobiło głośno, zanim jeszcze pojawiły się w sklepach. Wszędzie ochy i achy i zbiorowe wyczekiwanie na polską premierę. Kupiłam z ciekawości i w zasadzie po pierwszych testach poczułam rozczarowanie. Do czasu.






DLA KOGO?
Dla kobiet szukających idealnego balsamu do ust.

DZIAŁANIE
Ochronna, bogata formuła Baby Lips zapewnia nawilżenie ust przez 8 godzin i widocznie je odnawia. Baby Lips występuje w 6 odmianach: 3 z nich są transparentne i mają filtr SPF 20, a kolejne 3 dodatkowo pozostawiają na ustach subtelny kolor.

EFEKT
Usta są widocznie zregenerowane, bardziej miękkie, nawilżone i lepiej wyglądają.



Z kilku dostępnych wersji wybrałam bezbarwną nawilżającą, w niebieskim opakowaniu (kosztowała 10 zł). 






Dlaczego początkowo mi się nie spodobała? Pewnie dlatego, że spodziewałam się nie wiadomo czego. Tymczasem Baby Lips okazało się niepozornym mazidełkiem, które w dodatku pozostawiało na ustach jakąś taką dziwną, błyszczącą warstwę. Coś mi nie pasowało. Ale po jakimś czasie zdałam sobie sprawę, że z całej masy pomadek ochronnych, które porozrzucane mam po szufladach i kieszeniach, to właśnie po Baby Lips bezwiednie sięgam najczęściej. Zastanowiło mnie to i doszłam do wniosku, że ta pomadka po prostu najlepiej usta pielęgnuje, szybko przywracając im komfort. Owszem, nadaje taki dziwny, tłustawy połysk, którego nadal nie lubię, ale faktycznie odczuwalnie nawilża i wygładza. Także odszczekuję wszelkie nieprzychylne komentarze, na które na temat Baby Lips wcześniej sobie pozwoliłam :DDD Nie wykluczam nawet, że skuszę się za jakiś czas na wersję miętową.


Grudzień, jak widać, pod względem kosmetycznych odkryć okazał się dla mnie całkiem udany. Mam nadzieję, że Wam także trafiły się jakieś perełki. Napiszcie koniecznie o swoich grudniowych odkryciach, no i oczywiście podzielcie się opinią na temat Blackbuster i Baby Lips. Czekam na Wasze komentarze!


Buziaki,
Cammie.




90 komentarzy :

  1. Tez polubiłam się z Baby Lips. Mam wersję Peach Kiss i często po nią sięgam. A co do pierwszego produktu to wolę o wiele intensywniejszą kreskę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamyczek, mocniejszą kreskę bez problemu można wyrysować, gorzej tylko z intensywnością koloru, czerni Blackbuster daleko do tej z reklamy ;)))

      Usuń
  2. Mam ochotę na Baby Lips :) A moje odkrycie grudnia? Baza pod cienie Paese :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, paese? Nie słyszałam o tej bazie. Z takich tańszych zdecydowanie najbardziej lubię tę z hean :)

      Usuń
    2. Też mam bazę pod cienie z paese i jestem z niej naprawdę zadowolona :D

      Usuń
    3. Jola, muszę zapamiętać na przyszłość, skoro tak zachwalacie.

      Usuń
  3. Cudowne twoje zdjęcie. A ten balsam do ust mam moja przyjaciółka.
    Sama sobie chyba kupie ;)


    ¦ olusiek-blog.blogspot.com

    Obserwuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ola, witaj :))) Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej! Rozgość się :)

      Usuń
  4. Uwielbiam tę wersję Baby Lips :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zostało mi jej już niewiele. Sięgam po nią bardzo często.

      Usuń
    2. Aneta, nie mam porównania do innych wersji, ta ostatecznie bardzo przypadła mi do gustu. I rzeczywiście dość szybko jej ubywa, pewnie dlatego, że jest tak miękka.

      Usuń
  5. Baby Lips mnie strasznie korciły kiedy były u nas nie dostępne, teraz jakoś straciłam na nie ochotę;) Za to skorzystałam z Twojego kodu rabatowego i zamówiłam w Pachnącej Wannie m. in. krem do rąk TSSS i jestem nim zachwycona:) Zdecydowanie zasłużył na miano odkrycia grudnia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, super! Zawsze się cieszę, jak z mojego polecenia trafiacie na dobre kosmetyki :)))

      Usuń
  6. Nie znam tych kosmetyków, tzn. widziałam je na reklamach, ale jeszcze po nie nie sięgnęłam, zaitrygowałaś mnie lainerem chyba najbardziej, skoro jest taki precyzyjny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bogusia, aplikator wydaje się ogromny, ale jest tak wyprofilowany, że szpic jest naprawdę precyzyjny. Ale jeśli zależy ci na dokładności, to może powinnaś wybrać bliźniaczy Super Liner?

      Usuń
  7. cammie, dzięki za linerową inspirację - właśnie szukam linera w pisaku i ten muszę koniecznie obadać :))) a moim grudniowym odkryciem jest nawilżający krem do twarzy Balea z mocznikiem, idealny na tę dość chłodną porę roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta, a gdzie się zaopatrujesz w Balea? Masz dojścia, czy przez internet kupujesz? Powiem ci, że online to mi się trochę nie chce oferty eksplorować, żałuję, że nie mam dostępu do tej marki tak tradycyjnie.

      Usuń
    2. W sierpniu byłam w jednej z berlińskich drogerii DM w okolicy centrum, a niestety żadnych dojść nie mam. Co do zakupów przez internet - wybór jest mocno okrojony, w dodatku te zawyżone (choć nadal niskie) ceny .. Szkoda, że większość sklepów ma w swoim asortymencie wyłącznie żele i szampony lub pojedyncze sztuki produktów innych kategorii, a omijane są świetne kosmetyki pielęgnacyjne :)

      Usuń
    3. No tak, sklepy internetowe "idą" najczęściej w te produkty, które cieszą się dobrymi recenzjami na blogach i YT, ściągają raczej te znane, sprawdzone rzeczy. No i masz rację, ceny są zawyżone, pośrednicy muszą przecież swoje zarobić. Ale oczywiście lepszy rydz niż nic :)

      Usuń
  8. Mnie Baby Lips trochę rozczarowało, pomadka Sylveco jest o wiele lepsza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nena, nie miałam okazji spróbować. Ale zapamiętam sobie. Póki co to rozczarowana jestem pomadką tisane. Nie mogę uwierzyć, że odpowiednikiem idealnego wręcz balsamu w słoiczku jest tak badziewna pomadka.

      Usuń
  9. Zaciekawiłaś mnie tym Linerem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ola, dla mnie jest świetny, z czystym sumieniem mogę polecić.

      Usuń
  10. Kurczaki, ja właśnie takiej delikatnej czerni szukam ! Poczekam do nastepnej promocji,Loreal dosc często przecenia produkty do makijażu oka ;) PS : masz cudną cerę,chciałabym,by moja wyglądała po umalowaniu tak pięknie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agusia, nie wiem, co napisać, cera to jeden z moich największych kompleksów! Dziękuję :*

      A co do linera, to hebe ma teraz promocję -40, tylko nie wiem, jaki dzień przypada na loreal. Jak masz hebe w pobliżu (ja niestety nie mam), to sobie sprawdź.

      Usuń
    2. W SuperPharm też jest -40% na L'Oreal. Do 2 stycznia, o ile dobrze pamiętam.

      Usuń
    3. FF, o właśnie, jeszcze o SP zapomniałam!

      Usuń
  11. z wszystkich stron kuszą baby lipsami! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bloodydragon, serio? Ja nie natknęłam się jeszcze chyba na żadną recenzję!

      Usuń
  12. o mam tego baby Lipsa ;) ale jeszcze nie używałam
    a eyeliner mnie zaciekawił, może go dorwę i popróbuje z tymi krechami jeszcze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alieneczka, jakiś problem z kreskami? Z tym linerem będzie po problemie, tak myślę :)))

      Usuń
  13. Hmm zaciekawił mnie ten eyeliner, jednak ja zdecydowanie preferują metodę robienia kresek na zalotkę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Essential, na zalotkę? Pierwsze słyszę, nie znam tej metody. Nie sądziłam, że w kwestii malowania kresek coś jeszcze mnie zaskoczy :DDD

      Usuń
    2. Cammie, maluje się kredką górny pasek zalotki, podczas podkręcania rzęs kreska odbija się na górnej powiece :)
      Tak słyszałam, chociaż jeszcze nie próbowałam w naturze ;)

      Usuń
    3. Mojito, ale jaja :DDD Nie słyszałam o czymś takim. No może rzeczywiście taka kreska wyjdzie idealnie prosto, ale intensywna pewnie nie będzie, odbicie to tylko odbicie. Poza tym pewnie wiele zależy od kształtu oka, przecież profil/długość zalotki nie zawsze będzie pasować. Ale patent ciekawy :DDD

      Usuń
  14. Mam cienką wersję tego linera, nazywa się SuperLiner i również bardzo go lubię :)
    A Baby Lips kupiłam w odcieniu Cherry Me i świetnie się sprawdza, nie odnotowałam tłustej powłoczki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M., może wersje różnią się między sobą?

      Usuń
    2. Całkiem możliwe :) Nie sprawdeż jednak, bo mam już zdecydowanie za dużo pomadek ochronnych ;)

      Usuń
    3. A ja może i sprawdzę :DDD

      Usuń
  15. właśnie ostatnio bardzo mnie kusi liner z loreal :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taml, kusi, kusi i może w końcu cię skusi :DDD

      Usuń
  16. Ja baby lips mam i nie lubie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tajka, nie zapowiada się, żebyś zmieniała zdanie, jak ja?

      Usuń
    2. Zdecydowanie nie. W ogole rzadko teraz uzywam tej pomadki bo ani nie nawilza ani zbytnio koloru nie daje.

      Usuń
    3. Ja mam wersję zupełnie bezbarwną.

      Usuń
  17. Ten eyeliner mnie zaciekawił, przydałby mi się taki pisak. A co do moich odkryć to niezaprzeczalnie jest nim w tym miesiącu micel z Loreal.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, nie miałam okazji wypróbować, ale wiem, że zbiera niemal wyłącznie pozytywne opinie.

      Usuń
  18. Właśnie podczas promocji Rossmanna szukałam eyelinera - szkoda, że nie wiedziałam od tym od Loreala, bo z wyborem jednak nie trafiłam :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, a na co się zdecydowałaś? Może na rimmel? Sporo narzekania ostatnio na ich nowy liner.

      Usuń
  19. Ja oddałam grubaska od Loreala i Baby Lips siostrze:P Liner okazał się dla mnie za mało czarny, natomiast w pomadce denerwował mnie smak:) Być może neutralna lub miętowa okazałaby się dla mnie lepsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zapomniałam dopisać, że wersja slim tego linera jest też dużo intensywniejsza w kolorze.

      Usuń
    2. Princess, wspominałam właśnie, że nasycenie czerni takie sobie. Mnie osobiście to akurat nie przeszkadza, ale wiem, że dla niektórych to dyskwalifikacja.

      Usuń
    3. Ja mam właśnie chudziaka, i jest dla mnie zbyt intensywny w kolorze, żałuję, że nie wzięłam grubasa :/

      Usuń
    4. Mojito, następnym razem nawet się nie zastanawiaj, będziesz zadowolona :)))

      Usuń
  20. Dla mnie mistrzem drugiego planu są Twoje rzęsy, które wyglądają pięknie! Już zapamiętałam, jaki to tusz:D

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie przypuszczałam, że markerem L`Oreal można uzyskać tak precyzyjną kreskę:)

    Ja również nie przepadam za tłustawą, połyskującą warstwą, ale dobre nawilżacze fundują nam tego typu atrakcje;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Usta, okazał się uniwersalny, robi krechy i grube, i cieniutkie. Ja zwykle maluję takie pośrednie, widoczne, ale precyzyjnie wyrysowane.

      Usuń
  22. Mam oba produkty i tez je bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stella, wcale mnie to nie dziwi :DDD

      Usuń
  23. Eyeliner w pisaku bardzo kuszący :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Chodziłam koło tych Baby lipsów, ale stwierdziłam, że to na pewno żaden szał, a trochę żałuję :D Ostatnio często natykam się na pozytywne opinie o nich, więc może skuszę się na zimę, tak do kieszeni płaszcza ;) Pisaka nie znam, ale odkąd okryłam czarny liner w żelu z Maybelline przestałam szukać ideału, bo już znalazłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asia, żelowe linery też lubię, ale jednak pisakiem kreskę robię najszybciej, a rano każda minuta jest cenna :DDD

      Usuń
  25. Linerem mnie ponownie zainteresowałaś. Lubię wszelkie produkty tego typu, a ten jakoś dotąd nie wpadł mi w oko. Poszukam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Katalina, wart jest uwagi, serio :)

      Usuń
  26. liner brzmi ciekawie aczkolwiek nie lubię za bardzo pisaków, wolę w żelu, w słoiczku, malować kreski pędzelkiem... ale ważne że Ty jesteś zadowolona :) co do tej pomadki pielęgnacyjnej to muszę ją spróbować. wszyscy się zachwycają i skoro piszesz że naprawdę sprawia że usta wyglądają lepiej to zdecydowanie jest to produkt dla mnie- cierpię z powodu wiecznie suchych ust, pomimo wiecznego smarowania różnorodnymi mazidłami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mags, to tylko dycha, możesz zaryzykować, może akurat będziesz zadowolona.

      Usuń
  27. Czytam i oczom nie wierzę! Mam ten eyeliner od L'oreala i dla mnie jest masakryczny, nie potrafię namalować nim precyzyjnej kreski, jest mało czarny a jaskółka nim zrobiona starła mi się po godzinie! Za to na baby lips się skuszę, bo tyle o nich dobrego można ostatnio przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamircia, no popatrz, a dla mnie jest idealny :DDD Łatwy w obsłudze i trwały.

      Usuń
  28. Baby lips planuję kupić przy najbliższej okazji, ale nie wiem którą wybrać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liveforthemoment, nie doradzę, znam tylko tę jedną :)

      Usuń
  29. Baby lips to fenomen. Mam takie same odczucia - niby nic , ale najczęściej po nią sięgam. Posiadam wersję różową, bo u mnie bezbarwne nie przejdą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Clicalice, ja pielęgnacyjne wolę bezbarwne :)

      Usuń
  30. Ja nie mogę się przekonać do eyelinerów w pisaku. Mam wrażenie że szybko wysychają i muszę rysować kreskę pod skosem. Ale może to kwestia szukania idealnego eyelinera;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarna, ten nie wysycha, mam go już jakieś sześć tygodni :)

      Usuń
  31. SuperLiner mam i bardzo lubię, bardzo. Do intensywności nie mam zastrzeżeń, jest czarny jak trzeba :) A jeśli chodzi o pomadki ochronne, to posiadam jedną, klasyczny Blistex. Jak się skończy, to chyba kupię Oeparol, podoba mi się jej smak i zapach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. FF, super liner ma podobno mocniejszą czerń.

      Usuń
    2. A w ogóle miło Cię widzieć, bardzo ładnie wyglądasz :) :*

      Usuń
  32. Ja ostatnio kupiłam nowy liner w pisaku z Maybelline - też jestem z niego bardzo zadowolona. Jak na razie ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Independent, miałam go, też bardzo go lubiłam, ale tym kreski maluje mi się jeszcze łatwiej.

      Usuń
  33. Eye liner w pisaku to fajna sprawa ;-) Pozdrawiam i zapraszam na nowy wpis :* :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Katsuumi, to chyba moja ulubiona forma. Przynajmniej na tę chwilę :D

      Usuń
  34. bardzo kusi mnie eyeliner w pisaku, bo ciągle dążę do precyzyjnej, perfekcyjnej, pięknej kreski :) nawet ta cena mnie nie przeraża jeśli efekt na oku będzie idealny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Parę słów, wiele zależy oczywiście od umiejętności, wyrobienia ręki, ale dobre narzędzie sprawę bardzo ułatwia :)))

      Usuń
  35. Zachęciłaś mnie to baby lips, które mi obrzydło przez reklamę tego chłopaczka z serialu, ale jednak się skusze, na jakieś promocji, bo jestem fanką wszelkich ochronnych mazideł :)

    OdpowiedzUsuń
  36. ja bardzo chętnie kupiłabym baby lips gdyby nie to , że ani w rossmannie ani w naturze nie mogę jej dorwać! eh Lublin.

    welikeyou91.blogspot.com zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Skusiłam się na baby lips miętowy, dobrze się sprawdza jako nawilżacz, a do tego jest tak fajnie odświeżający. Polecam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lidia, kupię, ale jeszcze nie teraz, muszę chociaż poudawać, że coś zużywam :DDD

      Usuń