beauty & lifestyle blog

poniedziałek, 20 stycznia 2014

O włosach raz jeszcze, czyli program wygładzający Yves Rocher Lissage


Wiem, okropna jestem ostatnio, pojawiam się i znikam, pojawiam się i znikam. Moja niedyspozycja na szczęście powoli przechodzi do przeszłości, także mam nadzieję, że znowu zacznę pisać regularnie.

Dziś chciałabym pozostać przy temacie pielęgnacji włosów i zaprosić Was na zapowiadaną recenzję programu wygładzającego Lissage Ives Rocher z wyciągiem z ziaren gombo. W skład serii wchodzi szampon, odżywka oraz serum.






Twoje włosy nie układają się i puszą? Zastosuj program wygładzający z wyciągiem z ziaren gombo, dzięki któremu Twoje włosy będą odżywione i będą się łatwiej rozczesywać i układać. 

Ziarna gombo pochodzą najczęściej z Afryki. Gombo to owoc bogaty w antyoksydanty i witaminy, bardzo znany zwłaszcza jako składnik kulinarny. Ma również właściwości kosmetyczne skutecznie wpływające na włosy: wygładza ich włókna.

Szampon: 300 ml / 14,90 zł
Odżywka: 150 ml / 11,90 zł
Serum: 100 ml / 27,90 zł


Po zachwycie, w jaki wprawił mnie program odbudowujący z olejkiem jojoba, wygładzającemu łatwo nie było. Oczekiwania miałam naprawdę spore i niestety serii Lissage nie udało się im sprostać. Nie mogę zarzucić jej niczego konkretnego, po prostu nic szczególnego w moim odczuciu jej nie wyróżnia. Przeciętny szampon, przeciętna odżywka, przeciętne serum. Kosmetyki łagodne, przyjemne w stosowaniu, jednak nie dające satysfakcjonujących mnie efektów. Moje długie, proste, ciężkie włosy zwykle dość dobrze poddają się wygładzaniu, jednak w tym przypadku nie zauważyłam, żeby na pielęgnację Yves Rocher reagowały w oczekiwany sposób. Owszem, były doczyszczone, miękkie i łatwo się rozczesywały, ale to wszystko.

Gdybym miała wskazać najmocniejszy punkt tej serii, postawiłabym na serum, które jako jedyne "coś robi". Na początku kompletnie nie przypadło mi do gustu, bo ma postać dość gęstej emulsji aplikowanej na mokre włosy na zasadzie odżywki bez spłukiwania, do czego nie mogłam się przekonać, przyzwyczajona do tradycyjnych form tego typu kosmetyków, nakładanych na wysuszone już włosy w ostatnim kroku rutynowej pielęgnacji. Po pierwszych oporach jakoś się przełamałam i do dziś z powodzeniem tę emulsję stosuję. Muszę przyznać, że jest wyjątkowo wydajna (w przeciwieństwie do odżywki, która nie dość, że znika z prędkością światła, to ma jakąś taką nieprzyjemną dla mnie tępą formułę), trzy, cztery pompki wystarczają, żeby równomiernie ją rozprowadzić. Myślę jednak, że ze względu na swoją postać nie sprawdzi się przy włosach cienkich i delikatnych, a także bardzo krótkich, istnieje duże ryzyko, że zamiast subtelnego dociążenia, osiągnęłybyście efekt włosów przeciążonych i oklapniętych. A tego na pewno żadna z Was nie chce!

Osobiście do programu wygładzającego Yves Rocher nie zamierzam wracać, nie odpowiada potrzebom moich włosów. Krzywdy im nie robi, ale przełomem w ich pielęgnacji też nie jest. Niewykluczone jednak, że sięgnę po inne serie, zwłaszcza że dla produktów Yves Rocher mam spory kredyt zaufania. Póki co mam jednak dosyć eksperymentów i chcę jak najszybciej wrócić do mojej ulubionej w zeszłym roku odżywki odbudowującej z olejkiem jojoba ---> KLIK. Szkoda tylko, że w moim lokalnym salonie ostatnio ciągle jest wykupiona.


Miałyście do czynienia z którymś z Lissage? Co myślicie o tych kosmetykach? Zdradźcie przy okazji, jakie są Wasze ulubione serie pielęgnacyjne do włosów z Yves Rocher, ciekawa jestem, co się u Was sprawdza.


Na dziś to wszystko, następnym razem znowu o paznokciach!

Buziaki,
Cammie.



44 komentarze :

  1. Muszę w końcu zamówić coś z YR... ;P Przez Ciebie! ;)
    Czekam na miętę na paznokciach, pamiętasz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alessa, oj tam, zaraz przeze mnie :P

      Pamiętam, pamiętam, wzorniku wreszcie przyszły, więc mogę wziąć się do roboty. Pewnie w przyszły weekend.

      Usuń
    2. Jeszcze nie masz za co ;)))

      Usuń
  2. A miałam jej spróbować.... Skutecznie mnie odwiodlaś :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stella, cóż, nie porwała mnie ta seria.

      Usuń
  3. Odżywkę odbudowującą wpisuję na listę.
    Co prawda, trochę kosmetyków do włosów mam, ale zapisać nie zaszkodzi.
    Inaczej umknie z głowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aneta, tamtą gorąco polecam! Świetna jest.

      Usuń
  4. Ja najbardziej lubie szampon z białym lubinem;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bogusia, pod ostatnim wpisem kilka osób mi właśnie o nim pisało, muszę mu się przyjrzeć.

      Usuń
  5. A ja mam gdzieś w zapasach ten szampon. Mam nadzieję, że się u mnie sprawdzi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Annabelle, też mam taką nadzieję, może akurat tobie się spodoba :)

      Usuń
  6. Bardzo lubię szampony YR, bo mają lepsze składy niż drogeryjne i generalnie są delikatniejsze, jednak odżywki w sprayu i takie do spłukiwania kompletnie się nie sprawdzały. Obciążały włosy i sprawiały, że włosy się "grupowały" :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Believe, odżywek w spreju nie miałam, więc się nie wypowiadam, ale ta odbudowująca też była do spłukiwania, dla mnie okazała się rewelacyjna.

      Usuń
  7. Miałam odżywkę z tej serii i masakra...za to szampon dodający objętości od YR przypadł mi mocno do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paulina, jak dla mnie odżywka jest najsłabsza z całej tej serii.

      Usuń
  8. Trochę drogie to serum jak za taką pojemność, ale skoro wydajne to czemu nie :D
    ________________________________
    Zapraszam na moje pierwsze rozdanie: http://borsuk-testuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Borsuuk, wydajności nie można mu odmówić.

      Usuń
  9. Nie przepadam za tą marką. Mam ich malinową płukankę i jakoś nie umiem przetestować :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nena, no widziałam właśnie twój ostatni komentarz, zastanawiałam się nawet, czy już ją przetestowałaś :DDD

      Usuń
  10. Kurcze a ostatnio u mnie w mieście znalazłam salon z kosmetykami YR i ta płukanka octowa kosztowała niecałe 20zł miałam brać ale jednak zakup kozaków okazał się większym priorytetem choć po wypłacie możliwe że tam wrócę nie jestem pewna czy tam była ta odżywka z olejkiem jojoba ale zerkę jak będę zresztą wszystko było mocno poprzeceniane u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robaczku, oni regularnie mają bardzo fajne promocje, ale możliwe, że na otwarcie salonu mieliście coś szczególnego.

      Usuń
  11. Ja jeszcze z kosmetykami do włosów YR nie miałam styczności, ale mam ochotę przetestować ich serię na objętość.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja słyszałam dużo dobrego na temat szamponu zwiększającego obiętość. Jak dotąd użyłam go tylko raz ,ale jesli się sprawdzi to byłby wielki sukces i pewny ulubieniec, bo moje włosy są zazwyczaj bardzo oklapnięte. Przyznam też szczerze, że zainteresowałaś mnie tą odżywka z olejem jojoba. ;)

    Niemniej w kategorii pielęgnacji włosów moim prawdziwym odkryciem była maska NaturVital aloesowa, o której dość głośno było w blogosferze i na wizażu. Toż to cudo prawdziwe. Szkoda, tylko że tak cieżko dostępne w drogeriach Natura. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jane, pierwsze słyszę! W ogóle nie wiem, jaką maskę masz na myśli.

      Usuń
    2. Cammie, tu masz linka do recenzji Anwen maski NaturVital http://www.anwen.pl/2014/01/recenzje-cz-maska-aloesowa-natur-vital.html
      Rewelacyjna jest :)

      Usuń
    3. To koniecznie musisz nadrobić! :D http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=40836
      Uratowała mi włosy po urlopie ( nie wiem dlaczego, ale moje włosny najbardziej na świecie niecierpią morskiej wody. To już farbowanie mi uchodziło na sucho a po kilku kąpielach w morzu zawsze masakra ! ) Naprawdę genialnie nawilża i w moim przypadku była bardzo wydajna. Jest moim zdaniem lepsza niż wychwalana Antiage Mask Organique a o połowę tańsza. Lepszej nie miałam. :) Dostępna tylko w Drogeriach Natura, jak już pisałam.

      Usuń
    4. Dziewczyny, dziękuję za linki! Poczytam sobie, skoro tak zachwalacie.

      Usuń
  13. Nie miałam nic do pielęgnacji włosów z Yves Rocher.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja myślałam, że to kukurydza, a to ziarna gombo- no przecież:P Tej serii jeszcze nie miałam. Z YR do włosów miałam jedynie szampon przywracający blask z nagietkiem (jest ok), odżywkę z olejkiem jojoba (dla moich cienkich włosów się nie nadaje, ale pędzle ją lubią) oraz spray ułatwiający rozczesywanie z lipą, który obłędnie pachnie tym kwiatem. Chciałabym przetestować ich serię do włosów ciemnych, bo jestem ciekawa czy rzeczywiście wydobywa jakieś refleksy albo podkreśla kolor.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Princess, ja o tym gombo też pierwsze usłyszałam :DDD

      Usuń
  15. Raczej nie skuszę się na kosmetyki, które wchodzą w skład tej serii. Moim włosom brakuje gładkości, w związku z tym mam spore wymagania wobec produktów, które nakładam na pukle;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Usta, jeśli wysoko stawiasz poprzeczkę, to pewnie nie przypadłyby ci do gustu.

      Usuń
  16. Osobiście nie znam kosmetyków do włosów YR :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serduszko, jak nabierzesz na nie ochoty, nie zaczynaj od gombo ;)))

      Usuń
    2. Jeśli już, zacznę od płukanki malinowej :)

      Usuń
  17. Ty okropna? to co ja mam powiedzieć? :DDD

    Odkąd A. zdradziła mi przepis na gładkie włosy jakoś (chwilowo?) straciłam zainteresowanie innymi kosmetykami które temu służą... ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. ja po Twojej recenzji skusiłam się na odżywkę z olejem jojoba, niestety bardzo wygładza włosy a moim do oklapu wiele nie potrzeba ;) a kupiłam aż 2 tubki, ale i tak jestem zadowolona bo skład fajny włosy łatwo się rozczesują(a nigdy po żadnej odżywce łatwo się nie rozczesywały) najwyżej będę ją stosować jak maskę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ola, ja ją sobie bardzo chwalę, moim włosom wyjątkowo służy.

      Usuń
  19. chciałam przetestować te produkty, a teraz to sama nie wiem czy warto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pelaska, zawsze możesz skusić się na inną serię.

      Usuń