beauty & lifestyle blog

sobota, 1 marca 2014

Suma wszystkich strachów, czyli książka lutego


Książka lutego? Tylko jedna. Jedna, ale opasła, licząca ponad tysiąc stron, wystarczająco gruba, żeby towarzyszyć mi przez cały miesiąc. Tylko czy było to dobre towarzystwo?






Tomiszczem, o którym mowa, była powieść Stephena Kinga "To", jedna z najstarszych książek spod pióra tego autora.




Dla ciekawskich: 
okładka wznowienia, które nakładem Wydawnictwa Albatros ukaże się w czerwcu 2014 r.



Derry to małe miasto w stanie Maine - nawiedzone miasto - w którym pewnego razu grupa dzieci spotkała TO. Większość z nich miała szczęście, uszła z życiem i wyjechała z Derry. Po dwudziestu latach TO znowu daje o sobie znać, a ci, którzy przeżyli, zostają wezwani do powrotu w rodzinne strony. Zapomniane strachy dzieciństwa powracają. Dzieci są już dorosłymi, ale muszą odnaleźć w sobie dziecięcą wiarę, lojalność i odwagę by skutecznie stawić mu czoła.


Cóż, nie przesadzę chyba, jeśli napiszę, że trochę się przy tej lekturze wymęczyłam. Do pewnego momentu wciągająca, nagle zaczęła nużyć. Wiem, że powszechnie uważa się tę książkę za klasykę gatunku i jedną z najlepszych powieści w dorobku Kinga, ale najwyraźniej nie potrafię tego kunsztu docenić, bo mam ochotę ponarzekać.

Sam pomysł, główna idea, wokół której autor snuł swoją opowieść, jest naprawdę interesująca. Małe miasto, seria niewytłumaczalnych, okrutnych śmierci i niewyjaśnionych zaginięć dzieci, grupka dzieciaków związanych przyjaźnią, jaka możliwa jest tylko w dzieciństwie i To, zagnieżdżona w miasteczku zła moc, która karmi się ludzkim strachem, budząc się ze swojego snu w wieloletnich, ale regularnych cyklach.

Dzieci są łatwymi ofiarami, mają otwarte umysły, wierzą w wytwory swojej wyobraźni, łatwo wzbudzić w nich strach. Strach przykrojony na miarę, uderzający dokładnie tam, gdzie boli najbardziej, urzeczywistniający najgorsze koszmary. Każdego przeraża coś innego, dlatego To przybiera rozmaite postaci. Czym jest zatem To? Może sumą naszych wszystkich strachów?

Bezwzględnej, nieludzkiej mocy stawiają czoła dzieci, siódemka przyjaciół, którym udało się przejrzeć jej charakter. Narażając życie, podejmują walkę. I choć wydaje się, że odniosły sukces, po latach okazuje się, że muszą ponownie, już jako dorośli, stanąć twarzą w twarz z potworem. Cykl zatoczył kolejne koło, bestia się budzi. I pragnie zemsty.

Konstrukcja książki opiera się w dużej mierze na retrospekcji, co zwłaszcza pod koniec, kiedy łączą się pewne wątki z przeszłości i teraźniejszości, wprowadza pewien element chaosu, były momenty, że się gubiłam, nie wiedziałam, o której sekwencji zdarzeń właśnie czytam. Ale to nie to jest przyczyną moich mieszanych uczuć odnośnie tej książki. Rozczarowanie przyniósł finał, nieco rozwlekły i kompletnie odrealniony. Wiem, wiem, to horror, a gatunek ten rządzi się swoimi prawami, jednak każdy czytelnik ma swoje granice chłonności absurdu i moje chyba zostały przekroczone :D

Mimo wszystko nie mogę nie docenić rozmachu, z jakim ta książka została napisana, z dbałością o detale, dobrze nakreślonymi sylwetkami bohaterów i sugestywnymi opisami. Gęsiej skórki co prawda nie miałam, ale wyobraźnia pracowała.


Jeśli lubicie styl Kinga, czytajcie, jeśli nie macie przekonania do tego gatunku literackiego, dobrze się zastanówcie, czy na pewno chcecie to zrobić. To jednak ponad tysiąc stron utrzymanych w konwencji, która może okazać się dla Was nie do przyjęcia. Ja przeczytałam, ale czuję się tą lekturą trochę zmęczona i z prawdziwą przyjemnością sięgam po coś zupełnie innego, "100/XX", wyczekiwaną przeze mnie "Antologię polskiego reportażu XX wieku", która właśnie ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarne. To dopiero będzie uczta czytelnicza! Szczegóły za miesiąc.


"To" jest bardzo znaną powieścią, jestem pewna, że część z Was ją czytala. Co na jej temat myślicie? Majstersztyk, czy jednak niekoniecznie? Zapraszam do dyskusji. Jeśli macie ochotę, podzielcie się też wrażeniami ze swoich lutowych lektur. Ciekawa jestem, co dobrego czytałyście. Piszcie!


Buziaki,
Cammie.



60 komentarzy :

  1. Akurat "tego" nie czytałam ... jeszcze ;)
    Mnie tak zawiódł finał "Pod kopułą " . O ile cała historia była wciągająca i dobrze się czytało, to zakończenie ...no błagam !

    Lutowe czytadła u mnie to seria Michaela Hjortha Hansa Rosenfeldta . Krymianały , bardzo dobre z resztą Coś te skandynawskie kryminały mają w sobie oj mają . I kto by pomyślał. W krajach, gdzie zdawałoby się przestępczość jest dużo niższa drzemie taki potencjał :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mami, nigdy w ten sposób o tym nie myślałam, ale rzeczywiście, masz rację! Nie wiem, skąd im się to bierze, może z deficytu słońca ;)))

      Usuń
    2. czort wie Cammie skąd , grunt, że trzymają wysoki poziom :D

      Usuń
    3. Mnie też zawiodło zakończenie "Pod kopułą". Całość była fantastyczna, czytałam jednym tchem (chociaż zdarzały się zgrzyty - mnie denerwowało jak bohaterowie za każdym razem po byle uderzeniu zalewali się krwią), a finał okazał się niestety bardzo słaby.

      Usuń
    4. Dziewczyny, macie rację z "Pod kopułą". Recenzowałam nawet tę książkę na blogu parę miesięcy temu i pamiętam, że też narzekałam na kiepski finał. W ogóle mam wrażenie, że Kinga czasami przerastają własne pomysły.

      Usuń
    5. Ja mam mieszane uczucie z stosunku do powieści Kinga jakie przeczytałam. King ma coś w sobie z kiczu pomieszanego z geniuszem.
      Czasami mam wręcz ochotę opuścić pewne fragmenty, bo albo nużą albo są jakieś niedopracowane lub proszą się o klasyczne już stwierdzenie "WTF?!". ale boję się, że zaraz pominę coś interesującego, ważnego, ciekawego.
      Najgorsze wydają mi się dialogi. Są takie jakieś nienaturalne. Męczę się gdy je czytam. Szczególnie to odczułam w 'Miasteczko Salem'. Genialna narracja przelatana była drętwymi rozmowami, na szczęście nielicznymi.
      Ale King jednak ma w sobie to coś co sprawia, że na jakiś czas odkładam na bok moje typowo naukowe książki by delektować się fabułą.

      Usuń
    6. Jeżu, dobrze powiedziane. Ja też, mimo wielu zarzutów, jakie mam do twórczości Kinga, i tak po jego książki sięgam. Ktoś umie mi to wyjaśnić? :DDD

      Usuń
    7. Jeżu oddalas tez moje mysli idealnie.Kiedys zaczytywalam sie Kingiem, az mnie prawie szlag trafil i na wielachna lat odpuscilam .Wrocilam "Dallas"i to bylo TO. Super i jeszcze raz super ! ta ksiazka zdecydowala o siegnieciu po " Rękę Mistrza" (polecam, choc zakonczenie takie se ;) ) " Pod kopułą" i " Wielki Marsz"

      Usuń
    8. przepraszam za byki, ale pisanie z komorki... same wiecie :)

      Usuń
    9. Już kolejny raz tak zachwalasz "Dallas", że chyba w końcu przeczytam :D Ale to dopiero za jakiś czas, teraz jestem już Kingiem chwilowo zmęczona.

      Usuń
  2. Kinga moją ulubioną książką jest Miasteczko Salem. To czytałam wieki temu i pamiętam, ze przypadło mi do gustu. Bardzo też lubię Mroczna połowie. I Misery.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smyku, w moim osobistym "kingowym" rankingu "Misery" jest chyba najwyżej. Ekranizacja, z fantastyczną Kathy Bates, też była świetna.

      Usuń
    2. Film "Misery" jest jednym z tych do których lubię wracać,trzyma w napięciu ;) Ja w lutym czytam "Niewierną " Reyes Monforte,ciekawa ale ja ogólnie lubię czytać książki na temat kultury muzułmańskiej,może mogłabyś mi coś polecić w tej tematyce?
      W kolejce na przeczytanie czeka "Tajemnica Filomeny " :)

      Usuń
    3. Marta, ja ci nic nie polecę, ale zapytaj Viollet (Na obcasach), to jej konik, na pewno coś ci podpowie.

      Usuń
    4. Dziękuję za podpowiedz,zgłoszę się do Violl w takim razie :) Ja od siebie mogę jeszcze polecić " Po tamtej stronie śmierć " Marii Nurowskiej

      Usuń
    5. Nurowskiej chyba tylko "Panny i wdowy" czytałam (muszę sobie tę lekturę odświeżyć!). Aaaa, i jeszcze "Rosyjskiego kochanka" (z której to książki szczerze mówiąc nic nie pamiętam).

      Usuń
    6. Ja znam jeszcze "Drzwi do piekła " i "Dom na krawędzi " ,które też mogę polecić . Natomiast jej najnowsza książka "Zabójca " mnie nie porwała,chciałabym przeczytać trylogię lwowską ale nigdzie nie mogę jej dostać,muszę chyba w antykwariatach poszukać :)

      Usuń
    7. Nakręciłam się, chyba sobie coś ściągnę :D

      Usuń
  3. Bardzo lubię Kinga, tą książkę czytałam lata temu, podobała mi się:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juicy, może gdybym przeczytała ją lata temu, też by mi się bardziej podobała ;)))

      Usuń
  4. Czytałam i uwielbiam, ale nie będę ukrywać, że jej ukończenie zajęło mi sporo czasu. Jedną z moich ulubionych cech twórczości Kinga są własnie mocno rozbudowane światy zawarte w potężnych tomiszczach, ale "To" momentami nużyło. W odróżnieniu na przykład do "Bastionu" które, chociaż też grube, połknęłam o wiele szybciej. "To" jednak naprawdę lubię i ostatecznie zrobiło na mnie duże wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cassidy, "Bastionu" nie znam, a chyba powinnam, bo wiele osób chwali. Ale chwilowo Kingiem jestem zmęczona, może za parę miesięcy.

      Usuń
  5. A ja tam miałam do Kinga kilka podejść, ale jakoś nie mogę się przekonać... Za to w tym miesiącu towarzyszyła mi (i robi to zresztą nadal) "Lalka" do szkoły i momentami nie mogę się doczekać kiedy ją wreszcie skończę ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joanne, "Lalka"? Ze dwadzieścia lat temu czytałam :D Ale ja pozytywizm lubiłam, nie nudziły mnie lektury tamtej epoki.

      Usuń
  6. Opis coś mi mówi, ale na 100% nie jestem pewna czy akurat tę książkę czytałam, czy podobną.

    Zapraszam do mnie na małe rozdanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patka, gdybyś czytała, pewnie byś pamiętała, trudno zapomnieć książkę tych rozmiarów :DDD

      Usuń
    2. Ja książki wciagam ekspresowo. Przy dobrej passie dam radę przeczytać 5 w 2 tygodnie - dobrze że mam bibliotekę koło domu, a po czasie to już nie pamiętam dokładnie jakie książki przeczytałam :)

      Usuń
    3. W takim razie, skoro nie pamiętasz, pewnie nie wywarła na tobie wrażenia.

      Usuń
  7. Z "To" podobnie jak z resztą książek Kinga nie miałam do czynienia. 100/XX kupię jak tylko będzie dostępne w Bonito :) Dziś planuję zasiąść nad "Grą o Tron", zobaczę o co tyle szumu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosodrzewino, ależ ci zazdroszczę! Tego, że GoT masz jeszcze przed sobą.

      Co to Bonito? Nie znam.

      Usuń
    2. Bonito.pl to księgarnia, która ma rewelacyjnie niskie ceny. Dodatkowo oferuje możliwość odbioru osobistego w wielu miastach m.in. w samym centrum Wrocławia, idealna opcja dla mnie :) Zoila ją kiedyś podlinkowała na swoim FB i od tamtej pory regularnie tam wracam.

      Usuń
    3. Aaaa, już wiem, o co chodzi. Wypadłam z obiegu, bo od dwóch lat kupuję niemal wyłącznie ebooki.

      Usuń
    4. Uwielbiam Bonito.pl! Najlepsza księgarnia na świecie ;-))
      Ja też jestem "ebookowa", ale są książki (nie tylko klasyki literatury polskiej czy powszechnej), które muszę mieć na półce.

      Usuń
    5. Mam podobne podejście i niektóre książki kupuję w tradycyjnym wydaniu, jednak nie ukrywam, że to sporadyczne przypadki i 99% moich książkowych zakupów to jednak wydania elektroniczne. Mają tę przewagę, że są tańsze, no i nie zajmują miejsca na półkach, możliwości mojej i tak sporej domowej biblioteki już od dawna są ograniczone.

      Usuń
  8. Ja chyba nie lubię tego typu książek.. tak myślę. Nie dawno dopiero zaczęłam swoją przygodę z książkami na nowo a teraz czytam Sagę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pirelka, jaką sagę? Przychodzi mi na myśl Pieśń lodu i ognia.

      Usuń
  9. Wstyd się przyznać, ale Kinga nic nie czytałam :>
    Jeśli chodzi o lutowe lektury, to u mnie na liczniku sztuk 7, po styczniowej posusze ruszyłam z kopyta ;) W marcu już tyle na pewno nie będzie, bo wczoraj zaczęłam oglądać serial House of Cards ;)
    A Antologię chcę mieć w wersji papierowej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. FF, ładny wynik! Polecasz coś szczególnie?

      House of Cards też chcę zobaczyć, ale najpierw Soprano, jednak trochę się w końcu wciągnęłam, choć nie wierzyłam, że to możliwe :D

      Usuń
    2. Na pewno mogę Ci polecić "Tylko martwi nie kłamią" Katarzyny Bondy, świetnie mi się czytało, myślę, że i Tobie by się ta książka spodobała :)

      Usuń
    3. Nic nie "zapamiętam", tylko Ci pożyczę :)

      Usuń
    4. Mój kindle mówi, że już pożyczyłaś :D Dziękuję! :*

      Usuń
  10. Ja wstyd sie przyznac ostatnio nic nie czytam, nie mam na to czasu niestety...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tajka, ja zwykle czytam kosztem snu. No i w wannie :DDD

      Usuń
  11. Za Kingiem nie przepadam.
    Z bliżej nieokreślonych powodów.

    Na mnie w tym miesiącu wrażenie zrobiła książka Charlotte Link "Drugie dziecko".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aneta, niestety nie kojarzę tej autorki.

      Usuń
  12. Do książek Stephena Kinga nie jestem przekonana, pewnie ze względu na gatunek ;) Niemniej fabuła jest bardzo ciekawa- wydaje mi się, że oglądałam kiedyś film oparty na podobnym motywie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olfaktoria, powieść zekranizowano, także bardzo możliwe :)

      Usuń
  13. Nie mogę powiedzieć żebym była fanką Kinga choć podobał mi się zbór jego opowiadań " Ciemna, bezgwiezdna noc". Odniosłam wrażenie, że jest dojrzalszy i bardziej poważny w sensie literackim niż inne jego powieści.
    Ja przeczytałam a własciwie przesłuchałam ( audiobooki to moja nowa pasja :D) kilka tytułów. Najlepsze to "Ubik" Phillipa K.Dick'a oraz "Zmierzch" Johana Theorina ( Tylko bez wampirycznych skojarzeń proszę ;) To szwedzki kryminał! ) Słabiej oceniam "Tysiąc wspaniałych słońc" K. Hosseiniego ( to ten od "Chłopca z latawcem"). Trochę za ckliwe i za proste narracyjnie, ale nie bolało. :) Za to teraz bedę miała ucztę - Poniedziałkowe dzieci - Patti Smith. Zapowiada się bardzo dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jane, ja do audiobooków jakoś nie mogę się przekonać, ale to pewnie dlatego, że w sumie nie za bardzo mam kiedy ich słuchać. Autem do pracy jadę raptem parę minut, wieczorami mam inne zajęcia. Ale część moich znajomych bardzo sobie tę formę chwali.

      Usuń
    2. Ja się przekonałam do słuchania bo właśnie nie zawsze mam szansę czytać. Słucham w drodze do pracy i do domu, gdzie w zatłoczonym autobusie cieżko jest czasem wyciągnąć nawet małego kindla. Słycham też kiedy gotuję, sprzątam, albo biegam. Daje mi to poczucie dobrze wykorzytsanego czasu. Faktem jest, że nie każda czynność, której się poświęcamy na tyle angażuje mózg, żeby nie można jej było połączyć z czymś innym. Np. takie prasowanie... :). Jedyny problem to, że czasami trafi się jakiś denerwujący lektor, ale nie zdarza się to za często. W każdym razie polecam.

      Usuń
    3. Ja przy prasowaniu zwykle YT oglądam :))) Może pora zmienić nawyki.

      Usuń
  14. Widziałam wyłącznie ekranizację i to dobrych kilkanaście lat temu - wtedy się bałam przeraźliwie, po książkę jednak nie sięgnę, ja nawet małej dozy absurdu nie trawię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mizz, w takim razie to z pewnością nie jest lektura dla ciebie.

      Usuń
  15. Jeszcze nie czytałam, ale mam zamiar nadrobić zaległości w twórczości Kinga :)

    P.S Jeśli masz ochotę zapraszam Cię na mojego drugiego bloga o książkach:

    www.molewksiazkach.pl :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basia, dziękuję, z chęcią zajrzę :)

      Usuń
  16. Książki nie czytałam ale do dziś pamiętam urywki z filmu...
    Brrrr:D

    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M., ja filmu nie widziałam, ale wyobrażam sobie, jak musi być sugestywny.

      Usuń
    2. Pamiętam clowna w studzience kanalizacyjnej oraz tryskającą krew z umywalki:) Nie mówiąc nic o jego zębiskach:D
      Cammie może jednak się skusisz...?;) Na youtube można zobaczyć urywki, a nawet i cały film.

      Usuń