beauty & lifestyle blog

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Potrójne uderzenie, czyli odkrycie kwietnia | Bandi, krem z kwasem pirogronowym, alezainowym i salicylowym


Kosmetyczne odkrycie kwietnia? Tylko jedno, ale za to naprawdę znaczące. Krem, który w dwa tygodnie zrobił dla mojej cery więcej, niż inne specyfiki przez kilka miesięcy, Bandi z kwasem pirogronowym, azelainowym i salicylowym z serii Professional Line.




Nie traktujcie dzisiejszego wpisu jak pełnej recenzji, krem, o którym mowa, stosuję zaledwie od dwóch tygodni, zatem podzielić mogę się z Wami wyłącznie pierwszymi obserwacjami. Chodzi o to, że są one wyjątkowo zachęcające, koniecznie chciałam więc zasygnalizować Wam, że prawdopodobnie trafiłam na specyfik z ogromnym potencjałem. 

Krem Bandi (50 ml, 85 zł) to mocne, potrójne uderzenie w problemy cery skłonnej do zanieczyszczeń, oparte na działaniu trzech różnych, uzupełniających się kwasów (pirogronowego, azelianowego i salicylowego), wspomaganych dodatkowo glukonolaktonem, olejem makadamia, D-pantenolem i alantoiną. Producent obiecuje silne właściwości antybakteryjne i przeciwtrądzikowe, ograniczenie błyszczenia się skóry, oczyszczenie i zwężenie porów, wzrost nawilżenia i wygładzenie naskórka, poprawę elastyczności, jędrności i sprężystości skóry oraz zmniejszenie ilości przebarwień i blizn. I wierzcie mi, już po dwóch tygodniach widzę, że w większości tych zapewnień coś jest!

Działanie antybakteryjne i przeciwtrądzikowe? Tak. Zauważyłam znaczne ograniczenie ilości i częstotliwości pojawiania się stanów zapalnych, efekt widoczny był praktycznie od razu.

Ograniczenie błyszczenia się cery? Trudno powiedzieć, wiele zależy od pudru, po jaki sięgnę danego dnia, ale może rzeczywiście jest coś na rzeczy, bo ostatnio mój makijaż trzyma się przez cały dzień jak przyspawany.

Oczyszczenie i zwężenie porów? Tak. Może nie spektakularne, ale zauważalne. Liczę na dalszy postęp.

Wzrost nawilżenia i wygładzenia naskórka? Tak, komfort skóry z każdą aplikacją odczuwalnie się podnosi, wygładzenie widoczne jest gołym okiem.

Poprawa elastyczności, jędrności i sprężystości? Nie wiem. Dwa tygodnie to pewnie za krótko, żeby w tym aspekcie zaobserwować zmiany.

Zmniejszenie ilości przebarwień i blizn? Jak wyżej, na taki efekt na pewno potrzeba czasu. Ale muszę przyznać, że dzięki ograniczeniu ilości stanów zapalnych koloryt cery siłą rzeczy stopniowo się wyrównuje. Stare przebarwienia nadal są jednak wyraźnie widoczne.


Jestem tym kremem po prostu oczarowana, z każdą aplikacją (raz dziennie, na noc) widzę postępującą (choć łagodną, bez łuszczącej się skóry) poprawę stanu cery. Mam nadzieję, że nadal będzie się ona stopniowo pogłębiać i że za jakiś czas podtrzymam tak pozytywną opinię. Wiem, że może być różnie, przed zakupem przeczytałam pierdyliard recenzji tego kremu, z których często wynika niestety, że po pierwszych zachwytach przychodzi ostudzenie emocji, bo skóra po kilku tygodniach przestaje reagować na składniki aktywne. Mimo wszystko liczę na to, że będę wyjątkiem od tej reguły. 


Miałyście z tym kremem do czynienia? Jakie są Wasze doświadczenia? Naprawdę powinnam liczyć się z możliwością wytracenia przez niego swojego pielęgnacyjnego impetu? Koniecznie dajcie znać. I pochwalcie się, co takiego zachwyciło Was w kwietniu. Czekam na Wasze komentarze!

Buziaki,
Cammie.



52 komentarze :

  1. Będę o nim pamiętać na jesień :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yzma, ja zdecydowałam się na kilka tygodni kuracji już teraz, i tak się filtruję.

      Usuń
  2. Stosowałam kiedyś ten krem, ale miałam mniejszą pojemność - chyba 30ml (miniaturka była dostępna w osławionym KissBox'ie). Początkowo było super - skóra zaczęła mocno się złuszczać, objawy trądziku znacznie się zmniejszyły. Po około dwóch tygodniach niestety moja cera przyzwyczaiła się do kremu i wróciła do dawnego stanu :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, tylko dwa tygodnie? Mało. Jak czytałam, ten krem przeważnie ma wzmocnione działanie przez jakieś cztery, pięć tygodni. Mam nadzieję, że ja będę widziała pożądane efekty jeszcze dłużej.

      Usuń
  3. U mnie niestety na dłuższą metę nie dawał efektu poprawy cery, jedynie pierwsze tygodnie sprawiały że dostrzegałam różnicę, potem już nic nie robił zupełnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, potwierdzasz więc tę powszechną opinię ... Cóż, liczę się z tym, że i u mnie będzie podobnie, choć póki co złego słowa na temat tego kremu nie mogę powiedzieć.

      Usuń
  4. Ogólnie produkt brzmi jak coś dla mnie, ale wcześniej miałam słabe doświadczenia z ich próbką kremu z kwasem migdałowym. Niestyty u mnie spowodował on po dwóch aplikacjach pojawienie się wielkich, podskórnych wyprysków (czegoś takiego nie miałam już wtedy od wielu miesiecy). Tak więc mój entuzjazm do tej marki prysł, chociaż nie mogę mieć 100% pewności, że to za sprawą tego kremu. Generalnie moja cera zalicza się do mało wrażliwych (jak garbowana skóra dzika) i mogę używać silniejszej artylerii czyli retinolidów. Teraz z uwagi na słońce przerzuciłam się na Effaclar Duo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jane, a którą masz wersję, tę nową? Co oni tam dorzucili, bo nie miałam jeszcze nowej wersji w rękach? Wiem, że jest jakiś dodatkowy składnik aktywny.

      Usuń
    2. Przyłączam się do pytania. Pamiętam że w poprzednie lato miałam próbkę Effaclara która była genialna, tylko nie pamiętam czy było to Duo czy Mat i teraz mam dylemat...

      Usuń
    3. Daria, teraz będzie jeszcze większe zamieszanie, ten nowy nazywa się "plus" :D

      Usuń
    4. Z tego co wiem dodano substancję, która ma umożliwiść szybsze gojenie się zmian i śladów po nich. To jedyna zmiana. Przeczytałam o tm tutaj: http://kosmostolog.blogspot.com/2014/04/nowy-effaclar-duo.html
      :)

      Usuń
    5. Mam nadzieję, że nie zepsuli tego kremu, niestety często tak jest, że ingerencja w sprawdzony skład kończy się źle.

      Usuń
  5. Mam go już od kilku miesięcy, ale tyle się naczytałam, że powoduje wysypy, że boję się go użyć:/ wiem, to głupie bo każdy reaguje inaczej, ale od pewnego czasu nic mi nie wyskakuje i jak coś wyskoczy, to się wścieknę:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dimi, rozumiem twoje rozterki, ale prawda jest taka, że jak nie spróbujesz, to się nie przekonasz :D Ale skoro ostatnio masz spokój, to najwyraźniej aktualna pielęgnacja ci służy, może nie warto eksperymentować.

      Usuń
    2. Skuszę się chyba najpierw na krem pharmaceris, ten 5% kwasu migdałowego- on będzie delikatniejszy pewnie, chociaż jak patrzyłam, to ja jednak mam ten krem Bandi z kwasem migdałowym i polihydroksykwasami;) więc jego pożegnam, a najwyżej kupię ten, który Ty masz jak już wykończę trochę zapasów:)

      Usuń
    3. Nie wiem, co ci radzić, o tym pharmaceris słyszałam niestety kiepskie opinie.

      Usuń
  6. Muszę go gdzieś zapisać w notesie/telefonie, gdziekolwiek :) Mam problematyczną cerę i skłonna byłabym go przetestować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Clicalice, jak nie zapiszesz, zawsze możesz do mnie zajrzeć ;)))

      Usuń
  7. Właśnie czegoś takiego mi trzeba! Dziękuję za ten post, będę musiała się za nim rozejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yuki, bardzo proszę, do usług :DDD

      Usuń
  8. No powiem Ci, że jestem mocno zachęcona tym produktem. Wpisałam na listę do kupienia we wrześniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mania, jak ci się nie spieszy (zresztą pora roku nie sprzyja kwasom), to zaczekaj na jesienne stylowe zakupy, pewnie znowu będzie spora zniżka. Teraz miałam -25%.

      Usuń
    2. Teraz mam przerwę z kwasami, więc spokojnie mogę poczekać. Ciekawa jestem jakie będą Twoje wrażenia po kolejnych tygodniach. Koniecznie coś napisz:)

      Usuń
    3. Pewnie, że napiszę, teraz to tylko takie pierwsze wrażenie, także na prawdziwą recenzję jeszcze przyjdzie czas.

      Usuń
  9. Ooo, no proszę, jak szybko zachwycił. Może jednak i ja go spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zoila, w zasadzie od pierwszego użycia, od razu poczułam, że działa. Inna rzecz, że mnie po prostu kwas azelainowy bardzo służy, sprawdzone.

      Usuń
  10. Zastanowię się, czy nie kupić go jesienią :) Na razie mam co zużywać ;) Niemniej Bandi kusi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domi, daj sobie kilka miesięcy i spokojnie się zastanów :)

      Usuń
  11. Cóż, wciągnęłam go na listę muszmieciów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. FF, jak tam po pierwszych testach?

      Usuń
    2. No to się cieszę :)))

      Usuń
  12. Kwasów Bandi jeszcze nie miałam, ale w takich kremach działanie jest czysto powierzchniowe...Kwas pirogronowy a na pewno azaleinowy można stosować latem, szyki tu psuje salicyl, ale ja go bym stosowała ylko na noc. Też ię sprzecznych opinii o nim nasłuchałam. Grunt, żę Ci służy. Buziaki! Jestem wielką fanką Twojego bloga, choć się nie udzielam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Michalina, dziękuję, to szalenie miłe :* Odzywaj się częściej :)))

      Krem stosuję właśnie na noc, takie jest zresztą zalecenie producenta, a na dzień wysoka ochrona przeciwsłoneczna. Dam mu parę tygodni, potem dla bezpieczeństwa na lato odstawię, wrócę do niego na jesień.

      Usuń
  13. Miałam go i niestety ale wyrzuciłam, ponieważ to jaką masakrę zrobił na mojej twarzy to nie zapomnę.... Wyskoczyły mi bolące gule, nie szło ich wyleczyć. Stwierdzam, że taka porcja kwasów nie jest dla mnie. Azelainowy teraz świetnie przyswaja moja skóra w Skinorenie, salicylowy też jest ok, może to pirogron zrobił mi kuku ?:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agi, szkoda. Trudno mi się do tego odnieść, nic takiego u siebie nie zauważyłam, ale wiadomo, każda skóra reaguje inaczej.

      Usuń
  14. W moim przypadku wyrządził same szkody. Do dzisiaj nie mogę się pozbyć przebarwień, które pozostały po wysypie.
    Było to moje pierwsze spotkanie z marką i niestety nie wspominam go dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iw, u mnie na szczęście się sprawdza, przynajmniej na razie. Myślę, ze gdyby miał mi szkodzić, to pewnie już widziałabym jakieś symptomy, tymczasem jest naprawdę dobrze.

      Usuń
  15. Czuję się mocno zainteresowana tym kremem, bo skóra na mojej twarzy pozostawia ostatnio wiele do życzenia. Co prawda, stosuję Effaclar Duo +, ale efektów, póki co, nie zauważam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aneta, ciekawa jestem właśnie tej nowej wersji duo, ale szczerze mówiąc nie wiem, czy się skuszę. Nie lubię takiego grzebania w sprawdzonych formułach, niestety często okazuje się, że po takich akcjach zachodzą zmiany na gorsze.

      Usuń
  16. Wydaje się bardzo fajny, ale poczekam na Twoje dalsze spostrzeżenia, bo wielokrotnie przeżywałam tę traumę, gdzie najpierw jest super, wow a po kilku użyciach więcej nie dzieje się nic :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta, muszę być czujna, bo wiele osób właśnie o tym pisze w przypadku tego kremu.

      Usuń
  17. Ale czemu on taki drogii :( , kusi mnie bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mirka, fakt, nie jest najtańszy, ale ja kupiłam go ze sporą zniżką, -25%.

      Usuń
  18. Kończę tubkę differinu i przerzucam się tylko na filtry, bo słońce już coraz mocniejsze, ale może pomyślę o tym kremie Bandi jesienią.
    A zachwycona jestem całkiem nowym nabytkiem(zresztą na promocji w rossie) - podkładem Max Factor Face Finity All Day Flawless 3in1. Niezniszczalny, kryjący i trzymający mat. Ciekawa odmiana po efekcie glow w Bourjois HM. Moje odkrycie kwietnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalinda, słyszałam o tym podkładzie wiele dobrego i sama nawet interesowałam się nim kiedyś, ale niestety jak zwykle nie ma dla mnie dobrego odcienia, wszystkie za ciemne.

      Usuń
  19. muszę kiedyś go wypróbować, koniecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beatka, namawiać nie będę, bo jak widać po komentarzach wasze doświadczenia są różne, ale serio, dawno nie miałam tak dobrego kremu.

      Usuń
  20. cena jest jednak trochę odstraszająca, są tańsze o podobnym działaniu np Iwostin 30zł czy normaderm 50zł tego drugiego nie polecam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalina, cóż, nie jest najtańszy, ale wszystko jest względne, nie dla każdego jego cena jest zaporowa.

      Usuń
  21. wracam do tematu bo znowu jestem w trakcie stosowania rok temu po 2 tyg musiałam przerwać z powodu wycieczki- za duże słońce.. teraz rozpoczynam kuracje od nowa jestem ciekawa jak długo go stosowałaś i czy do końca działał jak należy? Jeśli chodzi o wpisy odnośnie wysypu krost to mamy tu do czynienia z dowodem jak mocno krem działa mianowicie jego zadanie jest takie żeby oczyścić skórę, a jest to możliwe tylko w sposób sciagajacy wszystko co siedzi głęboko a wiec powinnyscie się cieszyć że znalazł się produkt który wyciaga wam cały syf z warstwy komórkowej a to jak długo bedzie sie utrzymywac taki stan decyduje stopień zanieczyszczenia. Całe szczeście ze da sie wszystko naraz wyciagnac stosujac go, a nie wyłazi co jakis czas coś i wysuszacie tylko powieszchownie niszczac stan skóry :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimie, bardzo lubię ten krem, stosowałam go z kilkoma kilkutygodniowymi przerwami przez cały rok. Całkiem niedawno skończyłam opakowanie. U mnie ten krem się sprawdza, daje dobre efekty, ale właśnie pod warunkiem, że co jakiś czas daję skórze mu od niego odpocząć. Rozjaśnienia spektakularnego nie zauważyłam (zresztą moja pielęgnacja opiera się na różnych kosmetykach / preparatach przeciw przebarwieniom i każda poprawa kondycji skóry to efekt skojarzonego działania), ale bardzo skutecznie trzymał skórę w ryzach.

      Usuń