beauty & lifestyle blog

niedziela, 2 listopada 2014

Starocie i nowości, czyli książki października


Witajcie! Jak mija Wam weekend? Mam nadzieję, że niezależnie od tego, czy dałyście się ponieść szaleństwom Halloween i teraz dochodzicie do siebie, czy też spędzacie ten czas raczej tradycyjnie, rodzinnie i refleksyjnie, zechcecie poświęcić mi dziś chwilę i jak co miesiąc poczytać o książkach. Moje październikowe lektury, zapraszam!




W październiku byłam w swoich czytelniczych wyborach bardzo konsekwentna, trzymałam się w zasadzie tylko dwóch autorów, Sue Monk Kidd oraz Pata Conroy'a (z małym wyjątkiem, o czym na samym końcu). Oboje pochodzą się z południa Stanów Zjednoczonych i w obu przypadkach fakt ten determinuje treści ich książek. U Monk Kidd przejawia się to głównie powracającym motywem nierówności rasowej, u Conroya natomiast motywem poczucia niższości, pokłosia nieszczęśliwego, trudnego dzieciństwa i prowincjonalnego pochodzenia. "Sekretne życie pszczół", "Opactwo świętego grzechu", "Czarne skrzydła", "Książę przypływów" i "Muzyka plaży", piękne, mądre powieści z Karoliną Południową w tle.





Sue Monk Kidd, "Sekretne życie pszczół"

Niezatartym wspomnieniem czternastoletniej Lily Owens, mieszkającej z nieczułym ojcem na brzoskwiniowej farmie w Karolinie Południowej, jest dzień kiedy zginęła jej matka. Lily miała wówczas cztery latka. Kiedy opiekująca się Lily czarnoskóra niania zostaje pobita przez miejscowych rasistów i wtrącona do więzienia, rezolutna nastolatka pomaga jej zbiec. Uciekinierki docierają do odległego o kilkadziesiąt mil Tiburtonu i zatrudniają się w miejscowej pasiece.

Ten krótki opis zupełnie nie oddaje złożoności tej historii i niezwykłego klimatu książki. Sięgnęłam po nią już po raz drugi, przed lekturą nowości pióra tej autorki, niedawno wydanych "Czarnych skrzydeł", chcąc przypomnieć sobie lub poznać jej wcześniejsze powieści. Już kiedyś Wam o tej książce wspominałam, także nie będę się teraz powtarzać, odsyłam Was po prostu do tamtej recenzji ---> KLIK. Podtrzymuję wszystko, co wtedy napisałam.


Sue Monk Kidd, "Opactwo świętego grzechu"

Przeżywająca kryzys wieku średniego Jessie Sullivan dowiaduje się, że jej matka, mieszkająca w innej części kraju, ucięła sobie palec tasakiem. Wyrusza do Południowej Karoliny, by odnowić więzi i stawić czoło mrocznej tajemnicy otaczającej śmierć ojca. Czy za rodzinnym dramatem kryje się mieszkający w pobliskim klasztorze benedyktynów ojciec Dominic? Nieoczekiwanie Jessie odnajdzie tam coś, co postawi pod znakiem zapytania jej małżeństwo z Hughem, poczciwym psychiatrą. Pod czujnym spojrzeniem celtyckiej bogini Senary, uosabianej przez syrenę, przeżyje zauroczenie przystojnym bratem Thomasem i odkryje uśpione w sobie talenty malarskie. Druga powieść autorki Sekretnego życia pszczół ujmuje czytelnika niezwykła magią i afirmacją życia. 

Jedyna z trzech przeczytanych przeze mnie powieści tej autorki, która nie wywarła na mnie mocnego wrażenia. Nie zrozumcie mnie źle, to nie jest kiepska książka. Po prostu po doskonałym debiucie, jakim było "Sekretne życie pszczół", jako czytelniczka w kolejnej powieści oczekiwałam czegoś równie głębokiego, tak samo poruszającego. Tymczasem mamy tu historię uboższą o kontekst historyczny, skupioną raczej na obyczajowości, historii zakazanego romansu dojrzałej, przeżywającej małżeński kryzys kobiety z niepewnym swego powołania zakonnikiem. W tle jest jeszcze skomplikowana rodzinna tragedia z przeszłości, której niewyjaśniony dotąd charakter po latach ostatecznie wychodzi na światło dziennie, raniąc i przynosząc ulgę jednocześnie. Fabuła z ogromnym potencjałem, sama nie wiem, dlaczego moje podejście jest takie chłodne. Chyba kwestia zawiedzionych oczekiwań.


Sue Monk Kidd, "Czarne skrzydła"

Nowa książka autorki światowego hitu "Sekretne życie pszczół". Numer 1 na liście bestsellerów "New York Timesa". Dwie kobiety, dwie walki o wolność, jedna niezwykła przyjaźń… Sarah Grimké jest córką sędziego sądu najwyższego Karoliny Południowej, plantatora zaliczanego do elity Charlestone. Nie potrafi się jednak podporządkować obowiązującym w jej świecie konwenansom. Marzy o tym, żeby studiować i zostać pierwszą kobietą prawnikiem. Na swoje jedenaste urodziny dostaje niecodzienny prezent – wyciągniętą z czworaków i obwiązaną lawendowymi wstążkami czarnoskórą Hetty, zwaną Szelmą. To kolejny "obyczaj", którego Sarah nie potrafi zaakceptować, bo drugiego nie można przecież "posiadać"… To dopiero początek jej problemów.

Inspirowana prawdziwymi wydarzeniami i życiem pierwszych abolicjonistek, sióstr Grimké, wspaniała powieść, która prowadzi nas do korzeni stanów południowych Ameryki. Niezwykła pochwała siły przyjaźni i siostrzanej miłości ponad podziałami. Świadectwo walki o wolność i prawo do głosu. 

Nowość wydawnicza, już o statusie bestselleru. Wspaniała książka! Klimatyczna, mądra, wzruszająca, zmuszająca do myślenia. Monk Kidd w doskonałej formie. "Czarne skrzydła" to opowieść o biało-czarnym świecie amerykańskiego południa w czasach niewolnictwa, historia trudnej przyjaźni uprzywilejowanej białej Sary i uprzedmiotowionej, zniewolonej czarnej Hetty, których losy splotą się ze sobą nierozerwalnie. Ich relacja jest jednak tylko pretekstem do pokazania szerszej perspektywy, okazuje się bowiem, że pochodząca z wyższych sfer dziewczyna jest tak naprawdę równie zniewolona jak jej czarnoskóra niewolnica, którą, brzydząc się segregacją rasową, próbuje zresztą bezskutecznie uczynić osobą wolną. O ile Hetty jest ofiarą okrutnego systemu niewolniczego, tak pozornie szczęśliwie urodzona Sarah w swoim konserwatywnym środowisku staje się ofiarą konwenansów, jej płeć determinuje bowiem wszystko. Nie dla niej nauka i kariera zawodowa, oczekuje się od niej, że po prostu wyjdzie za mąż, spod opieki ojca gładko przechodząc pod opiekę małżonka, nie rozbudzając żadnych ambicji i nie realizując się poza domem. Tylko że Sarah kompletnie nie mieści się w tak ciasnych ramach, łamie wszelkie normy, ostatecznie uwalniając się z mentalnej pułapki kobiecości, walcząc nie tylko o abolicjonizm, ale też o prawa kobiet. Czarna Hetty również nie jest bierna, jest w niej tyleż mądrości, co i buntu, tyleż dbałości o tradycję i pamięć przodków, co i dalekowzroczności. Obie okazują się bohaterkami swoich czasów. Warto o ich losach przeczytać, zwłaszcza że postać Sary wzorowana jest na prawdziwej osobie.


Pat Conroy, "Książę przypływów"

Mroczna, nasycona brutalnością kronika rodziny Wingo. Dziedzictwem wszystkich Wingo jest połów krewetek, bieda i dramatyczne wspomnienie pewnego wydarzenia, które jest powodem wewnętrznych problemów Toma Wingo oraz samobójczych prób jego siostry Savannach. Aby ją ratować, Tom decyduje się zmierzyć z przeszłością, w czym pomaga mu nowojorska lekarka Susan Lowenstein. W trakcie tego, jak Tom i Susan odsłaniają pełną goryczy historię dzieciństwa, otwiera się przed nami świat zaludniony przez barwne i niezapomniane postacie. Na podstawie książki nakręcono film z Barbrą Streisand i Nikiem Nolte w rolach głównych.

Klasyka literatury obyczajowej, bardzo, bardzo znana książka, do której powróciłam po wielu latach, po lekturze powieści Sue Monk Kidd chcąc pozostać na chwilę jeszcze w klimacie Karoliny Południowej. Wiele szczegółów "Księcia przypływów" pamiętałam, jednak i tak książka pochłonęła mnie całkowicie, raz jeszcze budując cały świat emocji i wrażeń. Conroy pisze bowiem stylem bardzo charakterystycznym, dzięki pięknemu, dbałemu językowi i niezwykłej wrażliwości momentami nawet poetyckim, ma wyjątkową łatwość poruszania w czytelniku różnych strun. Kreśląc historię rodziny Wingo, zrobił to z wirtuozerią, budząc całą gamę uczuć. Współczujemy Tomowi i jego rodzeństwu pełnego brutalności, okaleczającego psychicznie dzieciństwa, zazdroszcząc im jednocześnie niezwykle głębokich więzów, wkurzamy się na ich niewydolnych, w gruncie rzeczy nieszczęśliwych, pragnących od życia niemożliwego rodziców, nie dowierzamy bezsensowemu okrucieństwu niektórych zdarzeń, płaczemy i śmiejemy się. To naprawdę bezcenne. Świetna książka. Niby zwykła powieść, ale świetna. Cieszę się, że do niej wróciłam. Wypadałoby jeszcze zobaczyć ekranizację. Film co prawda jest stary, sprzed dwudziestu kilku lat, ale ze świetną obsadą, Barbarą Streisand i Nickiem Nolte na czele. Może ktoś z Was widział?


Pat Conroy, "Muzyka plaży" 

Jack McCall próbuje dojść do siebie po niedawnej samobójczej śmierci żony. Niestety, poproszony o pomoc w odnalezieniu zaginionego przed kilkunastu laty kolegi, uczestnika demonstracji przeciwko wojnie w Wietnamie, dociera do wielu zaskakujących informacji. Odkrywa szokującą prawdę o własnej rodzinie i wraca wspomnieniami do czasów wojny, czasów, o których chciałby zapomnieć.


W tym miejscu muszę przyznać, że trochę Was oszukałam, bo tak naprawdę ciągle jeszcze tę powieść czytam. Bardziej szczegółowo napiszę Wam o niej za miesiąc, dziś wspomnę tylko, że autor tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że styl ma niepowtarzalny, mistrzowski w swoim gatunku. Jeszcze nie wiem, dokąd ta historia zmierza, ale już dostrzegam te wszystkie charakterystyczne niuanse, które składają się na sukces powieści Conroy'a. Bardzo lubię takie książki.


Jak widzicie, lektury dobierałam sobie w październiku według pewnego klucza. Były to głównie wydawnicze starocie, ale trafiła się też jedna gorąca jeszcze nowość. No dobra, tak naprawdę nowości były dwie, przeczytałam jeszcze coś spoza klucza, mianowicie "Bombę. Alfabet polskiego szołbiznesu" Karoliny Korwin-Piotrkowskiej, ale przemilczmy to, celowo pominęłam tę pozycję w zestawieniu. W każdym razie zmierzam do tego, że stare często jest jare, stanowi też dobre tło dla nowego, pozwala spojrzeć na pewne zagadnienia z szerszej perspektywy, zbudować sobie w głowie jakiś obraz. Właśnie dlatego lubię czytać blokami, czy to tematycznymi, czy autorskimi. Też tak macie? Dajcie znać. Zdradźcie też koniecznie, od jakich książek nie mogłyście oderwać się w październiku, co ciekawego czytałyście? A może chciałybyście dodać coś do tego, co napisałam o książkach Sue Monk Kidd i Pata Conroy'a? Znacie tych autorów? Piszcie, czekam na Wasze komentarze!

Buziaki,
Cammie.

Ostatni dzień konkursu!
Do wygrania trzy zestawy
naturalnych kosmetyków Ikarov,
w skład każdego wchodzi
woda różana, masło shea i olejek migdałowy :)))


45 komentarzy :

  1. Ja poczytuje Nie mow nikomu. Ale jakos nie mam weny na czytanir.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, ja zwykle chęć na czytanie mam, gorzej ostatnio z czasem i siłami. Wieczorem po prostu padam, po paru stronach nie rozumiem, co czytam. Nie mogę dojść z sobą do ładu po tej zmianie czasu.

      Usuń
    2. No ja mam takie fazy - mogę poświęcić cały weekend na przesiedzenie z książkę, a raz mam tak, że nie tknę przez miesiąc niczego. Ja zmiany czasu jakoś nie odczułam, ot robi się tylko wcześniej ciemno.

      Usuń
    3. Zazdroszczę, ja za każdym razem przez jakiś czas nie mogę dojść do siebie.

      Usuń
  2. Nie słyszałam wcześniej o książkach Conroy'a - skoro są takie znane, to pewnie powinnam się wstydzić... Na szczęście dzięki Tobie już o nich usłyszałam :D i wciągam je na listę czytelniczą. Obecnie kończę trylogię Więźnia labiryntu, w następnej kolejności zamierzam sięgnąć właśnie po nowość Sue Monk Kidd. Dobrze wiedzieć, że warto :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Violl, Conroy lata największej świetności miał ze trzy dekady temu, miałaś prawo o nim nie słyszeć. Choć to tego typu literatura, że w zasadzie się nie starzeje. Sięgnij kiedyś po "Księcia przypływów", to jego najgłośniejsza powieść.
      "Czarne skrzydła" gorąco polecam. Pamiętam, że podobały ci się "Służące", a to dość podobna historia, tylko że rozgrywa się dużo wcześniej.

      Usuń
  3. Oj mój faworyt na październik to Nora Roberts Lasy w płomieniach oraz Swietłąna Aleksijewicz - Krzyk Czarnobyla :) Twoich propozycji niestety nie miałąm okazji czytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robaczek, nie pomyliłaś się? Reportaż Aleksijewicz o Czarnobylu czytałam, ale miał inny tytuł, "Czarnobylska modlitwa". Chyba że wydała coś innego na ten temat?

      Usuń
    2. Ta książka została wydana pod dwoma tytułami. Sama się kiedyś zamieszałam;).
      Czarne skrzydła na pewno przeczytam, pozostałe Sue Monk Kidd znam i wszystkie trafiły w mój gust.
      Pat Conroy też jest mi znany, chociaż już dokładnie treści nie pamiętam, bo dobrych kilka(nasie?) lat temu zaczytywałam się w nim.
      Może nie tyle lubię czytać tematycznie co lubię serie, jakoś tak przywiązuję się do bohaterów:).

      Usuń
    3. Nie wiedziałam, dwa różne wydawnictwa, czy co? Dziwna historia.

      Conroy'a sobie właśnie przypominam, bo też pierwszy raz czytałam go całe lata temu.

      Usuń
  4. "Czarne skrzydła" lądują na mojej liście. Koniecznie muszę bliżej poznać pana Conroy'a, pierwszy raz o nim słyszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zoila, zaczytywałam się w jego książkach jako nastolatka, także teraz to powrót po latach. Autor z pewnością warty zainteresowania, mam nadzieję, że zaintrygował cię na tyle, że sięgniesz po jakąś pozycję.

      Usuń
  5. Nie znam ani jednej książki z Twojej listy, pewnie będę chciała poczytać kiedyś Conroy'a. U mnie w październiku Herbjørg Wassmo "Księga Diny", dwa kryminały Nele Neuhaus (w oryginale, sama przyjemność), jeden Marcina Ciszewskiego i Jo Nesbø "Człowiek nietoperz" (to w audiobooku, niestety lektor mi się w ogóle nie podobał).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. FF, no widzisz, a ja nie znam żadnej książki z twojej listy, jesteśmy kwita :DDD

      Usuń
  6. Ja czytałam teraz Szmaragdową tablice, ale jakoś nie porwała mnie mocno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madzia, pierwsze słyszę, nie znam tego tytułu.

      Usuń
    2. Przebrnęłam przez 7% i się poddałam. Niestety nie mogę polecić. :(
      Nawet Ci nie podsyłałam.

      Usuń
  7. Czarne skrzydła zrobiły na mnie wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, jeśli ta książka ci się podobała, koniecznie sięgnij też po "Służące" Kathryn Stockett. No chyba że już tę pozycję znasz.

      Usuń
  8. A ja w październiku nic nie przeczytałam...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja bardzo lubię Terry'go Pratchett'a, ale to zupełnie inny gatunek literacki.
    Muszę koniecznie przeczytać "Sekretne życie pszczół", już kiedyś słyszałam o tej książce i zapomniałam.. Dzięki za przypomnienie!!!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, bardzo proszę :)))

      Ja do Pratchetta jakoś nie mogę się przekonać, wbiłam sobie do głowy, że to nie dla mnie.

      Usuń
  10. Na pewno przeczytam "Czarne Skrzydła " ,czytałam "Służące " i bardzo mi się podobały a to chyba podobna tematyka :) . Ja w pazdzierniku miałam mało czasu na czytanie,liczę na to że w listopadzie nadrobię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta, tak, to podobna tematyka, także jest szansa, że "Czarne skrzydła" to coś dla ciebie :)

      Usuń
  11. W tym miesiącu w końcu poznałam trochę klasyki, czyli "Pana Wołodyjowskiego" i "Proces".
    Właściwie tylko raz czytałam w taki sposób jak Ty, konkretnie kiedyś w wakacje miałam szał na Agatę Christie, przeczytałam chyba jej 20 książek z rzędu :). Teraz już muszę robić przerwy między gatunkami i autorami, chociaż dobrą serię jestem w stanie przeczytać na raz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Catalinka, ja Christie prawie nie znam. To znaczy przeczytałam kilka najbardziej znanych pozycji, ale wiem, że to nic w stosunku do całego jej dorobku. Kiedyś przeczytałam za to jej biografię, niesamowicie ciekawa postać!

      Usuń
  12. Mnie w październiku wciągnął "Historyk" Elizabeth Kostovej. Powieść trochę w klikacie Dana Browna, ale z szerszym kontekstem historycznym i o wiele ładniej napisana. No i dotyczy Draculi, więc w sam raz na Halloween ;)

    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asia, znam, znam! Czytałam parę lat temu :)

      Usuń
  13. Matko z Córką ! kiedy zdążyłaś to wciągąnąć ? :D
    Jeju nic nie znam :( "Czarne skrzydła" i mnie zaintrygowały .
    Sama nie mogę uwierzyć ,ale w końcu udało mi się skończyć "TO" i Alleluja !!!
    Teraz zabrałam się za "Jedwabnika" i liczę , że będzie równie dobra jak "Wołanie kukułki "

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mami, no popatrz, jakoś zdążyłam :DDD
      Nie znam ani "Jedwabnika", ani "Wołania", co to?

      Usuń
    2. Fajne kryminaly.
      Dlugo trzymano w tajemnicy, ze popelnila to JK Rowling pod pseudonimem .Ponoc nie bardzo chciano to wydac Potem gruchnela wieśc i ...bestseller ;)
      Mowie o "Kukulce' .Mnie sie bardzo podobalo.

      Usuń
    3. Aaa, coś słyszałam, tylko tytułów nie kojarzyłam.

      Usuń
  14. O "Czarnych skrzydłach" czytałam już kilkakrotnie i żadna z recenzji nie była negatywna. Chyba się na nią skuszę, tym bardziej, że w Arosie można ją znaleźć w promocyjnej cenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Carolina, ja kupiłam ebooka, więc cena była naprawdę atrakcyjna :)

      Usuń
  15. Ja ostatnio nie mam dobrej ręki do książkowych nowości. Opisy na okładkach są nieadekwatne do zawartości. Ach ci marketingowcy :) Ale "Ostatnie dziecko " Johna Harta mogę polecić, naprawdę dobry kryminał. " Król kłamstw" tego autora też jest świetny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anita, nie znam tego autora, ale zapamiętam sobie! Dawno nie czytałam dobrego kryminału. Żadnego w zasadzie dawno nie czytałam :DDD

      Usuń
  16. Jestem głodna książek dla relaksu:) Obecnie jednak czeka mnie magisterka (wreszcie muszę ją napisać;)) plus w wolnych chwilach odsypiam, siedzę na komputerze lub robię inne rzeczy. Plus taki, że czytam maluszkowi:P Zawsze to coś. Pomijam, że nie wie co gadam ale cieszy się z samego faktu, że coś tam gadam do rymu i wszyscy są zadowoleni:):D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M., wie, czy nie wie, dziecku zawsze warto czytać :)))

      Usuń
  17. Jeszcze raz dzięki za lekturowy zastrzyk. :)
    W październiku czytałam Jedyną płeć jak już pisała i teraz jeszcze czytam Zjadanie zwierząt. Dla mnie to bardzo ważna książka, ale ja już jakiś czas temu odstawiłam mięso. Wyobrażam sobie, że dla mięsożercy ta lektura może być męką (szczególnie jeśli jest miłośnikiem zwierząt). Nie wiem czy mogę polecić, ale napewo jest to jedna z najlepszych książek o tym temacie, która uświadamia jak rozległe (globalne) i wyniszczające konsekwencje ma nasza kosnumpcja mięsa i przemysłowy chów. Autor pisze o zależnościach, które większości ludzi nie przyszłyby do głowy i pokazuje szerwszy kontekst dla naszych codziennych wyborów. Innymi słowy otwiera oczy, ale wiem że to ciężki temat.
    Dla odskoczni słuchałam sobie audiobooka J.Głowackiego - Z głowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jane, ja jestem teraz na tym etapie, że znowu jadam ryby i owoce morza, więc wegetarianizmem nazwać tego nie można, ale generalnie jest mi on bliski. Także pewnie byłabym dobrym odbiorcą tej książki.

      Usuń
    2. Jane, przepraszam, oczywiście już odebrałam, nie zdążyłam tylko podziękować :* Tak to jest, jak odkłada się napisanie maila "na później".

      Usuń