beauty & lifestyle blog

wtorek, 24 marca 2015

O tym się mówi, czyli paleta Makeup Revolution


Systematyczność nie jest ostatnio moją mocną stroną, kolejna niepokojąco przedłużająca się cisza na blogu była tego najlepszym dowodem. Pojęcia nie mam, czy niemoc twórczą mam już całkowicie za sobą, to się dopiero okaże, w każdym razie dziś mam nareszcie ochotę coś dla Was napisać. Korzystając z tej niespodziewanej weny, serdecznie zapraszam na post z serii O tym się mówi. Przyjrzyjmy się palecie Makeup RevolutionCzy wśród Was ostał się ktoś, kto o cieniach tej marki jeszcze nie słyszał? To chyba niemożliwe. O nich naprawdę się mówi!




Marka Makeup Revolution jakiś czas temu szturmem wdarła się do blogosfery, z miejsca zyskując ogromną popularność, którą w największej chyba mierze zawdzięcza bogactwu oferty i atrakcyjnym cenom. Takich na każdą kieszeń. Takich, dzięki którym po prostu łatwo zdecydować się na zakup, naprawdę niewiele przy tym ryzykując. Ten argument przeważył także w moim przypadku, bo choć nowych cieni na pewno nie potrzebowałam, pchana ciekawością parę miesięcy temu kupiłam jedną z palet tej marki.




Najbardziej rozpoznawalne cienie Makeup Revolution to zdecydowanie trzy palety Iconic, imitujące serię Naked od Urban Decay. Przez chwilę rozważałam nawet zakup jednej z nich, ale ostatecznie wybrałam What you waiting for?. Urzekła mnie kompozycja jej pięknych, naturalnych kolorów, dwunastu błyszczących i sześciu matowych. Spójrzcie. Wygląda obiecująco, prawda?




Cóż, paleta na pierwszy rzut oka rzeczywiście prezentuje się bardzo ładnie, ale szybko okazało się, że prezencja jest niestety jedną z niewielu jej zalet. Mówiąc krótko, w moich oczach w tym przypadku za niską ceną idzie dość niska jakość.

Kolory w kasecie naprawdę robią wrażenie, są świetnie dopasowane, od jasnych, po ciemne, od chłodnych, po ciepłe, od błyszczących, po matowe, od dziennych, po wieczorowe. Co z tego jednak, kiedy roztarte na powiekach w większości przypadków tracą swój urok? Z obiecywanej przez producenta pigmentacji niewiele zostaje, zwłaszcza w przypadku matów, których nasycenie woła o pomstę do nieba. Błyszczące są pod tym względem dużo lepsze, choć i tak przy rozcieraniu tracą kolor, pozostawiając wybijającą się na pierwszy plan perłę ... W dodatku wśród tych generalnie bardzo średnich cieni zdarzają się też pojedyncze naprawdę fatalne sztuki.

Zobaczcie. Pierwsza szóstka nawet równa i całkiem dobrze napigmentowana, choć przede wszystkim bardzo, bardzo błyszcząca.




Kolejna szóstka jest już bardziej zróżnicowana, ciemniejsze odcienie wyraźnie odstają od jaśniejszych poziomem nasycenia.




Ostatnia, matowa szóstka to już prawdziwa tragedia. Jaśniejszych kolorów, mimo moich starań i kilku warstw cieni na skórze, prawie nie widać. Super hot female to jakieś kompletne nieporozumienie.




Jestem ogromnie rozczarowana. W moim odczuciu potencjał tej świetnie skomponowanej palety został zmarnowany przez poślednią jakość cieni. Z tych błyszczących coś tam przy odrobinie dobrej woli można jeszcze wyczarować, ale matowe naprawdę pozostawiają wiele do życzenia. Sama kasetka też nie zrobiła zresztą na mnie wrażenia, toporny czarny plastik wygląda po prostu tanio, a zatrzask grozi połamaniem paznokci. Słabo ulokowane trzy dychy, niestety. 

Ciekawa jestem Waszych doświadczeń z paletami Makeup Revolution. Miałyście z nimi do czynienia? Jak je oceniacie? Koniecznie dajcie znać. Ja nie rozumiem fenomenu ich popularności ... Może tylko What you waiting for? jest tak słaba? Muszę taką możliwość brać pod uwagę, bo inaczej nie umiem wytłumaczyć sobie wszechobecnych zachwytów nad cieniami tej marki ... Piszcie, czekam na Wasze komentarze!

Buziaki,
Cammie.



85 komentarzy :

  1. Coraz większą mam ochotę na jakąś palekę MUR tylko jaką skoro jest ich tak dużo i każda jest chwalona?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, jak widać, nie każda ;)))

      Usuń
    2. No tej do końca bym nie wybrała bo ma za dużo perły. Ale Iconic-i i czekoladki zbierają same pozytywne opinie jak za taką cenę.

      Usuń
    3. Z komentarzy pod tym postem wynika, że czekoladki faktycznie są fajne, ale już co do iconic opinie są zdecydowanie mniej przychylne.

      Usuń
  2. Ojjj, rzeczywiście jakość matowych cieni pozostawia sporo do życzenia. A szkoda, bo kolory pięknie skomponowane i po szybkim zerknięciu na zdjęcia już narobiłam sobie ochoty na tę paletkę. Na szczęście lektura tekstu ostudziła mój zapał ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, ja też się napaliłam ze względu na te kolory. Niestety mojego zapału nie miał kto ostudzić :DDD Niby tylko trzy dychy, strata nieduża, ale i tak szkoda.

      Usuń
    2. Dużo czy niedużo - zawsze szkoda kasy, jak się trafi na bubel. Ale cóż, tak to bywa - zawsze można trafić na coś, co nam nie przypasuje.

      Usuń
  3. Ogólnie paletka wygląda bardzo interesująco, jednak widać jak słabo z pigmentacją cieni :(
    Miałam kiedyś paletkę ICONIC3 i oddałam siostrze i raczej nie kupię już paletek MUR

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jelly, nie byłaś zadowolona z Iconic? Bo zastanawiam się właśnie, jak z ich jakością, generalnie wszystkie trzy są bardzo chwalone. Ale sprawdzać osobiście nie zamierzam, podobnie jak ty palet tej marki więcej nie kupię.

      Usuń
    2. ja kupiłam iconic 3 i na początku byłam zachwycona bo wygląda po prostu pięknie ! ale co z tego skoro te kolory się osypują.. no i po prostu to nie mój styl bo niektóre są brokatowe, samymi matami też da się ładny makijaż zrobić ale to po prostu zwykłe cienie równie dobrze mogłabyś kupić jakieś z drogerii i też by było, nie rozumiem szału na nie jakoś wole sleeki czy nawet maty z mysecret :) także ja też chyba oddam iconic 3 komuś ;)

      Usuń
    3. Szczerze mówiąc cienie z mojej palety też się trochę osypują ... Nie wszystkie, ale część tak. Kolejny minus.

      Usuń
    4. mialam iconic 1 i iddalam kuzynce, obojetnie ile bym nałożyła na powiekę to cienie wyglafaly jak jedna brazowo-zlotawa plama,nic specjalnego niestety.

      Usuń
    5. Michalina, wygląda na to, że te palety masowo trafiają do drugiego obiegu :DDD

      Usuń
  4. Ja mam jedną ich paletkę " Eat, sleep , make up, repeat" i z bazą pod cienie daję radę, ale solo niespecjalnie. Osobiście bardziej zadowoliły mnie palety z MUA, które są zresztą dodatkowo jeszcze tańsze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mariola, ja nawet z bazą nie jestem z nich zadowolona ... A MUA nie znam. Szczerze mówiąc po tej wpadce z MUR trochę się boję tych tanich palet. Niby wydatek nieduży, ale tu parę złotych, tam parę złotych i zbiera się suma, za którą można kupić naprawdę coś porządnego. Zamiast paletek, z których nigdy do końca nie jest się zadowolonym.

      Usuń
    2. sleeki tez kiedys tanie były a jakość maja o niebo lepsza niż MUR

      Usuń
    3. Sleek też ma lepsze i gorsze palety, ale generalnie je lubię :)

      Usuń
  5. Ja mam "czekoladkę" i sprawuje się całkiem ok :)) Ale ta paletka też wygląda ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lady, czekoladkę to chciałabym oryginalną ... NA MUR na pewno się nie skuszę. Wygląd to nie wszystko.

      Usuń
    2. Jasne, że nie wszystko :) z tym, że cienie w "czekoladce" nawet dają radę, oprócz tego, że wyglądają ^^

      Usuń
    3. Tym lepiej dla ciebie, przynajmniej się nie nacięłaś jak ja :)))

      Usuń
  6. Szkoda, że taka jakość :( ja akurat nie uległam jeszcze MUR, hmm... i teraz nie wiem już czy zakupię kiedykolwiek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonellka, ja się zraziłam. Ale może jestem w swojej opinii odosobniona, może inne palety tej marki są lepsze.

      Usuń
  7. Matowe wyglądają biednie :D. Nie kusi mnie ta marka, mam teraz kilka palet, które w zupełności zaspokajają moje potrzeby i możliwości :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zoila, mnie też cieni nie brakuje, i to takich, które naprawdę lubię, no ale z ciekawości kupiłam.

      Usuń
  8. Mam Iconic 2 i jestem z niej zadowolona: nawet cielisty mat i jasny matowy brąz mają dobrą pigmentację, fajnie się rozcierają i grają ze sobą.
    Potwierdza się opinia, którą przeczytałam na jednym z blogów: Iconic są dobrej jakości, a z pozostałymi, choć droższymi paletami MUR jest różnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Malowana, nie mam porównania i już nie będę mieć, na kolejną paletę tej marki na pewno się nie zdecyduję. Poza tym mam Naked 2, taniego odpowiednika nie potrzebuję.

      Usuń
  9. ja poszuje jakies fiolety mam same nudziaki i brazy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Scarlet, cóż, mogę ci tylko powiedzieć, żebyś w MUR nie celowała :DDD

      Usuń
  10. O, proszę. Nie tylko ja jestem zawiedziona jakością cieni od MUR.... ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ola, ty też? Chciałoby się napisać "witaj w klubie", ale w sumie to trochę smutne.

      Usuń
  11. Kolory wyglądają ładnie, choć ja wolę palety matowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obsesja, tutaj niby też są maty, ale niestety bardzo kiepskie.

      Usuń
  12. O paletach tej marki słyszałam i czytałam dużo (zaznaczę, że dużo dobrego) ale nigdy nie zdecydowałam się na ich zakup, bo nauczyłam się, że nie zawsze to co dobre dla innych jest dobre dla mnie. Ciekawa ich byłam, ale po Twoim wpisie- już nie jestem. Pozostanę przy swoich sprawdzonych Naked i Inglotach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mania, do Naked ta paleta się nie umywa, zupełnie nie ta konkurencja. Spokojnie możesz sobie ją darować.

      Usuń
  13. przez małą chwilkę kusiła mnie któraś z czekoladek, ale miałam do czynienia z cieniami mua, które mnie specjalnie nie zachwyciły, więc i siostrzanej mur nie ufam. no i dobrze, nowych cieni mi zdecydowanie nie trzeba :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Simply, no to masz jedno chciejstwo z głowy. Ale próżni być nie może, na pewno na jego miejsce i tak pojawią się ze dwa kolejne :DDD

      Usuń
  14. Te kółeczka jak Sleek wyglądają:) pigmentacja moim zdaniem nie najgorsza. Jednak dupy też nie urywa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rudy włos, tylko błyszczące są jako takie, ale tracą na nasyceniu przy rozcieraniu, zostaje po nich perłowa plama. Na zdjęciach tego nie widać, bo nie rozcierałam, chciałam wiernie oddać kolory. Co matom i tak nie pomogło, bo nawet nieroztarte wyglądają kiepsko. Po roztarciu stają się niewidoczne.

      Usuń
  15. Wielka szkoda że są słabej jakości, bo kolory bardzo moje, ze wszystkich palet MUR ta najlepiej by się u mnie pod względem kolorystycznym sprawdziła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cassidy, pewności oczywiście mieć nie mogę, ale podejrzewam, że jakość tych cieni rozczarowałaby cię tak jak i mnie. A kolory też zrobiły na mnie duże wrażenie.

      Usuń
  16. Jestem wierna Sleekowym paletkom, MUR mnie nie kusiły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liv, ze sleeka zostawiłam sobie tylko dwie palety, reszta poszła w świat. Ale te dwie, które mam, faktycznie dość często idą w ruch, lubię je. Moim zdaniem są lepsze niż MUR. Mają swoje wady, ale i tak bez porównania.

      Usuń
    2. Sleek ma dla mnie odpowiedni balans pomiędzy ceną a jakością, uwielbiam Storm.

      Usuń
    3. Właśnie Storm sobie zostawiłam :)))

      Usuń
  17. To skąd te zachwyty na blogach? Widać dobrze zarobiłam wstrzymujac się z zakupem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kate, też właśnie tego nie rozumiem. Na pewno w jakimś stopniu ma na to wpływ oferta, pełna tanich zamienników naprawdę drogich produktów.

      Usuń
  18. Sama kilka razy je oglądałam robiąc zakupy przez internet, ale do tej pory się nie skusiłam. Choć widziałam na yt porównanie Iconic chyba 2, z Naked i wypadła naprawdę nieźle. Nie mam jeszcze żadnej paletki i jestem w trakcie poszukiwań czegoś fajnego, ale przy okazji w dobrej cenie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cherrr, w końcu na coś trafisz :) Może sleek?

      Usuń
    2. Też się im przyglądałam. Muszę się bardziej w nie wgłębić, popatrzeć na jakieś recenzje i może wtedy się w końcu na coś zdecyduję. :D

      Usuń
  19. Mam jedną paletkę tej firmy wygląda cudnie jednak jakość średnia :

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emilia, czyli potwierdzasz moją opinię ... Szkoda, bo kolorystycznie paleta naprawdę zrobiła na mnie wrażenie.

      Usuń
  20. Nie wiem, ale te cienie już w opakowaniu wyglądają jakoś tak słabiutko. Szczerze mówiąc, spodziewałam się takiej opinii. Choć trochę szkoda, że jakość słaba, bo kolorki śliczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anita, do wyglądu nówki sztuki w opakowaniu nie miałam zastrzeżeń, dopiero "w praniu" wyszło.

      Usuń
  21. Już kilka razy podchodziłam do zakupu tych palet i zawsze rezygnowałam, bo jakoś średnio mnie przekonują. Niby jest o nich sporo dobrych opinii, ale jak widać, nie każdemu odpowiadają ;) Nie ma szału z pigmentacją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzena, jak nie masz przekonania, nie kupuj, szkoda kasy. Ja ciekawość zaspokoiłam i wystarczy.

      Usuń
  22. Ogólnie nie jestem zwolennikiem palet ;) Wolę kupić pustą kasetkę i później kompletować cienie. Zawsze jest to wygoda, że jak wykończę jeden cień to bez problemu go uzupełnię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marilyn, a ja gotowe palety nawet lubię, o ile tylko są kolorystycznie mi odpowiadają. Choć pustą paletę kupiłam jedną, z MACa, powoli zapełniam.

      Usuń
  23. Super odcienie - wszystkie w moim guście. Uwielbiam paletki MUR.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eva, ja pozostaję mocno sceptyczna.

      Usuń
  24. Ja mam paletę I Heart Chocolate i jestem zadowolona. Cienie mają dobrą pigmentację, nawet te matowe. Opakowanie solidne. Ale może akurat czekoladki są lepsze od tej Twojej. Ja jak wybierałam to sugerowałam się opiniami i nie ma co ukrywać - ceną. Jak na taką paletkę, to warto wydać 40 zł, zwłaszcza jeśli kogoś nie stać w danej chwili, żeby kupić Naked, albo jakieś paletki The Balm (czy innej firmy uważanej za dobrą, ale droższej). Ale też czekoladki mają ogólnie lepszą opinię od innych palet MUR.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Vendelin, to fakt, przystępne ceny to ogromna zaleta tej marki. Myślę, że są podstawą jej sukcesu, przyciągają klientki, które z jakichś względów nie mogą lub nie chcą płacić kroci za określone produkty. Choć oczywiście z drugiej strony można by się też zastanawiać, czy sprzedaż tanich odpowiedników drogich oryginałów, czerpanie niejako z popularności wyrobionych marek, jest w porządku.

      Usuń
    2. Ciężko stwierdzić, bo zwykle jak jakaś rzecz się pojawia to zaraz inne firmy robią podobną, na przykład matowe pomadki, wcześniej ciężko było spotkać, teraz prawie każda firma ma swoją. Jak popularność zyskały palety Naked to od wiele firm, nawet tych droższych od razu swoje tego typu palety stworzyły. Ale racja, akurat w tym przypadku "inspiracja" jest dosyć mocna. W moim przypadku to było akurat tak, że chciałam od razu czekoladkę z MUR, nie miałam nigdy zamiaru kupować tej z Too Faced, czyli gdybym nie kupiła z MUR to z Too Faced tym bardziej bym nie kupiła. Jeśli obecność tańszych odpowiedników nie wymaga na marce, żeby obniżyła cenę produktu, to znaczy, że i tak zarabia na tym swoim wystarczająco :) Mimo tylu odpowiedników na przykład palety Naked nadal się jednak sprzedają, więc chyba tak źle nie jest :)

      Usuń
    3. Masz rację, takie "inspiracje" to normalna sprawa, dzieje się tak chyba w każdej branży, aczkolwiek w świecie beauty i w modzie są one w moim odczuciu najbardziej widoczne. Teoretycznie nie jest to nic złego, o ile oczywiście nie zostaje przekroczona granica między inspiracją a imitacją, czy po prostu podróbą. Im bliżej podróby, tym niesmak większy.

      Usuń
  25. Mam Iconic 3 i z niej średnio jestem zadowolona,ale to głównie dlatego,że te kolory to nie moja bajka.I faktycznie maty w tej palecie są słabe.Natomiast uwielbiam Death of Chocolate.Większość ma pigmentację dobrą w kierunku do bardzo dobrej ,na bazie wytrzymują cały dzień bez problemu.Tę paletę mogę polecić z przyjenością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda, właśnie pisały mi dziewczyny wyżej, że seria czekoladowa jest całkiem spoko. Twoja opinia tylko to potwierdza.

      Usuń
  26. sparzyłam się na sleek więc na te nawet nie zwróciłam uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szpinakożerco, sleeki w mojej ocenie są lepsze, ale to oznacza tylko, że MUR nie ma u ciebie szans.

      Usuń
    2. to tym bardziej :) u mnie sleek mega szybko się zbierał w załamaniu niestety ;/ choć storm kolorystycznie uwielbiałam to szybko poszła w świat

      Usuń
    3. Bardzo lubię storm, mimo sporej ilości ciemnych odcieni jest napawdę uniwersalna. Chyba tylko zieleni nie używam.

      Usuń
  27. Nie miałam do czynienia z cieniami tej marki, jakoś nie potrafię się do nich przekonać. Moje doświadczenia z paletkami nie są najlepsze. Zawsze trafiałam na słabo napigmentowane maty i w miarę dobre perły, jednak tych ostatnich praktycznie nie używam. Szczerze mówiąc, wolę skompletować własny zestaw w Inglocie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Usta, rozumiem, teoretycznie też dostrzegam wszystkie zalety samodzielnego komponowania palet. Tylko w praktyce zdarza się, że jakaś gotowa paleta mnie kusi i koniec :DDD

      Usuń
  28. Nie miałam jeszcze cieni tej firmy. Szkoda, że paletka Cię zawiodła, bo zestawienie kolorystyczne jest bardzo ładne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolina, kolorystyka świetna, no ale jakość nie powala.

      Usuń
  29. Miałam kupić, dobrze, że się nie skusiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Wow, jaka piękna, tej wersji jeszcze nie widziałam. Cudowne odcienie cieni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żaneta, odcienie faktycznie są bardzo dobrze dobrane, no ale co z tego, skoro jakość cieni jest, jaka jest ...

      Usuń
  31. Posiadam 3 paletki MUR, w tym tylko ciemna czekolada daje radę. Iconic 3 i paletka z tej samej serii, którą posiadasz (ja akurat mam wersję give them nightmares) to jakieś nieporozumienie. Nie wiem skąd biorą się te pozytywne recenzje, skoro nie będąc 'make up artist ' stwierdzam, że coś jest beznadziejne, a ktoś wykonując zawód wizażysty profesjonalnie stwierdza, że może umalować tym czymś klientkę. Nie mogłam ani rozblendować tych cieni, a jak już mi się to udało, to po godzinie miałam jedną wielką plamę, jakbym użyła jakiś bazarowych cieni. Nieważne, czy użyłam bazy, czy sfiksowałam wszystko mieszanką z gliceryną, zawsze było tak samo. Początkowo żyłam w przekonaniu, że to być może wina moich beznadziejnych powiek i jestem jakiś wyjątkowym przypadkiem, bo ciężko było natknąć się na choćby jedną negatywną opinię, ale nie, po dłuższym czasie stwierdzam, że to była zwykła strata pieniędzy. Od teraz kupuję tylko pojedyncze wkłady z Inglota/Hean/ABH/Morphe Brushes i nie sądziłam, że mogę tak fajnie wykonać samodzielnie makijaż oka. Szkoda mi kasy na kolejne gotowe palety MUR, niby niewiele, ale jednak nie znoszę takiego marnotrawstwa, bo wszystko leży odłogiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, ja właśnie też zachodzę w głowę, skąd tyle entuzjastycznych opinii o tych paletach. OK, przyjmuję do wiadomości, że ich jakość nie jest równa, jedne są gorsze, drugie sporo lepsze, ale jak dla mnie nadal nie jest to jakość, nad którą można by tak bezkrytycznie piać z zachwytu, jak to się widzi na niektórych blogach. Nie wiem, kwestia odmiennych oczekiwań? Mnie w każdym razie ta marka kompletnie już nie kusi i nie wiem, co musiałoby się stać, żebym zapragnęła czegoś z jej asortymentu.

      Usuń
  32. Zupełnie przegapiłam tego posta! Oh well, to pewnie przez urlop. ;)
    Szkoda, że cienie się nie sprawdziły. Nie zawsze dogie można zastąpić tańszym. :(
    To mi przypomina, że moja "wieczna" paletka Naked 2 UD ma już prawie 2 lata i od kiedy ją kupiłam wcale nie czuję potrzeby żeby kupić jakieś nowe cienie. Używam ich praktycznie cały czas, a zużycie jest minimalne.
    Trafiła w moje ręce praktycznie przez przypadek. Upatrzyłam ją za 99 zł w promocji w Sephorze.(szał!) Cieszę się, że zakup był tak trafiony bo pamiętam że byłam wtedy w małym dołku finansowym i miałam kaca moralnego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jane, czasami trzeba zrobić coś dla siebie mimo dołka i przywrócić tym poczucie normalności :)

      Też mam Naked 2! Bardzo ją lubię.

      Usuń
  33. "czasami trzeba zrobić coś dla siebie mimo dołka i przywrócić tym poczucie normalności."

    Żyję według tej zasady! :D

    OdpowiedzUsuń